W 75. rocznicę powstania warszawskiego

54
Zawiszacy – Harcerska Poczta Polowa - FOTO: WIKIMEDIA.ORG

W tym roku przypada ostatnia okrągła rocznica, jaką my, „dzieci” powstania warszawskiego, obchodzimy. To nasz sukces, że pomimo tak dramatycznego dzieciństwa i trudnego życia jako sieroty lub półsieroty w PRL – gdzie w okresie stalinowskim mordowano AK-owców lub ich wywożono albo szykanowano – dożywamy 80 i więcej lat. Niestety, następnej okrągłej rocznicy większość z nas pewnie nie dożyje. Śmierć jeszcze nie jest opcją w medycynie. Co wynika z naszego życia i co wynika z owych okrągłych rocznic?

Nasze przeżycie powstania warszawskiego jest dowodem, jak potwornym kataklizmem było owe powstanie. Z racji wieku nie byliśmy powstańcami, ale byli nimi nasi rodzice, rodzina albo znajomi czy sąsiedzi. Póki żyli powstańcy (wciąż żyje kilkunastu bohaterów), o ich tragedii najwięcej mówiono i pisano. Obecnie zaczyna mówić się o tragedii cywilów, czyli m.in. naszej. Wszakże stosunek strat cywilów do powstańców jest jak 180 000 do 18 000, czyli straty cywilów były 10-krotnie większe od strat powstańców. Trzeba także wliczyć stratę 3500 „kościuszkowców”, którzy zginęli na Czerniakowie. Jednakże ich straty nie były planowane przez powstańcze dowództwo. Poza postawieniem pomnika zupełnie o nich zapomniano, a byli to młodzi Polacy, którzy wyszli z łagrów, przeżyli szereg ciężkich bitew, pod Lenino włącznie, by bez żadnej praktyki walk w mieście zginąć w polskiej stolicy. 

Film z 2014 roku „Miasto 44” w reżyserii Jana Komasy wreszcie (po innych filmach) dobrze oddaje atmosferę polityczno-społeczną, jaka panowała wtedy w Warszawie, gdzie ofiar więcej było niż w Hiroszimie i Nagasaki rok później, w 1945. Natomiast niemiecki bandytyzm był nie do opisania. Aczkolwiek uczciwy reżyser pokazał i u nich rzadkie odruchy humanizmu. Jakby dla tzw. równowagi. Dlaczego dopiero teraz można pisać prawdę o powstaniu? 

Jak obchodzono okrągłą, 25. rocznicę zrywu warszawskiego w 1969 roku? Na kilka dni przed nią, 22 lipca, obchodzono 25. rocznicę utworzenia rządu PKWN, czyli PRL. Z tej okazji zjechali się do Warszawy Breżniew, Kosygin, Podgorny i inni szefowie z krajów demokracji ludowej. Byłem przypadkowo na placu Unii Lubelskiej – róg ul. Bagateli, gdy do Belwederu jechał otwartym autem Leonid Breżniew. Po drodze, jak zwykle lekko podpity, przejął kierownicę od szofera i sam prowadził limuzynę. Szybko jednak odebrano mu kierowanie autem w obawie przed wypadkiem. Przez wiele dni prasa „delektowała się” ową wizytą, a nie zbliżającą się naszą rocznicą. Aczkolwiek 31 lipca odbyła się uroczysta akademia w Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki. Przemówienie wygłosił sekretarz KC Zenon Kliszko, który w powstaniu był na Żoliborzu i identyfikował się z powstańcami. Przed akademią przedstawiciele organizacji społeczno-politycznych i środowisk powstańczych złożyli wieńce pod pomnikiem Nike oraz na cmentarzach Powązki i Wola. Żołnierze Wojska Polskiego pełnili warty honorowe. l sierpnia przebieg uroczystości na Cmentarzu Wojskowym Powązki był niezwykle uroczysty. 16 września przy płytach desantu „kościuszkowców” na Czerniakowie i Żoliborzu odbyły się uroczystości złożenia wieńców przez Wojsko Polskie i środowiska powstańcze. Ukazało się poprawione, nowe wydanie książki Adama Borkiewicza „Powstanie warszawskie 1944”. Ponadto „Miałem 14 lat” Jerzego Filipowicza, „Tropami powstańczej przesyłki” Jerzego Kasprzaka, „W szeregach Baszty” Jerzego Kubalskiego i „Przed Godziną ‚W'” Barbary Nawrockiej. Nie wydano zgody na wznowienie książek „Przemarsz przez piekło” i „Pamiętniki żołnierzy baonu „Zośka” oraz albumu „Dni powstania”. Był poprawa w obchodach rocznicowych powstania, ale tylko na pokaz.

Jak obchodzono okrągłą, 50. rocznicę powstania warszawskiego w 1994 roku? Uroczystości miały wyjątkowy charakter. Były wydarzeniem niezwykłym, przeżywanym głęboko przez wszystkich Polaków w III RP. Na czele Komitetu Honorowego obchodów stał prezydent RP Lech Wałęsa. Na jego zaproszenie przybyli do Warszawy prezydent Republiki Federalnej Niemiec Roman Herzog, wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Albert Gore, premier Wielkiej Brytanii John Major oraz specjalni wysłannicy rządów Francji, Kanady, RPA, Australii, Nowej Zelandii i Rosji. 30 lipca w Katedrze Polowej WP została odprawiona msza w intencji generała dywizji Tadeusza „Bora” Komorowskiego. Po mszy prochy generała zostały przewiezione na Cmentarz Wojskowy Powązki, gdzie odbyły się uroczystości żałobne. Wieczorem odbył się uroczysty koncert dla powstańców na dziedzińcu Zamku Królewskiego. Po uroczystości na placu Krasińskich nastąpiło wmurowanie kamienia węgielnego pod Muzeum Powstania Warszawskiego przy ul. Bielańskiej, w ruinach powstańczej reduty Banku Polskiego. Burmistrz Dzielnicy Centrum Jan Rutkiewicz przekazał do Banku kwotę 80 miliardów starych złotych (ok. 3 mln dol.) na budowę muzeum. Na uroczystości przybyła do Warszawy delegacja lotników polskich, brytyjskich i południowo afrykańskich, którzy nieśli pomoc powstańczej Warszawie. Na Mokotowie i na Żoliborzu odbyły się uroczystości dzielnicowe organizowane przez władze dzielnic i prężne stowarzyszenia powstańcze Stowarzyszenie Żołnierzy Pułku Armii Krajowej „Baszta” i Stowarzyszenie Żołnierzy Armii Krajowej Zgrupowania „Żywiciel”. Odbyły się liczne sesje naukowe i sympozja o tematyce powstańczej. Ukazało się ok. 40 pozycji książkowych i albumowych. Na rocznicę przybyli licznie powstańcy, mieszkający w Anglii, Kanadzie, USA i Australii. Dla wielu z nich była to ostatnia podróż do ojczyzny. Powstanie stało się omal centralnym punktem polskiej historii. 

Niestety w ostatnich latach XXI wieku prym w tej historii władze przyznały tzw. żołnierzom wyklętym. Co spotyka się ze zdziwieniem wielu szczerych patriotów. Nadal dogorywający powstańcy mają minimalną albo nawet żadną pomoc ze strony władz. 

Co wynika z lekcji powstania 1944 roku dla współczesnych? Wynika coś bardzo dobrego. Mianowicie tzw. okrągły stół doprowadził do pokojowego przekazania przez komunistów władzy demokratycznej opozycji z Solidarności w dniach 6 lutego-5 kwietnia 1989 r. Czyli w 45 lat po powstaniu warszawskim. Czego rezultatem był bezkrwawy upadek imperium sowieckiego w 1991 roku, w 47 lat po powstaniu. Dziś ci, co się spóźnili „na barykady” w 1989 r., mają za złe ówczesnym mądrym liderom (idącym na kompromis z przeciwnikami), że przejęli władzę bez rozlewu krwi, bez walki. Zrobili tak, ponieważ mądrze zrozumieli lekcję z powstania 44.