Prezydencki rok

3
EPA

Rok 2020 przyniesie nam odpowiedź na pytanie, kto będzie prezydentem Polski i USA na kolejne lata. Donald Trump z mocnym wejściem w kampanię wyborczą czeka na wynik głosowania o impeachment. Andrzej Duda z kolei daje czas na dołączenie do wyścigu wszystkim konkurentom. Obydwaj urzędujący prezydenci mają duże szanse na zwycięstwo, ale nie tak duże, by można było wykluczyć zmiany na najważniejszych stanowiskach w obu krajach.

W Polsce sytuacja wydawać się może stabilna, ale to tylko pozory. Opozycja nie zjednoczyła się w walce z Andrzejem Dudą i najprawdopodobniej był to celowy zabieg, bo szansę na zwycięstwo w pierwszej turze dla obecnego prezydenta byłyby w takiej sytuacji dużo większe. Prezydent Duda ma obecnie trzech konkurentów: Małgorzatę Kidawę-Błońską z Platformy Obywatelskiej, Władysława Kosiniaka-Kamysza z PSL i Szymona Hołownię jako kandydata bezpartyjnego. Wciąż pod znakiem zapytania jest kandydat z ramienia lewicy.

Dotychczasowe sondaże dają Andrzejowi Dudzie niewielką przewagę i szanse na zwycięstwo w drugiej turze. W jego sukces wierzą jednak statystyczni Polacy. Ośrodek IBRiS przeprowadził sondaż dla „Rzeczpospolitej”, w którym ankietowanym zadano pytanie: „Kto według pana/pani wygra wybory prezydenckie?”. Aż 59,4 proc. badanych wskazało na obecnego prezydenta RP Andrzeja Dudę. 10,8 proc. wytypowało kandydatkę Platformy Obywatelskiej, Małgorzatę Kidawę-Błońską. Na trzecim miejscu uplasował się Szymon Hołownia. W jego sukces wierzy 6,3 proc. Niewiele mniej ma lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (5 proc).
Sondaże sondażami, ale ostatecznie będzie się liczyło, którzy wyborcy, zarówno ci wierzący w wygraną, jak i niewierzący, pójdą do urn i fizycznie wrzucą swój głos do urny. Mozolną pracę kampanijną wykonał przez ostatnie pięć lat urzędujący prezydent, który dokonał rzeczy do tej pory niespotykanej, odwiedzając wszystkie 380 powiatów w kraju. Uściśnięte przez prezydenta dłonie podczas tych wizyt mogą w maju 2020 roku dać mu reelekcję. Przyczynić się do niej mogą się także uściski dłoni z amerykańskim prezydentem. Wielu komentatorów politycznych, ale i zwykłych ludzi ocenia skuteczność prezydenta danego kraju po tym, ile razy odwiedził Biały Dom i ile razy główny rezydent Białego Domu był z rewizytą. Andrzej Duda w tej statystyce ma sporą skuteczność. Oprócz wizyt w Waszyngtonie i jednej wizyty Donalda Trumpa w Warszawie z amerykańskim prezydentem spotykał się wielokrotnie podczas różnego rodzaju konferencji czy innych oficjalnych okazji. To z pewnością da mu kilka punktów procentowych i pozwoli ogrzać mu się w blasku wizerunku prezydenta mocarstwa, jakim niewątpliwie są Stany Zjednoczone.
Andrzej Duda zdaje sobie na pewno sprawę z tego, że jest jednak i zagrożenie, iż w maju będzie musiał pożegnać się z Pałacem Prezydenckim. Opozycja, która w jesiennych wyborach przejęła Senat, chce pójść za ciosem i wprowadzić do pałacu swojego prezydenta. Niewątpliwie największe na to szanse ma Małgorzata Kidawa-Błońska. Jeśli przejdzie do drugiej tury, z pewnością poprą ją inne opozycyjne siły, choć jej mała charyzma może spowodować, że wyborcy nie znajdą motywacji, by pójść do urn wyborczych. To, czy tak się stanie, dowiemy się za pięć miesięcy.
W USA, kilka miesięcy później, sprawę wygranych wyborów jak zwykle rozstrzygnie poparcie w kilku stanach. Niestety dla urzędującego prezydenta w tzw. swing states na razie o włos wyprzedza go najbardziej prawdopodobny kandydat demokratów Joe Biden. Na swoją stronę Donald Trump może jednak przeciągnąć wyborców tychże stanów, gdy ostatecznie wygra sprawę impeachmentu. Może wydać się komuś to dziwne, ale to na pierwszy rzut oka wizerunkowe obciążenie dla Trumpa może być jego trampoliną. Przegrana demokratów w głosowaniu nad impeachmentem będzie argumentem, że procedura ta była częścią politycznej walki, a demokraci nie mając żadnych merytorycznych powodów postanowili tym sposobem bić poniżej pasa. To może być sygnał dla niezdecydowanych, którzy wybiorą stabilność zamiast niewiarygodnych polityków. Jest jeszcze coś, co daje Trumpowi silny mandat – to gospodarka. Przeciętnego Amerykanina mało obchodzi, co dzieje się na Ukrainie. Bardziej interesuje go to, czy dostaje wypłatę i czy fabryki w jego mieście prężnie działają, a rodzina ma dostatnie życie. Amerykańska gospodarka radzi sobie w ostatnich latach nad wyraz dobrze. Jeśli w pierwszej połowie nowego roku nie nadejdzie żadne jej załamanie, jej stan może być kropką nad „i” w walce o reelekcję dla urzędującego prezydenta USA.
Ciekawy polityczny rok przed nami zarówno w kraju nad Wisłą, jak i w kraju 50 stanów.