Reforma imigracyjna potrzebna od zaraz

19

Po raz pierwszy od rozpoczęcia kadencji prezydenta Baracka Obamy pojawiły się sygnały, że Biały Dom poważnie przymierza się do przedstawienia własnego projektu reformy systemu imigracyjnego.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia kadencji prezydenta Baracka Obamy pojawiły się sygnały, że Biały Dom poważnie przymierza się do przedstawienia własnego projektu reformy systemu imigracyjnego. Stanowiłoby to spełnienie wyborczych obietnic, choć zmiana istniejącego prawa nie będzie rzeczą politycznie łatwą.

O ile większość demokratów w Kongresie sprzyja, przynajmniej w sferze deklaracji, reformie imigracyjnej, o tyle klimat polityczny i sytuacja gospodarcza mogą na dłuższy czas skutecznie zablokować debatę na temat zmian systemowych. Dwa lata temu ustawa McCaina-Kennedy’ego upadła przede wszystkim z powodu oporu konserwatywnej części Izby Reprezentantów. Tym razem projekt reformy imigracyjnej może paść ofiarą gospodarczego kryzysu. Argument, że imigranci zabierają pracę Amerykanom, pojawiał się zawsze, jednak w okresie recesji słychać go dużo głośniej, a co gorsza – pada on na podatny grunt.
O reformie systemu imigracyjnego mówi się w Ameryce od wielu długich lat. Jej zwolennikiem był poprzedni prezydent George W. Bush, ale podejmowane kilkakrotnie próby kończyły się niepowodzeniem. Dla większości senatorów i kongresmanów reforma imigracyjna jest politycznie bardzo niewygodna, a różnice poglądów w tej sprawie nie pokrywają się z linią partyjnych podziałów. Zarówno wśród republikanów, jak i demokratów można spotkać zwolenników "dokręcania śruby" nowo przybyłym lub złagodzenia kursu. Motywacje zwolenników reformy są różne – demokraci powołują się na prawa człowieka, licząc po cichu na zwiększenie bazy wyborczej, bo imigranci w pierwszych latach pobytu w USA z reguły popierają ich ugrupowanie. Republikanie z kolei widzą w reformie imigracyjnej ekonomiczną konieczność – amerykańska gospodarka, pomimo kryzysu, wciąż potrzebuje bowiem zarówno taniej siły roboczej, jak i wysoko wykwalifikowanych profesjonalistów i naukowców, którzy pomogliby w utrzymaniu amerykańskiego prymatu w dziedzinie technologii i nauce.
Kryzys gospodarczy zahamował napływ nowych nielegalnych imigrantów do Stanów. Wśród powodów, oprócz imigracyjnych nalotów (z których administracja zrezygnowała dopiero kilka tygodni temu) i zaostrzenia kontroli granic, wymienia się się ostre hamowanie amerykańskiej gospodarki. Jednak, jeśli wierzyć szacunkom, Stany opuściło zaledwie około 4-5 procent nieudokumentowanych cudzoziemców. Pozostali pozostali w USA, i to właśnie tą grupą powinien zająć się Kongres i Biały Dom.
Do warunków sine qua non reformy imigracyjnej zaliczyć należy między innymi uregulowanie statusu prawnego 12 milionów nielegalnych imigrantów w USA bądź poprzez ścieżkę prowadzącą ku legalizacji lub utworzenie programu wiz pracowniczych z możliwością ubiegania się o obywatelstwo oraz stworzenie mechanizmów pozwalających na łączenie rodzin.
Na konkretną ustawę będzie trzeba poczekać co najmniej kilkanaście miesięcy. Jeśli jednak otworzy nielegalnym furtkę do legalizacji – będzie warto.

Autor: TD