W tabletkowym absurdzie

1

Zapewne kiedyś technologia pozwoli na dołączenie zewnętrznego mózgu, jak dziś dysku do komputera i każdy będzie tak mądry, że aż stanie się to nudne. Dziś, póki co, nie jest to możliwe i możemy usłyszeć takie choćby kwiatki jak wypowiedź rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka, że tabletką można zmienić płeć. Takie cuda ponoć działy się w Poznaniu (byłam, nawet tabletki brałam, bo się pochorowałam, ale wróciłam z tą sama płcią, przynajmniej tak dotąd mi się wydaje).

Wspomniany rzecznik był gościem w programie stacji informacyjnej i negował pracę i w ogóle funkcjonowanie edukatorów seksualnych w szkołach (ich zadaniem jest poszerzanie wiedzy dzieci na temat tego, co się dzieje z ich ciałem), mówiąc rzeczy, delikatnie ujmując odklejone od rzeczywistości: „Czy zagwarantujemy, czy pan zagwarantuje, że wpuszczamy edukatorów do 20 tys. szkół i będą wprowadzali takie treści, jak chociażby w Poznaniu, że wychwytują dziecko gdzieś rozchwiane, zaniedbane, któremu dają, właśnie ci edukatorzy, z tych środków jakieś środki farmakologiczne, żeby zmieniać jego płeć? Bez wiedzy i zgody rodziców i lekarzy”.

Słuchając słów, wydawałoby się człowieka wykształconego, światłego, młodego i obytego w świecie, a nie jakiegoś leśnego dziadka, który nigdzie nie był, nic nie widział i tyle słyszał, co mu w kruchcie albo przy pasieniu krów starszy pastuch powiedział, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ktoś z białym kaftanem na wizję nie wszedł.

Rzecznik Praw Dziecka, tak jak każdy urzędnik państwowy w Polsce na każdym szczeblu, powinien wiedzieć: płci się nie zmienia! Ludzie na świecie, a także w Polsce, po przejściu długiej procedury poddają się operacjom chirurgicznym i terapii hormonalnej wtedy, kiedy chcą skorygować swoje narządy płciowe, ponieważ nie odpowiadają one ich tożsamości płciowej i nie ma magicznych tabletek! Tak samo jak nie ma magicznej tabletki to, by być pięknym, młodym, czy bogatym, ani mądrym – jak widać i słychać.

Tak się zastanawiam, gdzie ja mieszkam, gdzie ja żyję, że tacy ludzie, o takim horyzoncie myślowym, żeby nie powiedzieć poziomie intelektualnym piastują tak wysokie stanowiska? Strach się bać! Władze Poznania, gdzie ponoć dochodziło do podawania magicznych tabletek, stwierdziły, że słowa Mikołaja Pawlaka nie były prawdą i wzywają go do sprostowania, ale rzecznik idzie w zaparte i twierdzi, że jego wypowiedź zmanipulowano, wyrwano z kontekstu i właściwie wszystkiemu winni są dziennikarze, bo takie rzeczy pisali, a on, bidula, tylko powtórzył, co czytał… I straszno i śmieszno… Ilu takich Pawlaków jest na najwyższych szczeblach? Od ilu zależy los nas i naszych dzieci? W głowie się nie mieści, co tu się wyrabia! Ja tak w ogóle coraz częściej się zastanawiam, o czym myślą, śnią, czym żyją ludzie, którzy zamiast zajmować się tym, do czego zostali wybrani – czyli naszym dobrem, państwem, gospodarką i prawem, ciągle zaglądają innym do majtek i pod kołdrę? Tak, jakby sprawa tego, kto z kim śpi i jak TO robi była najistotniejsza w świecie. Oczywiście, ja rozumiem, że są ludzie, którzy w przeważającej większości tylko O TYM myślą, mówią i wszystko do TEGO sprowadzają, ale to jest obsesja, choroba, a nie norma! Może właśnie w tym przypadku lekarz powinien zalecić jakieś tabletki, a przede wszystkim relaks, spokój i zajęcie się swoim osobistym problemem, a nie urządzaniem życia innym! A może to jest na tej samej zasadzie, że złodziej wszędzie widzi złodzieja? Oj, a to się porobiło…