To już cztery lata

5

W czwartek przeżywamy kolejny 2 kwietnia bez Jana Pawła II. Trudno uwierzyć, że od śmierci polskiego papieża minęły już cztery lata. Jego postać odchodzi w przeszłość, bo taka jest logika upływającego czasu.

W czwartek przeżywamy kolejny 2 kwietnia bez Jana Pawła II. Trudno uwierzyć, że od śmierci polskiego papieża minęły już cztery lata.

Jego postać odchodzi w przeszłość, bo taka jest logika upływającego czasu. Jan Paweł II pozostaje jednak w pamięci milionów ludzi. I to nie tylko dlatego, że jego pontyfikat bezpośrednio wpłynął na losy wielu z nich. Dzisiejszy świat cierpi na chroniczny brak autorytetów moralnych i postać papieża była jedną z nielicznych uznawanych za wzór nie tylko przez katolików, ale także przez przedstawicieli innych wyznań i religii, a także niewierzących.

Odejście Jana Pawła II było wielkim zbiorowym doświadczeniem milionów ludzi. Dzień jego śmierci pamięta niemal każdy z nas, podobnie jak ostatnie tygodnie milczącego cierpienia polskiego papieża. Potem były wielkie narodowe rekolekcje, jakie przeżyli wszyscy Polacy w dniach poprzedzających uroczystości pogrzebowe. To wszystko wciąż tkwi w nas, jako wspomnienie ostatniego zbiorowego duchowego zrywu Polaków – niezależnie od stopnia ich religijności.

Okrzyk "santo subito" rozbrzmiewający podczas uroczystości pogrzebowych był autentycznym wołaniem o uznanie wyjątkowości człowieka, którego życie wpłynęło na losy całego świata. Wypada go powtórzyć także dziś, choć słowo "subito" (szybko, natychmiast) z punktu widzenia ponaddwutysiącletniej historii Kościoła ma z pewnością inne znaczenie, niż rozumieją to zwykli zjadacze chleba. Proces beatyfikacyjny Jana Pawła II posuwa się naprzód, ale nie może być prowadzony w pośpiechu ani powierzchownie – tłumaczy prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych arcybiskup Angelo Amato. Na rezultaty będzie trzeba poczekać, choć jeszcze rok temu wydawało się prawdopodobne ogłoszenie beatyfikacji polskiego papieża w październiku 2008 r., w 30. rocznicę wstąpienia Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Postępowanie ciągnie się latami, bo czas w instytucji, jaką jest Kościół katolicki, płynie zupełnie inaczej. Proces beatyfikacyjny Matki Teresy z Kalkuty, mimo że przeprowadzony – jak na Watykan – w błyskawicznym tempie i z pominięciem obowiązkowych pięciu lat, jakie muszą minąć od śmierci kandydata na ołtarze – trwał także kilka lat. Zgoda papieża Benedykta XVI na to, aby z rozpoczęciem procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II nie czekać pięciu lat od jego śmierci, także sprawiła, iż toczy się on "uprzywilejowaną ścieżką".

Dla wielu katolików Jan Paweł II jest już świętym. O "naszym" papieżu pamięta się w rocznicę śmierci w takich miejscach, jak Meksyk czy Filipiny. Grób Ojca Świętego w Watykanie odwiedzają co roku rzesze wiernych. Beatyfikacja i następnie kanonizacja Jana Pawła II będzie jednak ważnym wydarzeniem nie tylko dla katolików. Osobowość i spuścizna duchowa polskiego papieża wywiera do dziś wpływ na wielu ludzi. W dzisiejszych, trudnych czasach często brakuje jego apostolskiego wsparcia, a światu – silnego głosu przypominającego o najważniejszych dla człowieka wartościach.

Autor: TD