Szklana kula

4

Kilka lat temu, dzięki felietonom, poznałam panią Teresę. Zaczęłyśmy pisać do siebie za pośrednictwem popularnego komunikatora i szybko okazało się, że nie tylko rodzinne strony pani Teresy (mieszkającej obecnie w USA) są oddalone ode mnie o nie więcej niż 20 km, to mamy wspólnych, bliskich znajomych. Teraz wszystko się skończyło…

Pani Teresa obraziła się na mnie, bo mam odmienne od niej zdanie na temat edukacji i protestu nauczycieli. Najpierw była bardzo zdziwiona, że popieram strajk, gdyż jej zdaniem nie jest to walka wykształconych specjalistów, którzy wynagradzani są poniżej wszelakiej krytyki (młody człowiek po studiach zarabia w szkole najniższą krajową, tyle samo co licealista, jego uczeń, podczas wakacyjnej pracy, na przykład przy sprzedaży lodów, a starszy kolega, na najwyższym stopniu awansu, często pod koniec kariery zarabia niewiele ponad tysiąc złotych więcej), a jedynie bezmyślny pęd sterowanych przez opozycję półgłówków (czytaj nauczycieli). Napisałam więc cały elaborat na temat przyczyn strajku, ale pani Teresa nie odniosła się do niego ani słowem, zaczęła natomiast pisać uszczypliwe uwagi pod innymi moimi notatkami. Przyjmowałam to ze spokojem. Wszak każdy może mieć swoje zdanie.

Dziś pani Teresa pod moim postem o traktowaniu nauczycieli przez część społeczeństwa stwierdziła, że nie wiem, co piszę! Znaczy się nie mam pojęcia, ile zarabia nauczyciel? Ani ile ma pracy, by jego zajęcia były ciekawe, twórcze i efektywne? Że nie widzę absurdów, jakie zafundowały naszym dzieciom kolejne rządy? W jakich warunkach i pod jaką presją przyszyło im się uczyć? Że wróciły czasy nauki na dwie, a może trzy zmiany? Brak miejsc w szkołach podwójnego rocznika? Odpływ nauczycieli do pracy gdziekolwiek indziej, byle wystarczyło do pierwszego?

Nieee, pani Teresa uważa, że wie lepiej, bo wie lepiej i już! Bo jej wnuki z Polski powiedziały, że szkoła jest be, a pani nauczycielka jeszcze gorsza, a w telewizji mówili, że ten nauczyciel to len jest i obibok, co to dużo zarabia i jeszcze więcej ryczy, bo mało roboty ma, a czasu ogrom! I pani Teresa wierzy i wie, bo taka prawda jej odpowiada! W ten sposób przerzuca odpowiedzialność na innych, tych złych, niedobrych, co to nawet rząd chcą obalić, a nie tylko niewinne dzieciątka krzywdzić!

I pani Teresa ma rację, przecież to samo mówią w telewizji! A jak tam mówią, to taka jest prawda najprawdziwsza! Mało tego, na Facebooku piszą! Nie dalej niż wczoraj pan Łukasz wszędzie, gdzie mógł, na różnych portalach pisał, żeby kłamcy nauczyciele pokazali swoje rozliczenia z urzędu skarbowego, bo zarabiają blisko 6 tysięcy, a skomlą, że więcej niż połowę mniej! Odpowiedziałam grzecznie, że mogę udostępnić PIT z ubiegłego roku i z dowolnej liczby lat wstecz pod warunkiem, że uzupełni mi brakującą kwotę mojej realnej wypłaty do tej, o której grzmią media i o której jest tak mocno przekonany. I? I pan Łukasz zamilkł…

Dlaczego ludzie tak bezrefleksyjnie wierzą telewizji, internetowi i prasie? I chociaż jesteśmy przekonani, że podejmujemy decyzje samodzielnie, myślimy samodzielnie, to nieświadomie ulegamy wpływom lub manipulacjom specjalistów od marketingu, polityków, handlowców i oszustów?

A przecież już 30 lat temu znany intelektualista Noam Chomsky opisał strategie manipulacji wykorzystywane przez media. Wiele z informacji jest umyślnie pokazanych przez media w konkretnym świetle, aby wpłynąć na tok naszego myślenia, celowo wprowadzić w błąd.

Obiektywność to pojęcie, którego dzisiejsze środki przekazu informacji zdają się nie znać. Podobnie zresztą jak rzetelności, transparentności, szczerości, etyki czy nawet kompetencji. Nieważne, jakie to medium; nieważne, jaka opcja polityczna, gdyż nawet media informacyjne, które miały być apolityczne, dziś jasno dają do zrozumienia, że nimi nie są. I tak naprawdę nietrudno zorientować się, po której stronie kto stoi. Sprzeczność relacji różnych stacji sprawia, że czasem odnoszę wrażenie, że mowa jest o dwóch różnych krajach, sytuacjach, osobach…

Media manipulują nami na wiele sposobów i nie grają fair. Nie da się przed nimi uciec, ale warto pamiętać, że to tylko biznes i nikt nie dostarcza nam informacji charytatywnie!