Spór o Sonię Sotomayor

6

Przesłuchania Soni Sotomayor, nominowanej do Sądu Najwyższego, budzą najrozmaitsze kontrowersje.

Przesłuchania Soni Sotomayor, nominowanej do Sądu Najwyższego, budzą najrozmaitsze kontrowersje.

Nawet nie dlatego, żeby sama kandydatka była kontrowersyjna, choć oczywiście należy jej zadać wiele pytań, aby rozwiać wątpliwości co do jej kwalifikacji. Zwłaszcza politycznych. Sędzia Sądu Najwyższego teoretycznie musi być osobą bezstronną, ponieważ jego zadaniem jest konfrontowanie zgodności wyroków niższej instancji z konstytucją. Nie ma jednak wątpliwości, iż interpretacja prawa zależy od wyznawanego porządku wartości. I o ten właśnie głównie dopytują się przedstawiciele komisji kwalifikacyjnej.
Jedną ze spraw, która wzbudziła niepokój, było wyznanie Soni Sotomayor: jako osoba latynoskiego pochodzenie jest katoliczką. Podobnie jak w przypadku innych polityków w przeszłości, katolicyzm jest dla społeczeństwa USA sprawą politycznie kontrowersyjną. Prezydent John Kennedy, kiedy ubiegał się o najwyższy urząd w państwie, musiał się ze swej religii mocno tłumaczyć i zapewniać, że w żaden sposób nie będzie miała ona wpływu na interesy Stanów Zjednoczonych. Dla Johna Kerry’ego, rywala o prezydenturę George’a W. Busha, także wyznanie to stanowiło pewną przeszkodę w karierze.
Amerykanie mają "historycznie wrodzoną" podejrzliwość wobec podwójnej lojalności swoich obywateli. Stąd nawet w zwięzłej przysiędze na obywatelstwo znajduje się fragment o wyrzeczeniu się służby dla innych suwerenów. W przypadku katolików natychmiast powstaje podejrzenie o podwójną lojalność, skoro przywódcą duchowym ludzi tego wyznania jest papież. Istnieje więc obawa, iż w sprawach wartości, najważniejszych pryncypiów życia osoba taka kierować się będzie raczej wskazówkami papieskimi niż Konstytucją Stanów Zjednoczonych. Ostatecznie więc, co w dawnych czasach było istotne, USA utracą niezależność na rzecz wpływów Watykanu.
Wraz z ewentualnym wyborem Soni Sotomayor do Sądu Najwyższego w składzie dziewiątki będzie pięciu katolików. Dla osób wietrzących spiski – w najwyższym trybunale oceniającym zgodność amerykańskiego prawa z konstytucją będzie przewaga sędziów kierujących się może katolickim porządkiem wartości. Przeciwnicy kandydatki uważają, że ważne decyzje Sądu Najwyższego, na przykład w sprawach o przerywanie ciąży czy małżeństwa homoseksualne, będą nosiły piętno watykańskiego wpływu.
Zarzut nie wydaje się w ogóle uzasadniony, jednak dla wielu Amerykanów jest zarzutem poważnym. Jeśli do tego dołożyć polityczny użytek z takiego argumentu, może posłużyć jako mocne narzędzie zasiania wątpliwości.
Nie do nas należy cena kompetencji prawniczych Soni Sotomayor. Należy pamiętać, że sędzia Sądu Najwyższego ma nawet większy wpływ na stan kraju niż prezydent USA, który odchodzi po czterech latach z urzędu. Każdy argument w tej sprawie ma znaczenie.

Autor: CK