Prorok w swoim kraju

92
FOTO: EPA

Rzadko piszę o sporcie, właściwie przez lata może zrobiłam to raz, najwyżej dwa i dziś, chociaż będzie o Robercie Lewandowskim, to jako o fenomenie bardziej społecznym niż sportowym, chociaż jedno bez drugiego nie istnieje.

Obecnie każdy klub na świecie chce mieć w swoich szeregach takiego napastnika – ma go Bayern Monachium. „Nie ma od niego lepszego. Gorsi są nawet Cristiano Ronaldo i Leo Messi” – piszą Anglicy. Zachwycają się Włosi, Francuzi i Skandynawowie: „Lewandowski poprawił rekord i pisze historię futbolu” – skomentowała duńska agencja Ritzau.

Nie tylko kibice sportowi są pod wrażeniem polskiego piłkarza, który w sobotnim meczu z FC Augsburg w 90. minucie pobił historyczny wynik 40 goli, który należał nieprzerwanie do Gerda Muellera od sezonu 1971/72, zachwyca się nim nawet zwykła nauczycielka z prowincjonalnego miasta na Podkarpaciu, czyli ja.

A ja się też tak po blondynkowemu zastanawiam, dlaczego tacy genialni ludzie jak Robert Lewandowski rozwijają się, odnoszą sukcesy za granicą, a nie w Polsce? A właściwie moje pytanie powinno brzmieć – dlaczego nie mogą takich sukcesów odnosić w Polsce? Kluczowe słowa to NIE MOGĄ! Nie wierzę, że Lewandowski nie chce strzelać goli dla polskiej reprezentacji, że nie marzy, by na mistrzostwach świata czy Europy usłyszeć w finałach Mazurek Dąbrowskiego. Chce. Oczywiście, że chce, tak samo jak inni świetni piłkarze grający obecnie z powiedzeniem w innych zagranicznych klubach, choćby Glik, Zieliński, Szczęsny, Fabiański. Tylko dlaczego się nie da?

FDOTO: EPA

Podobnie wielu z Państwa czytających ten tekst znalazło swoje miejsce za oceanem, bo tu, w kraju nad Wisłą, nie widzieli dla siebie i swojej rodziny przyszłości. Dlaczego tak jest? Co z nami jest nie tak? A może nie co z nami jest nie tak, a z systemem? Tylko kto tworzy system? Przecież my sami… Dlaczego musimy szukać swojego domu na obcej ziemi z mianem emigranta? Dlaczego łatwiej pokonać nam bariery języka, kultury, obcości, jednocześnie walcząc z samotnością, tęsknotą, wśród obcych ludzi, gdzie wszystko jest inne? Dlaczego zaczynając od zera w innym kraju Polak jest w stanie dorobić się, wykształcić swoje dzieci, odnieść sukces, a w Polsce nie?

Równie smutne jest też to, że wiele naszych rodzimych firm, które odnoszą sukcesy za granicą wcale tamtejszym konsumentom nie kojarzą się z Polską. Choćby nasz podkarpacki producent kosmetyków Inglot czy już nie z tego rejonu ale też firma kosmetyczna – I. Eris, której kosmetyki są bardzo wysoko notowane w całej Europie – nie promuje się jako polska. Podobnie Solaris, Pesa, LPP, Drutex, Amika, Fakro, Atlas. Ursus – odnoszą sukcesy na świecie, ale żadna z nich nie korzysta z atrybutu „polskości”. Dlaczego? Albo firma odzieżowa Reserved – popularna w Europie i u nas w kraju, tylko, że tu niewiele osób wie, że to polska marka… O co tu chodzi? Ja wiem, że nikt nie jest prorokiem w swoim kraju, ale żeby aż tak? Smutne, że tak wybitny sportowiec jak Robert Lewandowski nigdy nie zagra w finale, półfinale, a nawet ćwierćfinale piłkarskich mistrzostw, ba może nawet nasza drużyna nie zakwalifikuje się do udziału. Czy w tym i wielu innych przypadkach chodzi o to, że nie umiemy grać do wspólnej bramki?