Wyborcza studniówka

47
EPA

Do wyborów parlamentarnych w Polsce pozostało mniej niż 100 dni. W czasie gdy PiS przedstawił swoje “jedynki” na listach wyborczych, partie opozycyjne nie wiedzą jeszcze, kto i z kim wystartuje, nie mówiąc już o tym, z jakim programem. Wyborczy mętlik w opozycyjnym chocholim tańcu trwa.

Zakładając, że wybory odbędą się 13 października, do oddania głosów przez Polaków zostało już mniej niż 100 dni. Sytuacja ta jest także ciekawa dla Polonii, bo to, co dzieje się teraz nad Wisłą, będzie miało przełożenie na to, z czego i z kogo będą mogli wybierać Polonusi już za trzy miesiące.
Po ogłoszeniu wyników wyborów do europarlamentu, które odbyły się w maju, na opozycję padł blady strach. Mimo stworzenia egzotycznej koalicji większości partii opozycyjnych przegrała ona wybory z rządzącym PiS-em. Jak w każdym tego typu przypadku ojców porażki nie udało się znaleźć, ale by przykryć przegraną, zaczęto omawiać scenariusze, które dadzą opozycji zwycięstwo na jesieni.

Platforma Obywatelska od samego początku namawiała inne partie do wejścia w wielki opozycyjny blok, w którego skład miałyby wchodzić m.in. PSL, SLD i Wiosna – partia Roberta Biedronia. Sęk w tym, że wszystkie trzy partie rozpoczęły z Platformą targi. PSL, który w eurowyborach poszedł ramię w ramię ze środowiskami mocno liberalnymi i postkomunistycznymi, wykluczył możliwość przynależności do wspólnego bloku z SLD. SLD z kolei, będąc pewne swojej pozycji i startu z PO, odrzuciło powstanie jednego bloku lewicowego. Partia Roberta Biedronia natomiast, której wynik w maju był dużo skromniejszy niż przedwyborcze sondaże, za wszelką cenę chciała połączyć się z PO, by wprowadzić jakiegokolwiek posła na Wiejską.

Choć od wyborów w maju minęły już dwa miesiące, to wciąż nie wiemy, kto z kim wystartuje na jesieni. Podpowiedzieć chcą politykom nawet sondażownie. Jedna z nich, firma Kantar, na zlecenie Faktów TVN i TVN24, zapytała Polaków, w jakich koalicjach powinna startować opozycja. 50 procent respondentów stwierdziło, że wszystkie środowiska opozycyjne powinny utworzyć jeden wspólny blok. Sporo mniej, bo już tylko 22 procent ankietowanych, jest zdania, że do nadchodzących wyborów Polskie Stronnictwo Ludowe powinno utworzyć z Platformą Obywatelską jeden blok, dla którego przeciwwagą byłaby koalicja partii lewicowych. 11 procent badanych uznało, że PSL powinno iść do wyborów całkowicie osobno, a Platforma Obywatelska razem z partiami lewicowymi. Taki sam procent respondentów stanowią zwolennicy opcji, w której każda z opozycyjnych partii pójdzie do wyborów oddzielnie. Odpowiedzi „nie wiem”, „trudno powiedzieć” udzieliło 6 procent ankietowanych.
Sondaż pokazuje także przewidywania, co by się stało, gdyby partie opozycyjne wystartowały osobno. Gdyby wybory odbyły się w najbliższych dniach – 42 procent badanych zagłosowałoby na koalicję PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski. Koalicja Obywatelska – czyli Platforma Obywatelska z małymi ugrupowaniami – z wynikiem 27 proc. poparcia zajęłaby drugie miejsce na parlamentarnym podium, a za nią – głosami 6 proc. ankietowanych – znalazłby się ruch Kukiz’15. Wiosna Roberta Biedronia uzyskałaby wynik 5 proc. poparcia – dostając się tym samym, jako ostatnie ugrupowanie, do parlamentu. Pozostałe ugrupowania – w tym PSL i SLD – nie przekroczyłyby wyznaczonego ordynacją 5-procentowego progu wyborczego dla partii politycznych. Dla koalicji taki próg wynosi 8 procent.
Wyborczy zegar tyka, a chocholi taniec opozycji trwa. Za trzy miesiące może się okazać, że – jak w tej znanej polskiej zabawie – dla kilku tańczących zabraknie krzeseł, i to tych przy ul. Wiejskiej. W poprzednich wyborach zabrakło ich dla polityków SLD, w tych może zabraknąć także i dla polityków z PSL.