Przyczyny wycofania się USA z układu paryskiego. Czy Ameryka dobrze zrobiła?

18

Ameryka podjęła odważną decyzję wycofania się z układu paryskiego dotyczącego zmniejszenia wyziewu toksycznych gazów do środowiska w celu obniżenia temperatury globu do roku 2100 o minimum 1,5 st. C. Cały świat lamentuje, jakby nadchodził z tego powodu koniec świata. Europa wyraźnie jest zawiedziona decyzją prezydenta Trumpa, a polityczny establishment, gwiazdy filmowe i media płaczą nad końcem Ameryki, jako lidera światowego.

Czy rzeczywiście jest to zła decyzja? Dlaczego ten lament, wprost histeria? Czy Ameryka upadnie ekonomicznie i pogrąży świat w otchłani spalin i dwutlenku węgla? Czy straci rolę lidera światowego i czy Chiny przejmą prymat potęgi światowej? Przyjrzyjmy się więc bliżej, jak rzeczywiście wygląda problem z truciem atmosfery.

WPROWADZENIE

Przed rewolucją przemysłową (lata 1800) poziom dwutlenku węgla (CO2) był w granicach 220 cząsteczek na milion cząsteczek wdychanego powietrza (ppm). W roku 2016 przekroczył po raz pierwszy poziom 415 ppm. Jest to olbrzymi wzrost od 11 000 lat. Do roku 2100 ma on wzrosnąć do ponad 800 ppm, co może spowodować ogrzanie Ziemi nawet o 4 st. C! Ostatni taki wysoki poziom CO2 wystąpił ponad 4 miliony lat temu. Ale Ziemia się nie rozpadła. Parę milionów lat później (około 2,6 miliona lat temu) doszło do prawie całkowitego zamarznięcia globu, tzw. Cuaternary period (Ice age), który trwa do dzisiaj. Notabene jesteśmy w połowie tego okresu.

Naukowcy uważają, że na ochładzanie i ocieplanie Ziemi, obok wpływu poziomu radiacji ze Słońca, mają ruchy tektoniczne Ziemi, co powoduje liczne przemieszczanie się lądów. Ten proces ma olbrzymi wpływ na tworzenie się prądów oceanicznych (np. El Nino i La Ninia ) i atmosferycznych, które stymulują wybuchy wulkaniczne emitujące duże ilości CO2 do atmosfery. Spalanie paliw kopalnych (węgiel, ropa naftowa, drewno, gaz) jest odpowiedzialne za około 75% wzrostu koncentracji CO2 w ciągu ostatnich 20 lat. Pozostałe 25% to są skutki rolnictwa, w szczególności karczowanie lasów. Nie tylko CO2 jest odpowiedzialne za zwiększenie temperatury Ziemi, również metan, pochodzący od hodowli zwierząt oraz związki azotu (NO i NO2) pochodzące z uprawy rolnej i od spalin samochodowych są odpowiedzialne za pogarszanie się naszego klimatu i podnoszenie temperatury oceanów.

Cały świat rozumie to, ale cały świat tylko mówi o problemie na licznych konferencjach i sympozjach międzynarodowych, popijając szampana, gdzie śmietanka polityczna i celebryci przylatują prywatnymi samolotami (Richard Branson, Leonardo DiCaprio, Jan Kulczyk, Clintonowie, Barack Obama, Al Gore), aby w glorii mediów podpisać umowy międzynarodowe o zmniejszeniu wydzielania groźnych gazów do atmosfery (Rio, Kioto i Paryż). Świetnym przykładem hipokryzji może być były wiceprezydent Al Gore, prezes organizacji The Climate Reality Project, od lat mówiący na licznych sympozjach, że należy oszczędzać energię elektryczną, aby zmniejszać spalanie węgla, ale w r. 2007 był krytykowany przez dziennikarza Jake'a Tappera za opłacanie rachunków za prąd w swojej 20-pokojowej i 8-łazienkowej wilii w Nashville, Tennessee, na ponad 30 000 rocznie! „Al Gore’s Inconvonce truth? – A $30,000 utility bill” wywołał wielką frustrację i zbulwersowanie zwykłych ludzi hipokryzją prezesa Gore'a. Nasz rodak Jan Kulczyk, były szef rady dyrektorów prestiżowej organizacji Green Cross (obecnie jego córka Dominika Kulczyk jest prezeską polskiego oddziału w Warszawie), której agendą jest środowisko naturalne i obniżanie wydzielania CO2, wylatywał ponad 800 godzin rocznie swoim prywatnym odrzutowcem Gulstream IV, nie mówiąc o jego 100-metrowym megajachcie, który pożerał paliwo podczas rejsów z Europy na Florydę.

USA wydziela około 5 miliardów ton CO2 (17,9%) na rok, ale Chiny wydzielają jeszcze więcej, bo około 5,4 miliarda ton (20,09%). W Paryżu ponad 186 krajów podpisało umowę, że zobowiązują się zmniejszyć emisję toksycznych gazów do roku 2010, aby temperatura Ziemi nie przekroczyła 1,5 st. C w tym stuleciu. Kraje podzielono na dwie grupy: takie, które powinny dobrowolnie zmniejszyć emisję gazów (USA, Unia Europejska, Kanada, Japonia, Rosja, Australia), i kraje tzw. rozwijające się, które nie muszą jej obniżyć ( Chiny, Indie, Brazylia i kraje Trzeciego Świata).

PRAKTYKA

W praktyce skuteczność protokółu oceniana jest jako bliska zeru – Stany Zjednoczone, nie podlegając jego ograniczeniom, zredukowały już dobrowolnie emisję o 14 ton per capita, podczas gdy średnia redukcja dla krajów Unii Europejskiej wyniosła 12 ton per capita (w stosunku do roku bazowego 1990). W tym samym czasie jednak emisja per capita wzrosła o 205 ton w Chinach i o 100 ton w Indiach. Ogółem emisja CO2 od roku bazowego wzrosła ok. 49%. Równocześnie w 2010 roku Chiny, Indie i Australia zapowiedziały zwiększenie wydobycia węgla i ropy naftowej (źródło: Wilkipedia Polska).

Podobnie robią Brazylia, Afryka i prawie cała Ameryka Południowa, gdzie nadal karczuje się lasy, spala drewno na opał, aby zwiększyć pola uprawne dla zwierząt hodowlanych, które zwiększają wydzielanie metanu. Bowiem krowy, kozy, owce, konie emitują metan (CH4), gaz cieplarniany groźniejszy od CO2, i to w sporych ilościach. Metan u przeżuwaczy takich jak krowy powstaje w układzie pokarmowym przy udziale bakterii zaprzęgniętych do trawienia wyjątkowo ciężkostrawnej diety, jaką jest celuloza roślinna. Każdy przeżuwacz to chodząca fabryka metanu i amoniaku. Trudno w to uwierzyć, ale w skali globu 14% wszystkich gazów cieplarnianych oraz 2/3 amoniaku pochodzą właśnie z krowich beknięć i pruknięć. W krajach takich jak Nowa Zelandia hodowla bydła i owiec generuje aż 34% wszystkich gazów cieplarnianych (źródło: Polsat, 2016).

Równocześnie wiele krajów zwiększyło produkcję czy import samochodów z silnikami Diesla, które może mniej spalają ropy, są bardziej „ekonomiczne”, ale które są bardzo szkodliwe dla środowiska i ludzi, wydzielając toksyczne związki tlenku azotu. Według badań Międzynarodowej Rady ds. Czystego Transportu (Council on Clean Transportation – ICCT) oraz Environment Health Analytics (HEAL) w Chinach w następstwie szkodliwych substancji emitowanych przez silniki Diesla zmarło w 2015 roku 31,4 tys. osób, w Unii Europejskiej 28,5 tys., a w Indiach 26,7 tys. Wyjątkowo dużą liczbę ofiar w Europie eksperci tłumaczą największą w tym regionie sprzedażą samochodów z silnikiem Diesla. W 2014 r. sprzedano ich w Europie 4 razy więcej niż w Chinach, 5 razy więcej niż w Indiach i 20 razy więcej niż w USA, w Rosji, Brazylii i Meksyku (źródło: Deutsche Welle, 2017). Według badań Banku Światowego najwięcej energii elektrycznej w Europie zużywają kraje skandynawskie, jak Islandia, Finlandia, Norwegia, Dania i Szwecja (więcej od USA).

WPŁYW NA ZDROWIE W POLSCE I UNII EUROPEJSKIEJ

Według Europejskiej Agencji Środowiska z powodu dodatkowego obciążenia powietrza NO2 rocznie umiera w Unii szacunkowo 72 tys. osób, w tym 22 tys. we Włoszech, 14 tys. w Wielkiej Brytanii, 10 tys. w Niemczech, 8 tys. we Francji i 6 tys. w Hiszpanii. Wysokie stężenie tlenków azotu jest bardzo groźne dla rozwoju układu oddechowego dzieci w wieku prenatalnym, niepotwierdzone jeszcze wyniki badań wykazują też negatywny wpływ na rozwój płodu. „Zwiększony poziom zawartości tlenków azotu w powietrzu stanowi poważne ryzyko dla zdrowia” – mówi Meltem Kutlar Joss z Instytutu Chorób Tropikalnych i Zdrowia Publicznego w Szwajcarii.

W 2014 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zbadała powietrze w 16 tysiącach miast na całym świecie. W niechlubnym rankingu metropolii o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu zwyciężyło indyjskie New Delhi. Z danych WHO wynika, że spośród 20 najbardziej zanieczyszczonych miast świata 13 leży w Indiach (źródło: Polsat, 2017). W Polsce stężenie pyłów zawieszonych w Zakopanem przekracza już w niektóre dni to z New Delhi. Głównym powodem zanieczyszczenia powietrza w Zakopanem jest tzw. niska emisja. Zanieczyszczenia pochodzą z domów ogrzewanych za pomocą kotłów opalanych węglem złej jakości. Zakopane znajduje się także na liście najbardziej zanieczyszczonych rakotwórczymi związkami chemicznymi miast w Polsce. Listę sporządził Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Zakopane zajmuje na niej 10. miejsce. Stężenie rakotwórczego benzo[a]pirenu w Zakopanem przekraczało średnio w ciągu roku 9,1 ng/m3 (nanogramów na metr sześcienny) przy normie wynoszącej 1 ng/m3 (źródło: Polsat, 2016).

STANOWISKO STANÓW ZJEDNOCZONYCH I RESZTA ŚWIATA

Decyzja prezydenta Trumpa z punktu widzenia interesu Ameryki była właściwa. Podpisując taki protokół, Ameryka podeszłaby do umowy serio, w przeciwieństwie do pozostałych krajów. Unia Europejska mówi dużo o środowisku, ale promuje od dziesięcioleci samochody osobowe z silnikami Diesla, zwiększa moc i kompresję (Turbo charge) silników benzynowych, zwiększając tym samym wydzielanie groźnych związków azotu i siarki. Aby uzyskać większą moc i zmniejszyć zużycie paliwa, stosuje się benzynę wysokooktanową (96) w porównaniu do USA, gdzie benzyna nisko oktanowa (87) jest najczęściej używana w całym kraju i dużo tańsza. USA ciągle obniżają normy zużycia benzyny na 100 km, wprowadzając 40 lat temu katalizatory (w Chinach i Indiach produkuje się nadal „rodzime” samochody często posiadające starsze, mniej ekonomiczne silniki, które nie spełniają nowych, ekologicznych norm obowiązujących u nas), zniwelowano ołów w benzynie, wprowadzono pierwsze hybrydy i samochody na prąd, stając się liderem w technologiach alternatywnych.

Chiny, które przebiły USA jako najbardziej rozwijający się ekonomicznie kraj świata (mają rezerwy walutowe ponad 3 tryliony dolarów), od ponad 15 lat budują na prowincji setki elektrowni opalanych węglem i nie będą musiały zmniejszać ilości wydzielanego CO2 do atmosfery (mogą to zrobić dobrowolnie), tylko będą je rzecz jasna zwiększały, wiadomo czyim kosztem. To samo dotyczy reszty świata: Indii, Brazylii, Japonii, Australii, Kanady i Unii Eurppejskiej. Doskonałym przykładem „wywiązywania się z zobowiązań” jest przykład NATO. Liczne bogate kraje – w tym Kanada, Niemcy, Włochy, Francja, Hiszpania, Luksemburg czy Dania – nie płacą na rzecz organizacji od lat wymaganych sum na zbrojenia swoich armii, tylko obniżają wiek emerytalny dla swoich obywateli, gwarantują minimum 4-tygodniowe wakacje i długie urlopy macierzyńskie, tanią służbę zdrowia, prawie bezpłatne studia i wiele innych bonusów. Czyli Ameryka ponownie ma nadal być dojną krową dla reszty świata, bowiem jeśli USA zmniejszałyby w takim tempie wydzielanie CO2, ograniczając produkcję przemysłową (odejście od węgla, czy ropy), to straty wyniosłyby ponad 3 tryliony dolarów i utratę ponad 2,5 milionów miejsc pracy (dla przykładu, Niemcy mają rezerwy walutowe w wysokości ponad 200 miliardów dolarów vs. USA 120 miliardów dolarów).

Według ocen znanego fizyka Davida Deutscha z Oxfordu rozwiązaniem problemu globalnego ocieplenia nie jest ograniczanie poziomu produkcji przemysłowej (np. protokół z Kioto), bo spowoduje ono zdegradowanie wszystkiego, co określamy jako zdobycze cywilizacji i będzie katastrofą samą w sobie. W szczególności zaś uniemożliwi powstrzymanie potencjalnie negatywnych skutków globalnego ocieplenia.

PROGNOZA

Klimat i ocieplenie Ziemi jest procesem bardzo skomplikowanym i dotyczy ono nie tylko wydzielania CO2, metanu czy związków azotu, ale wielu innych czynników, jak np. wpływu oceanów, aktywności wulkanów, ekosystemów lądowych, a nawet chmur czy wilgotności atmosfery, radiacji i aktywności Słońca itd.
Na przykład, ekosystemy lądowe pochłaniają aż 1/4 naszych emisji dwutlenku węgla, spowalniając tym samym wzrost jego stężenia w atmosferze. Jednak szeroko zakrojone badania, opublikowane przez 50 autorów w czasopiśmie „Nature” (Crowther, 2016) ilustrują jasno, że na horyzoncie zbierają się czarne chmury. Kolejne, opublikowane w magazynie „Science” (Pries, 2017) sugerują, że perspektywy mogą być jeszcze gorsze.
Symulacje ocieplania atmosfery i Ziemi przy użyciu superkomputerów pokazują, że w scenariuszu „biznes-jak-zwykle” średni wzrost temperatury gleb do 2100 roku wyniesie 4 st. C. Badacze stwierdzili, że przy takim ociepleniu badane przez nich gleby ekosystemu lasu strefy umiarkowanej będą emitować dwutlenek węgla w tempie o 34-37% wyższym niż obecnie, przy czym aż 40% wzrostu emisji pochodzić będzie z warstw gleby leżących na głębokości poniżej 15 cm. Okazało się też, że czułość gleby na ocieplenie nie zmienia się praktycznie z głębokością. Jeśli dodatkowe emisje z gleby osiągną tak olbrzymią skalę, może się okazać, że naszym spalaniem paliw kopalnych uruchomiliśmy sprzężenie zwrotne na tyle potężne, że nawet całkowite wstrzymanie emisji nie zatrzyma dalszego ocieplania się klimatu.

CO ROBIĆ?

Jest nadzieja, że za 40-100 lat zaistnieje możliwość zatrzymania procesu wydzielania gazów szkodliwych dla atmosfery Ziemi. Według danych zaczerpniętych z poważnych źródeł naukowych są dwie metody, które obecnie są bardzo intensywnie badane:
1) energia elektryczna pozyskana ze Słońca na pustyni Mojave w Kalifornii
2) nuclear fusion (fuzja nuklearna).

Pilotowy projekt zbudowania olbrzymich paneli słonecznych rozpoczął się parę lat temu w Kalifornii. Obliczono, że podobne generatory prądu (czysta energia) można by zbudować w Afryce, Azji czy Ameryce Południowej. Ze względu na fakt, że koszt budowy wynosi ok. 2 miliardów dolarów, badania idą w celu zwiększenia efektywności komórek słonecznych, a co za tym idzie zwiększenia pozyskania energii słonecznej i obniżenia kosztów budowy. Ten projekt jest najbardziej realistyczny do wprowadzenia za jakieś 20-40 lat, czyli jeszcze za naszego życia. Natomiast projekt nuclear fusion (fuzja nuklearna) jest realny za dobre 100 lat albo może nawet później.

Słońce i gwiazdy napędzane są właśnie fuzją nuklearną, gdzie dwa atomy wodoru łączą się razem i produkują olbrzymią ilość energii. Jak na filmach „Star Wars” statek „U.S. Enterprice” jest wyposażony w „nuklearny” silnik, który może produkować energię w nieskończoność (bez paliwa i wydzielania szkodliwych gazów), tak od roku 1970 naukowcy na całym świecie badają teorię fuzji nuklearnej. Jest to bardzo skomplikowany proces i obecnie, ze względu na niemożliwość uzyskania w laboratoriach temperatury ponad 50 milionów stopni Celsjusza, bada się tylko możliwość połączenia deuteru i trytu, dwóch izotopów atomów tlenu.
Gdyby ta metoda zadziałała, powstałyby liczne elektrownie produkujące darmową energię elektryczną, bez wydzielania CO2, metanu i innych szkodliwych gazów, która ocali naszą matkę Ziemie i cywilizację.
Dlatego bądźmy optymistami! n

Autor jest lekarzem-naukowcem i filantropem, zajmuje się publicystyką społeczną i naukową. Był pracownikiem kilku prestiżowych uniwersytetów amerykańskich, w tym Harvard University. Ostatnio był profesorem na University of Massachusetts. Obecnie został powołany na szefa Rady Naukowej Konsulatu RP w Nowym Jorku.

Autor: Michael T. Speidel