Wojna o pamięć historyczną

7

70 lat temu szefowie dyplomacji sowieckiej Rosji i hitlerowskich Niemiec podpisali w Moskwie układ, który przesądził o historii świata na kolejne kilkadziesiąt lat. Do dziś nie ustają próby fałszowania prawdy historycznej dotyczącej tego wydarzenia.

70 lat temu szefowie dyplomacji sowieckiej Rosji i hitlerowskich Niemiec podpisali w Moskwie układ, który przesądził o historii świata na kolejne kilkadziesiąt lat. Do dziś nie ustają próby fałszowania prawdy historycznej dotyczącej tego wydarzenia.

Przeciwko Rosji prowadzona jest "wojna informacyjna" – twierdzi prezydent Dmitrij Miedwiediew, komentując dyskusje poważnych historyków prowadzone w związku z 70. rocznicą wybuchu II wojny światowej. Wraca powielana od dziesięcioleci przez Sowietów teza, że układu Ribbentrop-Mołotow był reakcją na dążenie państw zachodnich do skierowania niemieckiej ekspansji na Wschód, a 17 września chodziło tylko o wyzwolenie zachodniej Ukrainy i Białorusi i odwleczenie w czasie konfliktu niemiecko-sowieckiego. Zachowanie Józefa Stalina w kolejnych dwóch latach stanowi dowód, że traktował on sojusz z Hitlerem zupełnie poważnie i agresja na ZSRR w czerwcu 1941 roku kompletnie go zaskoczyła.

Być może prawdziwa jest teza niemieckiego historyka prof. Rolf-Dieter Muellera, kierownika Wojskowo-Historycznego Urzędu Badawczego Bundeswehry w Poczdamie, że rola paktu Hitler-Stalin dla wybuchu II wojny światowej jest przeceniana, bo Hitler był i tak zdecydowany doprowadzić do wojny z Polską za wszelką cenę. Większość badaczy (poza historiografią rosyjską) podkreśla jednak, że układ z tajnymi klauzulami o rozbiorze Europy Środkowo-Wschodniej stanowił punkt zwrotny w toczącej się latem 1939 roku grze dyplomatycznej.
Ostatnie rosyjskie enuncjacje na temat układu Ribbentrop-Mołotow mają doraźny cel – przygotowanie tła informacyjnego przed wizytą Władimira Putina na Westerplatte. Ale jest to jedna z wielu prób moskiewskiej historiografii, inspirowanej przez Kreml w celu wygrania swoistej wojny o pamięć historyczną narodów. Pamięć, która nie pozwala Polakom zapomnieć, że premier Rosji będzie w Gdańsku reprezentował nie tylko państwo, które wyzwoliło Europę od jarzma hitlerowskiej okupacji, ale także które miało swój bezpośredni udział w wywołaniu II wojny światowej, było w tym konflikcie agresorem i przez wiele dziesięcioleci czerpało kosztem innych narodów korzyści z diabelskiego układu.

Twierdzenia rosyjskich historyków i polityków, że napaść wojsk hitlerowskich na Polskę nie była wynikiem podpisania paktu przez Ribbentropa i Mołotowa, są bulwersujące. Teza, iż porozumienie podpisane dawało szansę na pokój dla Polski, a Warszawa pod naciskiem sąsiadów w sierpniu byłaby zmuszona do międzynarodowego arbitrażu i mógłby wobec niej powtórzyć się swoisty układ monachijski, nie wytrzymuje krytyki w obliczu tajnych dokumentów podpisanych przez obydwa totalitarne państwa. W układzie Ribbentrop-Mołotow chodziło przed wszystkim o obalenie porządku wersalskiego i rozdzielenie stref wpływów między nazistowskimi Niemcami i komunistycznym Związkiem Sowieckim. Jakakolwiek inna interpretacja jest jedynie próbą tłumaczenia światu, że to, co czarne, jest białe.

TD

Autor: