Polonia na tarczy

136
epa

Wygląda na to, że polskie firmy i instytucje z kryzysu spowodowanego epidemią koronawirusa wyjdą z tarczą. Rządowe wsparcie z budżetu państwa ma docelowo wynieść 212 miliardów złotych. Na taką pomoc, na chociażby dodatkowe 100 milionów złotych, nie mogą na razie liczyć organizacje polonijne na całym świecie, i o ile przetrwają ten trudny czas, to w nowej rzeczywistości po epidemii znajdą się na tarczy, a nie z nią.

Miliardy złotych z budżetu państwa już trafiło do polskich przedsiębiorców i instytucji. Na razie kurek z dodatkowymi pieniędzmi jest jednak przykręcony dla polonijnych organizacji, które nie mogą spodziewać się więcej, niż planowano im przyznać na 2020 rok. W ramach tarczy antykryzysowej i tarczy finansowej polski rząd przeznaczył na pomoc polskim przedsiębiorstwom około 212 mld zł. Tarcza antykryzysowa przewiduje między innymi zwolnienie firm zatrudniających do dziewięciu osób ze składek do ZUS na trzy miesiące, a dla firm zatrudniających od 10 do 49 osób zwolnienie z połowy należnych składek. Ponadto w ramach tarczy wypłacono już ponad 631 tysięcy świadczeń postojowych na łączną kwotę przekraczającą miliard złotych. Na dopłaty do odsetek kredytów dla firm, które wpadły w kłopoty przez COVID-19, uruchomione zostanie ponad 560 mln zł. Z kolei ponad 95 tys. firm skorzystało dotychczas z pomocy w ramach tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju. Ta państwowa spółka poinformowała, że wysokość wypłaconych subwencji wyniosła blisko 20 mld zł. Przedsiębiorcy mogą ubiegać się nawet o 3,5 mln zł dotacji.
Kolejny program pomocowy dla dużych polskich firm czeka tylko na zielone światło od Komisji Europejskiej. Jeśli tak się stanie, to popłynie do nich 25 mld zł.


Pomoc polskiego rządu trafia nie tylko do firm. 60 mln zł, czyli prawie 60 procent rocznego budżetu dla polonijnych organizacji, trafi do polskich artystów w ramach programu „Kultura w sieci”. To program dotacyjny Narodowego Centrum Kultury uruchomiony z inicjatywy wicepremiera Piotra Glińskiego. Jest elementem rządowej tarczy antykryzysowej. Jego celem jest wsparcie instytucji kultury oraz zwiększenie powszechnego dostępu do dóbr kultury za pośrednictwem internetu.


Miliardy złotych, które płyną w czasie kryzysu do polskich firm i instytucji, robią wrażenie i, co ważne, działają. Równie dobrze mogłyby zadziałać i dla polonijnych organizacji. Warto przypomnieć, że co roku kwota złożonych wniosków o dotacje dla Polonii rosła. W ubiegłym roku wynosiła grubo ponad 300 mln zł, czyli trzy razy tyle, ile było dostępne w budżecie. To kropla w potoku pieniędzy, który płynie w ramach polskiej tarczy antykryzysowej. Zyski, choć trudno o nich mówić w czasach epidemii, mogą być obopólne – także i dla polityków, szczególnie dla urzędującego prezydenta. Wystarczyłoby, aby wyszedł z inicjatywą wsparcia Polonusów, a wielu z nich zmotywowałby swoim działaniem do głosowania na niego w zbliżających się wyborach prezydenckich. Na dodatkowe głosy okazję przesypiają także kontrkandydaci Dudy, którzy również o Polonii zapomnieli.

Kolejny też raz boleśnie przekonujemy się, że polonijny poseł i senator nie istnieją. Mimo że są wybierani przez Polonię, to żaden z nich za Polonią w tej trudnej sytuacji dotąd się nie ujął. Sama zaś Polonia w listopadzie ubiegłego roku zaprzepaściła szansę na wybór na senatora prof. Marka Rudnickiego z Chicago i dziś płaci za to cenę milczenia w Warszawie.

W obecnej sytuacji można śmiało rzec, że Polonia jest niczyja. Polska tarcza jak na razie jej nie dotyczy, a w większości krajów, w których polonijne organizacje działają, stoją one na końcu kolejki do finansowania, przeznaczonego głównie dla rodzimych instytucji i firm. Myślę, że nadszedł dzień, w którym Polonia z całego świata musi zacząć działać razem – ponad wszelkimi podziałami – by choćby wspólnie zaapelować do rządu nad Wisłą, aby w tym życiodajnym potoku pieniędzy kropla spłynęła także do niej. Inaczej za kilka miesięcy po wielu polonijnych organizacjach pozostanie tylko wspomnienie.