USA 2009 – Pod znakiem Obamy

0
4

Foto: PAP/EPA/Shawn Thew
Foto: PAP/EPA Barack Obama jeszcze w czasie kampanii wyborczej zapowiadał dalekosiężne zmiany


Amerykański krajobraz w 2009 roku zabarwiło przede wszystkim objęcie urzędu prezydenta przez Baracka Obamę.

Kraj musiał się zmierzyć z pogłębiającym się kryzysem ekonomicznym, kontynuował wojnę w Afganistanie oraz zainicjował proces reform, które czekają na wcielenie w życie. U schyłku roku stanął też w obliczu realnego zagrożenia terrorystycznego, które na szczęście się nie zmaterializowało.

ZAPOWIEDZI I REALIA

Inauguracja prezydentury Obamy była dla wielu ludzi, zmęczonych już status quo, zapowiedzią nowej ery w życiu Stanów Zjednoczonych. Demokrata, pierwszy w historii czarnoskóry prezydent, jeszcze w czasie kampanii wyborczej zapowiadał dalekosiężne zmiany. Jego zwolennicy liczyli na zakończenie niepopularnych w społeczeństwie wojen, wprowadzenie świeżej, nieprzesiąkniętej ideologią ekipy do Waszyngtonu i w ogóle usprawnienie systemu rządzenia. Mieli także nadzieję na oczyszczenie wizerunku Ameryki, która w oczach wielu ludzi na świecie przestała się kojarzyć z pielęgnowanymi oficjalnie wartościami, jak energiczne przywództwo, umiłowanie wolności, nieskrępowana przedsiębiorczość i poszanowanie dla odrębnych punktów widzenia.

Na radykalne zmiany miała wskazywać już jedna z pierwszych decyzji prezydenta, zwiastująca zamknięcie kontrowersyjnego więzienia w Guantanamo, gdzie przetrzymywani są latami bez wyroku cudzoziemcy podejrzani o terroryzm. Obama usiłował też zjednać sobie świat islamski, nawołując do zerwania ze stereotypami i zapoczątkowania nowej ery w wzajemnych relacjach.

Hasła wyborcze hasłami, a życie i opór materii, w tym waszyngtońskiej biurokracji, nie zawsze pozwalały prezydentowi na rozwinięcie skrzydeł. Zwłaszcza wobec konieczności skoncentrowania się głównie na paraliżującej kraj recesji musiał zrezygnować z wielu ambitnych zamierzeń i podjąć najbardziej palące zadania.

Ameryce nie udało się przełamać ideologicznych sporów. Dowiodło tego już choćby wprowadzanie gwarancji podatkowych i 787-miliardowego pakietu stymulacyjnego w celu uniknięcia bankructwa gigantów przemysłowych i finansowych. Społeczeństwo podzielone było także w sprawie wysłania dodatkowych 30 tysięcy żołnierzy do Afganistanu. W pierwszym przypadku protestowali przede wszystkim republikanie, traktujący akcję ratunkową dla biznesu za naruszenie pryncypiów wolnego rynku. W drugim – demokratyczny elektorat, który spodziewał się rychłej ewakuacji wojsk, a nie przemieszczania ich z jednego frontu walki na drugi. Niemożność pogodzenia sprzecznych opinii obydwu partii, a także względy finansowe nie zezwoliły także na śmielszą batalię z klimatycznym ociepleniem. Wbrew oporom konserwatystów Obama zdołał natomiast przeforsować na ważne stanowisko sędziego Sądu Najwyższego Latynoskę z pochodzenia Sonię Sotomayor.

Niepewność pokonanych w ostatnich wyborach republikanów spotęgowało ustąpienie ich, niebłyszczącej zresztą najsilniej, gwiazdy. Sarah Palin – przedstawiana przez niektóre ugrupowania jako potencjalna kandydatka na prezydenta – postanowiła przedwcześnie opuścić fotel gubernatora Alaski. Niekoniecznie musi to oznaczać porzucenie polityki. O popularność elektoratu zabiegała bowiem propagując swą książkę.

ODSZEDŁ SOJUSZNIK

Dla demokratycznego obozu dużym ciosem była śmierć senatora Edwarda Kennedy’ego. Ustawodawca ze słynnej dynastii był podporą liberałów i zabiegał zwłaszcza o zreformowanie priorytetowej dla Białego Domu reformy służby zdrowia, która także stała się przedmiotem partyjnej rozgrywki, jak i zaniechanej na razie z podobnego powodu próby uzdrowienia niesprawnego systemu imigracyjnego. Mogłoby to kilkunastu milionom nielegalnych utorować drogę do obywatelstwa i normalnego życia.

Reformę imigracyjną opóźnić może też przypomnienie tragedii 11 września 2001 roku, jakim była nieudana próba zamachu Nigeryjczyka Umara Faruka Abdulmutallaba na pokładzie samolotu linii Northwest lecącego do Detroit. Obnażyło to słabości nieszczelnego, wbrew deklaracjom, systemu bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych.

Autor: ANDRZEJ DOBROWOLSKI