Spokojnie, to tylko awaria

0
FOTO: EPA

Wszyscy, którzy w jakimkolwiek stopniu interesują się polityką w Polsce, mogli ostatnio zaobserwować jak kasta rządząca wyraźnie zajmuje się tylko sobą, zostawiając resztę, czyli nas wszystkich, samym sobie. Krzywa zachorowań w ciągu ostatnich dni dramatycznie wzrosła.

Jeszcze 1 września było 550 zakażonych, a już 23 dni później liczba zakażonych przekroczyła magiczny dotąd tysiąc, by 3 października wynosić 2367 nowych zachorowań. Zaczyna brakować miejsc w szpitalach, a przede wszystkim wykwalifikowanego personelu. Według specjalistów wirusologów, to dopiero początek jesiennej „drugiej fali”, której rozmiar dziś trudno nawet szacować. Według niektórych, do końca miesiąca możemy mieć nawet blisko 10 tysięcy nowych zachorowań dziennie. A co na to nasz rząd?

Do czerwcowych wyborów oczywiście słyszeliśmy, że pandemia jest w odwrocie, na dowód czego poluzowano większość obostrzeń. Potem w lipcu i sierpniu karmiono nas tekstami, że wcale nie jest tak łatwo się zakazić, wystarczy zachować dystans i przede wszystkim myć ręce, a dokładając do tego fakt, że dzieci z powodu  braku receptorów nie chorują na typowy Covid, otworzono szkoły. Nie miało tu znaczenia, że dzieci wprawdzie nie chorują, ale mogą być nosicielami, a w szkole oprócz nich są nauczyciele i obsługa, bo przecież tak naprawdę chodziło tylko o to, by rodzice powrócili do pracy.

Dla udowodnienia pełni bezpieczeństwa w podczas lekcji nie trzeba nosić maseczek, a na przerwie to właściwie jak kto chce. Nie ma podstawy prawnej, by egzekwować noszenie maseczek, nawet jeśli na korytarzu i w innych miejscach wspólnych, na przykład w mojej szkole, spotyka się ponad  tysiąc osób, z których zdecydowana większość dojeżdża transportem publicznym, lub pracowniczym razem z zatrudnionymi w pobliżu w licznych zakładach przemysłowych. Jeszcze na początku września słyszałam zapewnienia, że wszystko jest gotowe i przygotowani jesteśmy jak nikt.

Po miesiącu widzimy, że było to tylko zaklinanie, a raczej kolorowanie rzeczywistości ku uspokojeniu społeczeństwa, by w tym czasie rządzący mogli spokojnie zajmować się swoimi sprawami. Wielotygodniowy spór o kształt nowego rządu unaocznił wszystkim, że sprawy zwykłych Polaków zeszły na plan dalszy, a liczyły się tylko personalia i podział tego, z czego jeszcze może być jakiś zysk. To niezwykle smutna konstatacja, bo na dodatek znów gdzieś zniknął nam prezydent. Niby mamy nowy rząd. Zlikwidowano część ministerstw, ale „swoich” ludzi gdzieś trzeba było rozlokować, czyli etaty stworzyć nieco niżej, co wcale nie znaczy, że za mniejsze wynagrodzenie. Chyba zaskoczeniem dla nikogo nie było objęcie przez Jarosława Kaczyńskiego funkcji wicepremiera, czytaj kagańca dla Zbigniewa Ziobry, którego sam wyhodował na swojej piersi do takiej siły, że praktycznie nie ma sposobu, by go odsunąć bez groźby upadku całej Zjednoczonej Prawicy.

Spodziewać się też trzeba było powrotu Jarosława Gowina, ale nie przypuszczałam, że w ręce człowieka, który moim zdaniem na niczym nie zna, zostaną oddane tak kluczowe dla nas wszystkich obszary jak gospodarka, technologia oraz praca. To wróży prawdziwą katastrofę.
Jako minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL utrwalał stary układ i nic rozsądnego nie zrobił, bo po prostu nie wiedział jak. Jako szef nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie PiS narobił tylko samych szkód, więc teraz inaczej nie będzie. Ponadto oddanie mu obszaru pracy jest policzkiem dla „Solidarności”, o czym mówi sam jej szef Piotr Duda: „Jestem zszokowany, że PiS przygotowało nam, ‚Solidarności’, polskim pracownikom taki, można powiedzieć w cudzysłowiu, wspaniały prezent na czterdziestolecie związku, czyli oddano pracę skrajnemu liberałowi, panu Gowinowi, który głosował za podwyższeniem wieku emerytalnego, którego działania, jak był w Platformie Obywatelskiej, szły w tym kierunku, żeby jeszcze bardziej uelastycznić pracę”.
Trudna jesień przed nami, oj trudna… Dobrze, że ziemniaki dobrze obrodziły.

Zdanie odrębne
Istotnie krzywa zachorowań dramatycznie rośnie. We Francji, w Niemczech, na Półwyspie Iberyjskim i Półwyspie Apenińskim. W Rosji i krajach skandynawskich, a także poza Europą. Czy „kasty rządzące” we wszystkich tych państwach „wyraźnie zajmują się tylko sobą”, zostawiając resztę, czyli swoich rodaków? Nie wiem. Ziobry czy Gowina nie mają, to fakt, ani protestującej „Solidarności”, a czy ziemniaki u nich dobrze rosną – to już sprawa szerokości geograficznej.
Pozostawiony sam sobie przez polityków, trochę o siebie zadbam. Zaszczepię się na razie przeciwko zwykłej grypie, będę pamiętał o noszeniu maseczki i regularnym myciu rąk, przypilnuję także higieny w miejscu pracy i nie będę obdzielał wszystkich tym, co mi ślina na język przyniesie.
WOJ