Wybory w Polsce: Bitwa za nami, wojna przed nami

88
EPA

Kurz po majowej politycznej bitwie opadł już do końca, jednak zanim się to stało, polscy politycy rozpoczęli przygotowanie do starcia ostatecznego, które odbędzie się w październiku. Opozycja nie może podnieść się jak na razie z kolan, a jej „zbawca”, który miał przybyć na białym rumaku, najprawdopodobniej zrezygnował z powrotu nad Wisłę. Wygrać wybory PiS-owi nie będzie jednak tak łatwo, a kłód pod nogami na pewno nie zabraknie.

Majowa bitwa zakończyła się w Polsce znokautowaniem opozycji. Rządząca obecnie Zjednoczona Prawica na czele z Prawem i Sprawiedliwością bezdyskusyjnie zwyciężyła, zdobywając 26 mandatów w Parlamencie Europejskim, co było wynikiem o cztery mandaty lepszym od Koalicji Europejskiej, pod którym to szyldem startowała m.in. Platforma Obywatelska, Nowoczesna, PSL oraz SLD.
Minęło kilka dni, zanim lider Koalicji i jednocześnie szef największej partii opozycyjnej Grzegorz Schetyna postanowił wypowiedzieć się o wynikach wyborów i wywróżył z nich przyszłość. Zapytany o pomysł na pokonanie PiS na jesieni odpowiedział: “Uważam, że ten pomysł jest. Tylko trzeba go dobrze znaleźć i wiedzieć, z kim go szukać. Znajdziemy go wspólnie, bo uważam, że to jest najważniejsze, żeby wiedzieć, z kim go szukać i z kim można zrobić to skutecznie”. Konia z rzędem temu, kto zrozumiał zawiłą wypowiedź Schetyny, jedyne, co można z niej wywnioskować, to to, że wynik wyborów był dla PO zaskoczeniem, a jej politycy nie mają zielonego pojęcia, co teraz począć.
Pozostając w temacie koni, to na jednym z nich, konkretnie białym, miał do Polski wrócić Donald Tusk, w którym opozycja upatrywała politycznego zbawiciela. Jego przemówienie 3 maja w Polsce, na które wszyscy czekali, okazało się jednak totalną klapą, a wielu polityków wchodzących w skład Koalicji Europejskiej już po wyborach mówiło, że Tusk nie tylko im nie pomógł, ale przeszkodził w wygraniu europejskiego plebiscytu. Jednym z jawnie krytykujących byłego polskiego premiera był szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. “Donald Tusk bardziej chyba zmobilizował wyborców PiS niż Koalicji Europejskiej” – ocenił w jednym z wywiadów występy Tuska.

KTO NA PLACU BOJU?
Według nowego sondażu pracowni Estymator, przygotowanego dla tygodnika „Do Rzeczy”, gdyby wybory do Sejmu odbyły się teraz, to PiS otrzymałby 47,9 procent głosów, a PO 22,7 procent. Próg wyborczy przekroczyłaby jeszcze Wiosna Roberta Biedronia – 7,3 procent. Według sondażu progu nie przekroczyłby z kolei Sojusz Lewicy Demokratycznej (4,5 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (4,3 proc.), Kukiz’15 (3,5 proc.), Razem (1,8 proc.), KORWiN (1,6 proc.), Nowoczesna (1,6 proc.), Ruch Narodowy (1,3 proc.), Zieloni (0,4 proc.), Bezpartyjni Samorządowcy (2,7 proc.), Mniejszość Niemiecka (0,3 proc.) i Federacja dla Rzeczypospolitej (0,1 proc.). Badanie przeprowadzono w dniach 19-20 czerwca na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1006 dorosłych osób metodą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych CATI. W sondażu uwzględniono wyłącznie osoby, które zadeklarowały, że będą głosować i określiły na jaką partię.
Jednak wszystko wskazuje na to, że na politycznej scenie po jesiennej bitwie na pozostanie duopol, a sytuacja zacznie wyglądać tak jak od lat ma to miejsce w USA – gdzie mamy demokratów i republikanów. W Polsce na Wiejskiej zasiąść mogą konserwatyści z PiS i liberałowie z PO. Dla innych nie starczy miejsca.
Według sondażu, ale i według danych o poparciu mieszkańców wsi podczas majowych wyborów do europarlamentu, Polskie Stronnictwo Ludowe straciło kilka procent swoich wyborców. Te kilka procent to być albo nie być dla partii spod znaku zielonej koniczynki. Prezes PSL wie, że udział jego partii w Koalicji Europejskiej był błędem i teraz szuka możliwości samodzielnego startu wspartego mniejszymi ugrupowaniami, które także balansują na granicy progu wyborczego. Mowa tu o Kukiz’15. Jednak jej szef rozmawia nie tylko z PSL, ale i z PiS. Sęk w tym, że zanim PSL dogada się z Pawłem Kukizem, jego posłowie już mogą być w partii rządzącej – o czym mówił niedawno wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. “Kukiz, wymieniany jako nasz koalicjant, rozsypuje się. Do mnie przychodzą posłowie od Kukiza i aplikują o przyjęcie ich do klubu PiS” – poinformował Ryszard Terlecki na antenie Radia Kraków. Wedle najnowszych informacji najbliżej przejścia do PiS jest poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski, a jego polityczny transfer może zapoczątkować rozpad klubu Pawła Kukiza w Sejmie. Drugim języczkiem u wagi jest Robert Biedroń, który choć wprowadził trzech posłów do europarlamentu ze swojego ugrupowania, to osiągnął wynik dużo słabszy, niż przewidywały sondaże. Jeśli ta tendencja się utrzyma, jego sondażowe notowanie 7 procent może stopnieć do listopada poniżej progu wyborczego.
Z kolei na prawej stronie sceny wyborczej rozpadła się koalicja mocnych politycznych charakterów: Janusza Korwin-Mikkego, Grzegorza Brauna, Piotra Liroya Marca i Marka Jakubiaka, którzy przed wyborami do europarlamentu utworzyli Konfederację i zdobyli 4,55 proc. głosów, co uznano za duży sukces. Tymczasem Liroy i Jakubiak już zapowiedzieli, że wystartują osobno. Na konferencji prasowej w Sejmie poseł Marek Jakubiak powiedział, że wraz z Piotrem Liroyem Marcem wzięli „pomocniczo” udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego w ramach Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy. Zdaniem Jakubiaka dobry wynik w eurowyborach części Konfederacji „wyraźnie zaszkodził”, a w ugrupowaniu zaczęły się dziać „różne rzeczy”. “Dzisiaj mogę powiedzieć, że czas minął. Oświadczam, że nie przyjmuję już propozycji Konfederacji na wybory jesienne z uwagi na brak transparentności i dobrej woli. Idziemy do jesiennych wyborów z naszym przesłaniem: „Patriotyzm i wolność” – zapowiedział Jakubiak. Nowy ruch o nazwie Federacja w programie obiecuje m.in. zabezpieczyć Polaków przed roszczeniami organizacji międzynarodowych i amerykańską ustawą 447 poprzez polską kontrustawę. Szanse na to, że zobaczymy posłów nowego ruchu na Wiejskiej, są jednak nikłe, żeby nie powiedzieć żadne.

PIS JUŻ WIĘCEJ NIE DA

Jak widać, rządzącym z Prawa i Sprawiedliwości opozycyjna scena polityczna sprzyja. Do wyborów pozostało niewiele ponad trzy miesiące, a duża część nie wie, z kim zawiąże sojusze, nie mówiąc już o przedstawieniu wyborcom programu. To z tego powodu mówi się nieoficjalnie o możliwie najszybszym terminie wyborów, które miałyby się odbyć już 13 października, tak by dać opozycji jak najmniej czasu i zmusić do błędów.
Tymczasem PiS w sierpniu ma ogłosić swój nowy program. Najprawdopodobniej skończy się już rozdawnictwo, ale część z tego, co już zostało zapowiedziane, zostanie wypłacone Polakom tuż przed wyborami. W sierpniu miliony polskich rodzin dostaną 300 zł wyprawki szkolnej na dziecko, a w październiku równie duża liczba polskich rodzin dostanie z wyrównaniem od lipca 500 zł na pierwsze dziecko. To kolejne części układanki, które mają zapewnić PiS-owi następne lata rządów.
Szef PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że nadchodzące wybory parlamentarne będą najważniejsze od 1989 roku. Na XIV Zjeździe Klubów Gazety Polskiej w Spale prezes Prawa i Sprawiedliwości przekonywał, że zwycięstwo jego partii w wyborach do Sejmu i Senatu będzie gwarancją zachowania przez Polskę unitarnej formy państwa oraz obrony tradycyjnych wartości. Polityk zaapelował o zaangażowanie w te wybory, i podkreślił, że jest to patriotyczny obowiązek. „Musimy wygrać po to, żeby obronić Polskę, oraz po to, by wykorzystać instytucjonalny potencjał Polski” – stwierdził Jarosław Kaczyński. Dodał, że w kampanii najbardziej efektywne są osobiste spotkania z wyborcami i przekonywanie nawet niewielkich grup ludzi. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiedział w Spale, że głównym sensem nadchodzącej kampanii wyborczej będzie prawdopodobnie walka z hejtem i nieprawdą. Uznał, że jednym z powodów przegrania przez jego formację wyborów w 2007 roku było wmawianie społeczeństwu przez przeciwników, że za wszystkim, co złe, stoi PiS. Podkreślił, że członkowie i sympatycy partii muszą walczyć z fałszywymi informacjami. „Jeśli społeczeństwo utrzyma to przeświadczenie, które wynika z badań – a bezwzględna większość uważa, że Prawo i Sprawiedliwość powinno rządzić przynajmniej jeszcze w następnej kadencji – to nie ma żadnej wątpliwości, że zwyciężymy” – powiedział lider rządzącego ugrupowania. Zaznaczył, że w kampanii parlamentarnej należy się również skupić na pokazywaniu wyborcom pozytywnych zmian, jakie zaszły w Polsce w ostatnich latach, oraz pokazania perspektyw, co można jeszcze poprawić.
Kaczyński poinformował, że na początku lipca odbędzie się konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach, choć zaznaczył, że program partii zostanie oficjalnie ogłoszony później. Na XIV Zjeździe Klubów Gazety Polskiej prezes PiS zapowiedział, że na cele społeczne popłynie łącznie z budżetu państwa ponad 80 miliardów złotych rocznie. Zastrzegł, że kwota ta uwzględnia rozwiązania z tak zwanej nowej piątki PiS. „To nie jest polityka socjalna, to jest polityka społeczna” – podkreślił Jarosław Kaczyński.


Wszystko i wszyscy sprzyjają rządzącym w zapewnieniu im reelekcji. Opozycja nie może się pozbierać po przegranych wyborach, tkwiąc w personalnych konfliktach i wewnętrznym obrzucaniu się błotem, Polacy otrzymują kolejne transze społecznych transferów finansowych, których nie otrzymywali nigdy wcześniej, gospodarka ma się świetnie, a bezrobocie bije kolejne rekordy niskich poziomów. Jarosław Kaczyński zdaje się rozumieć, że tylko hejt i uderzenie poniżej pasa może naruszyć jego partię z silnej, zwycięskiej postawy. Mówiąc o tym ma na myśli jedno nadchodzące wydarzenie. Znany polski reżyser Patryk Vega zaplanował na wrzesień premierę swojego nowego filmu pt. “Polityka”. Chociaż to film fabularny, nie oparty na faktach, to wielu aktorów ma być łudząco podobnych do polityków obecnej sceny politycznej. W jednym z nagrań udostępnionych w internecie Vega zwraca się do Jarosława Kaczyńskiego: “Macie się czego bać”. Czy to tylko akcja promocyjna reżysera, czy może realne uderzenie w słupki poparcia PiS, przekonamy się już niebawem…