Przypadek posła polskiego

154
FOTO: EPA

Historia nas uczy, że korupcja razem z "najstarszym zawodem świata" była od początku i jeden dzień wcześniej. W najstarszych pisanych prawach, czyli np. w prawie sumeryjskim (około 2350 r. p.n.e.), znalazły się zapisy, które dziś uznalibyśmy za antykorupcyjne...

Jak dowiadujemy się z opisów badaczy, Sumerowie mieli z tym wyraźny problem. O korupcji jest mowa również w Biblii, na przykład, kiedy to Bóg poucza Mojżesza tymi słowami: „Nie będziesz ulegał przekupstwu, bo ono zaślepia mędrca i fałszuje słowa sprawiedliwego”, ale też Księga pokazuje przykłady osób, które cierpiały z tego powodu, jak choćby święty Paweł, który po przesłuchaniu i uznaniu za niewinnego długo czekał na wydanie wyroku, gdyż namiestnik Felix spodziewał się pieniędzy za jego uwolnienie. Analiza tekstów, nie tylko biblijnych zresztą, wskazuje, iż łapówkarstwo urzędnicze stanowiło już wówczas tak powszechne zjawisko, że uznawano je niemalże za normalne, jak dziś napiwek w restauracji. Trudno się więc dziwić, że regulacje dotyczące działań przeciwko korupcji mamy w każdym ze znanych nam kodeksów starożytnego świata.

W Atenach, kolebce demokracji, normy prawne po wielokroć podkreślały, iż sprawowanie urzędu nie może być wykorzystywane w celach prywatnych i należy bezwzględnie głosować oraz podejmować decyzje zgodnie z prawem, bez stronniczości, po wysłuchaniu stron i co najważniejsze bez łapówek. Oczywiście prawo i pobożne życzenia sobie, a życie sobie, stąd w starożytnej Grecji o przekupstwo i sprzeniewierzenie powierzonych funduszy państwowych oskarżano wielu polityków. W Rzymie łapownictwo kwitło do tego stopnia, że ukuło się powiedzenie: „Omnia Romae cum pretio” (w Rzymie wszystko ma swoją cenę, wszystko jest do kupienia).

Mało kto wie, że u podstaw historii impeachmentu leży właśnie korupcja. Literatura wskazuje, że pierwszy uznany przypadek zastosowania tej procedury miał miejsce podczas obrad angielskiego parlamentu w 1376 r. i dotyczył Williama IV barona Latimera, bliskiego współpracownika króla Edwarda III. Zarzuty dotyczyły poddania za łapówki armii francuskiej zamku w Bercherel i St. Sauveur oraz przyjmowania łapówek od przejętych statków wroga.

W XIX wieku za najbardziej skorumpowany kraj uznano Imperium Rosyjskie. Ponoć brali tam wszyscy, nie tylko urzędnicy, ale i księża, a nawet… panie lekkich obyczajów.

Bez wątpienia i na ziemiach polskich korupcja znana była wcześniej niż sama państwowość, stąd zapewne w naszym języku (jak u Eskimosow na śnieg) było wiele nazw na wręczane w celu przekupstwa pieniądze: korupcyjany, gratyfikacje, posuły, kubany, honoraria czy też wziątki. W Polsce przekupywał nawet król, bo czym jak nie łapówką był pierwszy generalny przywilej dla polskiej szlachty nadany przez Ludwika Węgierskiego w 1374 roku w Koszycach? Korupcja ta była dla jednej strony skuteczna, dla drugiej opłacalna na tyle, że wszyscy następcy Ludwika na tronie polskim starali się w ten sam sposób pozyskać zgodę lub przychylność szlachty. Korupcja kwitła w urzędach, na dworach, w parafiach i na sejmikach, o czym świadczą nie tylko zapiski sum wypłacanych za konkretne głosowania, ale też opisy, często humorystyczne, w jaki sposób zabiegano o przychylność.

Zarzuty nieuczciwości były również wysuwane wobec osób wchodzących w skład sejmowych deputacji konstytucyjnych. Dotyczyły one zmian tekstu lub fałszowania treści poszczególnych konstytucji wskutek sugestii bądź łapówek. Praktykę tę chciał ukrócić Sejm w 1690 roku, uchwalając prawo „O dawaniu konstytucyi do druku”, które formalnie określało tryb spisania, wpisania tekstu do ksiąg grodzkich, wydrukowania, opatrywania podpisami i pieczęciami oraz ich ekspedycję na sejmiki relacyjne. Ale Polak potrafi, i tak marszałek sejmu starosta bratiański Tomasz Działyński spreparował tekst jednej z konstytucji koronnych, która w ogóle wcześniej nie istniała, a na jej mocy wyasygnował sobie honorarium w wysokości 40 tysięcy złotych z nadzwyczajnych dochodów państwa. Za przykład korupcji podawana jest też Targowica, gdzie za własne przywileje sprzedano całe państwo. Czym wobec tego jest pomyłka dwóch posłów na ostatnim głosowaniu w Sejmie? Ja szczególnie czekam na informaję, za jakie wziątki „pomylił się” poseł Sachajko. Jedynka na listach PiS? Jakaś rada nadzorcza? Teka wiceministra? Chociaż mogło być też coś dużo mniejszego, bo po człowieku, który nad ustawą o ochronie zwierząt pracował z osobami wielokrotnie skazanymi za znęcanie się, również ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami, nie spodziewam się jakiś wyrafinowanych tłumaczeń.