Wszystko się zmienia, a nadal pozostaje takie samo

0
3

Od tragicznej niedzieli, gdy został zabity prezydent Gdańska, dodajmy, że przez człowieka, który niedawno wyszedł z więzienia, gdzie odbywał wyrok za napady na bank, człowieka o zdiagnozowanej chorobie psychicznej, nie milkną spekulacje, komentarze i dyskusje oscylujące wokół próby odpowiedzi na pytanie – dlaczego? Na początku myślałam, że chyba słyszę jakieś głosy, których nie ma, bo, moim zdaniem, zabójca jeszcze na scenie głośno i wyraźnie wykrzyczał powód – miał żal do polityków za niesłuszne, według niego, uwięzienie.

To, że dla większości jest to powód, powiedzmy, irracjonalny i nie do przyjęcia, nie wyklucza, że może być prawdziwy. Potwierdziły to słowa matki zabójcy, których też jakoś tak jakby niektórzy nie słyszeli, że u syna, gdy miał 12 lat, stwierdzono zaburzenia emocji i zachowania. Leczyć psychiatrycznie zaczął się pod koniec drugiego roku pobytu w więzieniu, gdyż nie radził sobie z ogromnym poczuciem krzywdy, a o swoją sytuację obwiniał polityków. Mówił, że chce zrobić coś spektakularnego, „by wszyscy dowiedzieli się o jego krzywdzie”. I niestety zrobił.

A ci, którzy wciąż dociekają, dlaczego, wcale nie ogłuchli, oślepli czy zgłupieli – to całe sztaby pijarowców, psychologów i socjologów nad tym pracują, abyśmy doszli do wniosku, że to winni są ONI, oni, czyli nasi przeciwnicy polityczni, oni myślący inaczej niż my, oni z lewicy czy prawicy, grunt, że to oni, a nie my! W działaniach socjotechnicznych, czyli technikach służących osiągnięciu określonych celów poprzez manipulację społeczeństwem, specjalizują się dziś wykształceni fachowcy, dysponujący profesjonalistami narzędziami niezbędnymi do takich działań, i widać, że wiedzą, co robią.

Zbliża się seria wyborów w Polsce, decydujących o tym, która opcja polityczna obejmie władzę na następne lata. Walka na naszym gruncie krajowym wpisana jest również w zmagania na scenie geopolitycznej, na której trwają poważne rozgrywki o nowy porządek świata. Narzędzia, jakimi dotąd „panowie” zarządzali nami, niewolnikami, się zmieniły, ale zasada pozostała ta sama. Przeszliśmy od bata, kija i marchewki, igrzysk i chleba do… bata, kija i marchewki, igrzysk i chleba. W przypadku śmierci w Gdańsku jest cztery w jednym i mimo obietnic, skromnie spuszczonych oczu, pod przykrywką żalu rozgrywa się zażarta walka – komu uda się na tej tragedii ugrać więcej!

fPaweł Adamowicz umarł na scenie w światłach kamer na oczach tłumu, na oczach świata. Psychologia tłumu mówi, że tłum potrafi kochać, a zaraz potem nienawidzić, tłum wielbi, a za chwilę może podeptać i zabić. Kto umie tłumem sterować, kto go ujarzmi – staje się władcą. Wystarczy tylko zapamiętać, że tłum ma inteligencję równą inteligencji najgłupszego uczestnika i można wszystko! Te prawa dotyczą tłumów, niezależnie od składu osobowego, zasobów inteligencji czy miejsca pobytu – przed sceną czy przed telewizorami. Spektakl trwa, widzowie oglądają w podnieceniu, czekają na hasła, na przywódcę. Kiedy emocje osiągną zenit, pojawi się on – i tłum za nim pójdzie. Kolejny raz ta sama socjotechnika, ten sam mechanizm, który opisał Bolesław Prus w „Faraonie”, gdzie kapłani i faraon od czasu do czasu sami wywołują zamieszki, żeby je uspokoić i osiągnąć swoje cele…

Autor: Beata Wermińska