Powracająca fala

69
Minister zdrowia Adam Niedzielski ostrzegał 10 listopada, podczas konferencji prasowej, że w Polsce szybko wzrasta liczba zakażeń koronawirusem FOTO: EPA

Różne rzeczy napisałam już o obecnym rządzie w Polsce i jeszcze różniejsze sobie myślę, ale chyba dawno nie było to nic dobrego. Dziś to zrobię. Odwrotnie niż opozycja, która nie uczy się na swoich błędach, obecnie rządzący solidnie odrabiają lekcje.

W 2018 roku 40 dni trwał w Sejmie okupacyjny protest niepełnosprawnych wraz z ich opiekunami. Rozpoczął się 18 kwietnia. Protestujących zaprosiła do gmachu Sejmu ówczesna posłanka Nowoczesnej (obecnie partia Teraz!) Joanna Scheuring-Wielgus. Pierwszego dnia protestu Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaprosiło rodziców i ich podopiecznych na spotkanie w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”. Protestujący z tej propozycji nie skorzystali, obawiając się, zapewne słusznie, że powrotu nie będzie i skutecznie zostaną zepchnięci na margines. Przez kolejne dni i tygodnie telewizje transmitowały dramatyczne obrazki niepełnosprawnych dzieci dzieci wraz z rodzicami, koczujących w Sejmie, śpiących na karimatach rozłożonych na podłodze, pijących herbatę z termosów i jedzących kanapki przyniesione z zewnątrz.

Do protestujących przyjechali minister Elżbieta Rafalska oraz pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych Krzysztof Michałkiewicz, był prezydent, zaglądali posłowie, ale ostatecznie po odcięciu protestującym dostępu do toalet (!) i zamknięciu na głucho okien (!) oraz wprowadzeniu szeregu ograniczeń w poruszaniu się po gmachu parlamentu – protest został zawieszony. Rząd wziął na przetrzymanie i to odniosło skutek.

Podobnie było w 2019 roku podczas największego jak dotąd strajku nauczycieli. Rząd tak jak wcześniej markował jakieś działania, niby rozmawiał, niby jakieś postulaty spełnił (choć tak naprawdę to realnie żadne), ale w zamyśle brał na przetrzymanie i znów się udało. Strajk został zawieszony. Nie inaczej postępuje z obecnymi ulicznymi protestami niezgadzającymi się z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Tysiące protestujących na ulicach w całej Polsce od ponad dwóch tygodni, a rząd prawie nic… Niby jakieś grożenie palcem, niby jakieś śmieszne listy kuratorów oświaty do dyrektorów szkół, aby „dyscyplinowali” swoich nauczycieli, czytaj – ukarali tych, którzy biorą udział w marszach, ale to znów pozorowanie działań i przeczekanie, wszak w tym obszarze rząd też ma doświadczenie.

Dokładnie tak samo było z Komitetem Obrony Demokracji, powołanym w wyniku wyborów parlamentarnych w Polsce w 2015, które przyczyniły się, według części komentatorów, do zaburzenia ładu konstytucyjnego, przede wszystkim poprzez zmiany w strukturze Trybunału Konstytucyjnego. Działacze KOD krytykowali też m.in. reformy sądownictwa przeprowadzone przez PiS, w tym reformę sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa i Sądu Najwyższego jako niezgodne z Konstytucją. Miesiące protestów i obecnie cisza. Rząd przeczekał. Oczywiście w każdym z tych przypadków stosowane były jeszcze inne sposoby, na przykład niekredytowanie przywódców, dezinformowanie w mediach rządowych, metoda ośmieszania i dzielenia, ale zawsze chodziło o przeczekanie, aż samo się skończy. Z jednym tylko nie wyszło – pandemia się nie skończyła, mimo ignorowania jej, markowania działań i brania na przeczekanie. Tempo wzrostu zakażeń w Polsce jest obecnie najwyższe na świecie i jak można odczytać z wykresu nie wykazuje, że zbliża się do maksimum. Z elementarnych oszacowań statystycznych wynika, że o ile pozostaniemy przy obecnie stosowanych metodach profilaktycznych, to do końca listopada liczba zakażeń, przypadków krytycznych i zgonów w Polsce podwoi się. Na pewno załamie się wydolność polskiej służby zdrowia, zabraknie lekarzy i pielęgniarek a do świąt wielu z nas nie dożyje Czy jest inny sposób niż ten zastosowany przez premiera Netanyahu, albo Chińczyków? Nie wiem, ale mam nadzieję, że ktoś wie.