Rok 1939 widziany po 80 latach

122
Płonący Zamek Królewski po ostrzale przez artylerię niemiecką 17 września 1939 roku FOTO: WIKIPEDIA.ORG

Druga wojna światowa pochłonęła najwięcej ofiar w historii cywilizacji: 66 milionów, w tym 20 mln żołnierzy i 46 mln cywilów, włączając ofiary wojny chińsko-japońskiej, głód w Bengalu, zagładę Żydów i zbrodnie stalinowskie.

Państwa, takie jak Chiny, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia, Wielka Brytania, USA, ZSRR, zmobilizowały po ok. 4 milionów żołnierzy. W Europie nie uczestniczyły w tej wojnie; Irlandia, Portugalia, Hiszpania, Szwecja i Szwajcaria, a w Azji na Bliskim Wschodzie: Afganistan, Nepal, Tybet, Turcja i Jemen. Zagłada Romów objęła 75 proc., a Żydów 45 proc. Ukraińców zginęło 8 mln, czyli 20 proc. (2,5 mln żołnierzy i 5,5 mln cywilów), obywateli polskich zginęło 5,8 mln (17 proc.), w tym 2,8 mln Polaków i 3 mln Żydów. Poniżej poruszone zostaną tylko niektóre drastyczne przykłady problemów tej wojny, ze szczególnym uwzględnieniem polskich sytuacji.

CZY MOŻNA BYŁO INACZEJ? Gdyby Francja i Wielka Brytania nie udzieliły gwarancji Polsce na wypadek niemieckiego ataku w 1939 r., Hitler na pewno najpierw zaatakowałby ZSRR i go pokonał. W wojnie tej Zachód handlowo i technologicznie wspierałby Niemców, walczących przeciw komunizmowi. Przypuszczalnie Niemcy zajęłyby łatwo Indie, aby pokazać, że geniusz Hitlera był większy od geniusza Aleksandra Wielkiego. Francja i Wielka Brytania, prowadząc tak politykę, że dały się zaatakować najpierw w 1940 r., dały Stalinowi dwa lata na przygotowanie się do wojny. Co prawda Stalin nie wykorzystał dobrze tego czasu, ponieważ do samego ataku na ZSRR nie wierzył, że Hitler go zdradzi po pakcie Ribbentrop-Mołotow. Nie jest pewne, czy po zdobyciu Rosji i Indii Hitler miałby ochotę na wojnę z USA i Wielką Brytanią? Wszak nastroje w Wielkiej Brytanii były proniemieckie, tylko Churchill nie dopuścił do aliansu Niemiec i Wielkiej Brytanii, po wylądowaniu Hessa na brytyjskiej wyspie. Natomiast Hitler mógłby przystąpić do realizacji programu Lebensraum, czyli osadzania Niemców w Rosji i Azji. Trudno powiedzieć, czy zamiast Holokaustu nie chciałby wschodnich Europejczyków szkolić na rzemieślników, parobków i sługi?

PRZYJAŹŃ PREZYDENTA ROOSEVELTA ZE STALINEM? Niewątpliwie prezydent FDR zręcznie manipulował Stalinem (czasem nie wiadomo, czy nie było odwrotnie). Amerykański prezydent nie oszukał Polaków. Raczej nas sprzedał za cenę wygrania całej wojny w Europie i Azji. Formalne omawianie powstania warszawskiego między najbardziej miarodajnymi wojskowymi miało miejsce na spotkaniu w Waszyngtonie. Wzięli w nim udział członkowie Zjednoczonych Szefów Sztabów Sił Sprzymierzonych (CCC-Combined Chiefs of Staff) z polskimi delegatami: gen. Stanisławem Tatarem i płk. Leonem Mitkiewiczem w dniu 12 czerwca 1944 r., czyli 6 dni po D-Day. Gen. Tatar prosił o pomoc dla przyszłych powstańców z AK w uzbrojeniu, aby mogli związać siły niemieckie na Wschodzie. Najwyższe dowództwo aliantów odmówiło tej pomocy, ponieważ Warszawa była za daleko, a owe „związanie” Niemców trzeba było realizować ,ich zdaniem, wspieraniem podziemia we Francji, Belgii i Holandii, gdzie już znajdują się lub będą znajdowali się alianci. Ponadto szefowie uważali (choć głośno o tym nie mówili), że sojusznicza Armia Czerwona sama da sobie radę z Niemcami w Polsce (polscy sztabowcy powinni się tego domyślać). Nie można aliantom było odebrać logiki w ich ocenie sytuacji. Prezydent FDR był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a nie Polski, i odpowiadał za wygranie wojny z Niemcami na wszystkich frontach. W tym w Europie i Azji. Nie mógł tego zadania zrealizować bez udziału Sowietów. Obawiał się, że gdy weźmie stronę Polski, Stalin może zawrzeć pokój z Niemcami. Faktem jest, że sprzedał Polskę, ale wygrał za to wojnę. Po wojnie nastąpiła tzw. zimna wojna, rozpoczęta wojskowo przez ZSRR (brak zgody na lądowanie alianckich samolotów za Wisłą), ale politycznie zdecydowanie przez prezydenta Trumana – z powodu niedotrzymania traktatów z Teheranu i Jałty w sprawie wolnych wyborów w Polsce.

ROLA PREZYDENTA FDR WE WSPIERANIU OBU STRON – NIEMIEC I ZSRR. Wiadomo, że Stany Zjednoczone pomogły ZSRR w wyżywieniu wojsk, ich transporcie, amunicji i w innych militarnych potrzebach Armii Czerwonej w ramach tzw. programu Land Lease. Prawie nie wie się, że amerykańskie koncerny zbrojeniowe dopomogły w rozwoju niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w latach 30., a także dopomagały w czasie wojny poprzez swe firmy-słupy w Argentynie oraz w Europie i Afryce. Prezydent FDR wydawał na poniżej wymienione biznesy w Niemczech pozwolenia amerykańskim firmom. Zapewne chciał, aby ZSRR też mocno ucierpiał na wojnie i nie tryumfował ze swym komunizmem? A oto niektóre przykłady:

• Transport na specjalnie przystosowanych do tego ciężarówkach był podstawowym środkiem w niemieckim „parciu na Wschód”. Otóż sprzęt ten dostarczały europejskie oddziały firm Ford i General Motors. Fabryka Ford Motor Company w Poissy koło Paryża produkowała ciężarówki dla Wehrmachtu (20 dziennie), a inna fabryka Forda w Zurichu wyremontowała 2 tysiące ciężarówek niemieckich i przerabiała je na zasilanie węglem drzewnym. Firma Opel (własność Generał Motors) wyprodukowała 50 proc. systemów napędowych bombowca Junkers Ju 88, który siał zniszczenie w zdobywanej Europie, we wrześniu 1939 zniszczył 12 proc. budynków w Warszawie. Około 6000 transporterów wojskowych wyprodukowanych przez amerykańskiego Opla (w latach 30. GM mocno inwestował w rozwój Opla w Niemczech, który miał 40 proc. rynku i 60 proc. w eksporcie) zostało wykorzystanych w napaści na Polskę.

• Łożyska są podstawą funkcjonowania zmechanizowanych systemów wojskowych, w tym w lotnictwie i okrętach. Wielki szwedzki koncern SKF zaopatrywał praktycznie cały świat w swoje łożyska. W czasie wojny dostarczał największą ich liczbę ze swych fabryk, w tym z tej w Filadelfii, do nazistowskich Niemiec (za cichą zgodą Amerykanów), nawet kosztem amerykańskich potrzeb. Wynikało to m.in. z tego, że biznes z Niemcami był pewny, a ich spodziewane zwycięstwo w Europie mogło utrwalić na dobre ów biznes. Poza tym w grę wchodziły osobiste sympatie szefa firmy w stosunku do nazistów.

• Łączność telefoniczna i telegraficzna była podstawą niemieckich sukcesów w Europie. Otóż ów system telekomunikacyjny został zbudowany w Niemczech przez amerykański koncern ITT (International Telephone & Telegraph), który pierwszy w świecie zbudował zintegrowaną światową sieć telefoniczną. Firma ITT, kierowana z Nowego Jorku, funkcjonowała w Niemczech w czasie wojny, za pozwoleniem Gestapo i przy zamkniętych oczach amerykańskiej administracji. Firma produkowała także telesystemy dla Niemiec w swych fabrykach w neutralnych państwach, takich jak Hiszpania, Portugalia, Szwajcaria i Szwecja. Niemiecka armia, marynarka i lotnictwo kupowały od ITT centrale telefoniczne, telefony, gongi alarmowe, boje sygnalizacyjne, urządzenia ostrzegawcze w samolotach, sprzęt radarowy i 30 000 bezpieczników miesięcznie potrzebnych artylerii, która zabijała amerykańskich, francuskich, brytyjskich, polskich, hinduskich i innych żołnierzy.

A CO Z WARSZAWĄ WE WRZEŚNIU 1939 ROKU? Zwykle syndrom powstania warszawskiego przyćmiewa inne polskie tragedie wynikające z II wojny światowej. Ale niezwykle wysoki poziom niedojrzałości kierowniczej miał miejsce w stolicy. W imię źle pojętego honoru (którym „zainspirował” polskich liderów w Sejmie minister spraw zagranicznych Józef Beck) prezydent Warszawy Stefan Starzyński wydał polecenie, aby po opuszczeniu stolicy przez główne siły Wojska Polskiego i władz państwa, cywile podjęli jej obronę za pomocą łopat i rowów w dniach 13-15 września 1939 r. W wyniku tej niemądrej decyzji zginęło 12 000 cywilów, 35 000 zostało rannych i 12 proc. zabudowy zostało zniszczone w wyniku niemieckich falowych bombardowań, w tym Zamek Królewski. Żadne miasto w Europie Zachodniej nie podjęło tak niemądrej decyzji, kierując się strategią minimalizowania strat w ludziach i infrastrukturze. A oto opis podbitej stolicy z listu niemieckiego generała Helmutha Stieffa do żony: „Sama Warszawa sprawia ponure wrażenie. Nie ma domu, który by nie ucierpiał. Całe dzielnice leżą w gruzach lub pozostały po nich tylko zgliszcza. Nadające się jeszcze do zamieszania domy (około 50 procent) w mniejszym lub większym stopniu noszą ślady po ostrzale”.

25 września 1939 r. blisko 400 niemieckich bombowców zrzuciło w ciągu 10 godzin na stolicę prawie 630 ton bomb. Warszawiacy nazwali ten dzień – czarnym poniedziałkiem. Gdyby wcześniej poddano miasto, jak to mądrze zrobiły wszystkie kontynentalne zaatakowane miasta w Europie Zachodniej, Warszawa nie byłaby na samym początku wojny tak bardzo zniszczona.

PYTANIA BEZ ODPOWIEDZI:

• Czy do wojny by nie doszło w 1939 r., gdyby Polska połączyła swe siły z Czechosłowacją, mając wtedy razem 80 pełnych dywizji wobec 80 szkieletowych dywizji niemieckich oraz świetny czeski przemysł zbrojeniowy w koncernie Zbrojovka? Po „sukcesie” zagarnięcia Zaolzia polscy politycy nie traktowali czeskich polityków poważnie („pepiczki”).

• Czy świat byłby lepszy dzisiaj, gdyby Niemcy zaatakowały najpierw ZSRR i nie miałaby miejsca II wojna światowa, nie doszłoby do zagłady Romów i Żydów oraz śmierci 66 milionów ludzi plus ponad 50 milionów ofiar komunizmu (głównie w Azji)?

• Czy Polska, w ślad za Węgrami i Rumunią, nie powinna zaatakować ZSRR łącznie z Niemcami, unikając zabicia 17 proc. swych obywateli? Ale po śmierci marszałka Piłsudskiego w 1935 r. zabrakło polityka, który dobrze widział wielką perspektywę sytuacji. Wszakże wojskowi rządzili II RP od 1926 r. (po zamachu sanacji), czyli aż 13 lat. Powinni znać się na wojnie i pokoju. Wybrali dalekie sojusze wojskowe w miejsce zgody z sąsiadami. Były premier Wincenty Witos z praktyką z 1920 r. był na emigracji w… Czechosłowacji! Zabrakło jego zdrowego rozsądku, kiedy Polska znalazła się w największym swym kryzysie w historii.

• Czy Polacy zamiast źle pojętym honorem nie powinni kierować się strategią minimalizowania strat, którą to strategią kierowała się cała Europa Zachodnia w II wojnie światowej?

• Czy przyznanie planu Marshalla w 1948 r. nie okazało się w praktyce nagrodą dla Niemiec za przegraną wojnę? Kraj ten za szybko stanął na nogi i znów protekcjonalnie patrzy na Polaków, a obecnie całą Europę zaopatruje w spiralne kredyty (czyli powiększa ich zadłużenie) i wyroby przemysłowe, podczas gdy Europa odpłaca się turystyką i ponownym podziwem dla niemieckiego „geniusza”, który swe lenistwo chce skompensować imigrantami z trzeciego świata.

• Czy Polacy powinni spieszyć się ze wznoszeniem pomników swym liderom winnym polskich tragedii?

• Co jest ważniejsze – uczyć młodzież prawdy czy modnych politycznie, nieprawdziwych legend?

PROF. ANDRZEJ TARGOWSKI, LOS ANGELES

prezes honorowy Stowarzyszenia Dzieci Powstania Warszawskiego 1944