Popędliwi i pożądliwi miłośnicy mądrości

5

I oto dożyliśmy czasów, o których nie śniło się nawet Platonowi – nastąpiły rządy sędziów. Zgodnie z treścią konstytucji Rzeczpospolita Polska jest republiką parlamentarną, w której władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, wykonawczą – Rada Ministrów i prezydent, a sądowniczą – sądy i trybunały. Obecnie sędziowie uzurpują sobie prawo do podważania decyzji prezydenta i Rady Ministrów, nie uznają i uważają, że mają prawo zawieszać ustawy uchwalone przez parlament, a wszystko to pod hasłem obrony trójpodziału władzy…

Czy to taki nowy rodzaj puczu? Nie wojskowi, ale prawnicy próbują przejąć władzę? Czy po kuriozalnym i bezprecedensowym „zawieszeniu niektórych przepisów ustawy” wybrana kasta Sądu Najwyższego nie zechce odwołać prezydenta, rozwiązać parlament, a potem dla wszelkiej pewności, nie rozpisze wyborów, bo znów ludziom mogłaby odbić demokracja i mogliby zagłosować niezgodnie z oczekiwaniami stróżów prawa, porządku i interesów własnych opozycji totalnej. Czyżby nasze czasy wykroczyły poza ramy ustrojów politycznych, które, zdaniem Platona, zmieniają się przez degradację. Czyżbyśmy przekroczyli granice, o której nie śniło się filozofowi? Platon rozwinął teorię polegającą na przekształcaniu się sprawnie działających ustrojów w coraz gorsze. Punktem wyjścia jest arystokracja, czyli ustrój, w którym rządy sprawują najlepsi. Po pewnym czasie władzę przejmują wojownicy i ustrój przeradza się w timokrację. Po zdobyciu władzy wojownicy (późniejsi rycerze i wojskowi) stają się coraz bardziej wygodni, dążą do luksusów, gromadzą dobra, wchodzą w kręgi posiadających znaczne majątki, przez co władza przechodzi w ręce ludzi bogatych, a w ten sposób powstaje oligarchia. Oligarchia również nie jest stabilnym ustrojem, ponieważ skąpstwo rządzących prowadzi do zwiększania się dysproporcji w posiadaniu, a w związku z tym – do niezadowolenia mieszkańców polis (współcześnie obywateli). Lud występuje zatem przeciwko bogaczom i przejmuje władzę, czyli powstaje demokracja, którą, co ważne, Platon uważa nie za rządy ludu, ale za rządy pospólstwa! Co ciekawe, zdaniem Platona, cechami charakterystycznymi dla demokracji są anarchia, brak dyscypliny społecznej i szacunku dla władzy oraz tendencja do uśrednienia ludzi i faworyzowania przeciętnych… Taka sytuacja może skończyć się tylko upadkiem ustroju i przejęciem władzy przez demagoga, który z łatwością zapanuje nad zadufanym w sobie motłochem. Od rządów demagoga jest tylko mały krok do tyranii, najgorszego z możliwych ustrojów, w którym podstawą prawa jest osobisty interes władcy.

Niechęć do demokracji prowadziła do rozwinięcia przez Platona koncepcji idealnego ustroju, który – w przeciwieństwie dla rządów ludu – miał opierać się na ścisłej hierarchizacji obywateli i rządu najlepszych. Lud miał się dzielić na trzy grupy, właściwie kasty: władcy, strażnicy oraz robotnicy. Rządzący powinni się rekrutować z najwybitniejszych jednostek, których Platon nazywa „miłośnikami mądrości”. Za tym dosyć enigmatycznym określeniem kryją się po prostu filozofowie. Nie tacy jednak, jakich znano wówczas, „wielkie dziwaki, żeby nie powiedzieć: typy w ogóle do niczego”. Powinni oni przez całe swoje życie pracować dla państwa, a dopiero na starość zajmować się filozofią. Właśnie to nadrzędne umiłowanie mądrości przeważające w duszy miało im nie pozwolić na prywatę w rządzeniu. U strażników z kolei w duszy ma przeważać część popędliwa, gdyż ich zadaniem jest obrona porządku i granic państwa. Natomiast ci, w których duszach górę bierze część pożądliwa, mają być rzemieślnikami lub rolnikami – kastą najniższą. A jeśli władza należy do popędliwych i pożądliwych miłośników mądrości, a obalić ją chcą pożądliwi i popędliwi miłośnicy mądrości?

Autor: Beata Wermińska