Wykształceni i oczytani

21

Przeciętny poziom wykształcenia w Ameryce stale rośnie - obecnie już niemal jedna trzecia legitymuje się niższym wykształceniem uniwersyteckim.Jednocześnie spada zainteresowanie czytelnictwem.

Przeciętny poziom wykształcenia w Ameryce stale rośnie – obecnie już niemal jedna trzecia legitymuje się niższym wykształceniem uniwersyteckim.

Jednocześnie spada zainteresowanie czytelnictwem. To osobliwe zjawisko ma nie tylko charakter amerykański. Jest procesem ogólnoświatowym, w miarę jak cywilizacja ludzka (napędzana głównie przez Zachód) przechodzi z epoki pisma (druku) do ery obrazkowej. Znak wizualny coraz silniej dominuje w naszej kulturze. I od upowszechnienia telewizji począwszy ludzie zaczęli stopniowo przechodzić z czytania na oglądanie. Zwłaszcza w młodszych grupach wiekowych zjawisko to przybrało rozmiar życiowego nawyku.

Tendencja ta stała się przyczyną rozmaitych narzekań i ostrzeżeń. Z ubolewaniem odnotowuje się, jak wraz z kurczącym się czytelnictwem słabnie znajomość literatury pięknej – klasycznej i współczesnej.

A niepokój bierze się stąd, że czytanie jest czynnością aktywną, zmuszającą do pracy intelekt i wyobraźnię, podczas gdy oglądanie to funkcja bierna. Wniosek – z pokolenia na pokolenie stajemy się głupsi, leniwsi, mniej twórczy.

Być może, ale tak naprawdę nie da się tego wykazać. Na pewno martwić się należy, że młodsze pokolenia praktycznie nie znają literatury klasycznej. Amerykańscy studenci (ale uwagi te dotyczą w jednakim stopniu polskich), jeśli ją znają, to za pośrednictwem filmowych adaptacji. Na pewno ubolewać trzeba nad strzępiącym się systemem komunikacji kulturowej, w której poczesne miejsce zajmowały klasyczne dzieła jako hasła wywoławcze określonych skojarzeń, odsyłające do stosownej wiedzy wspólnego dziedzictwa. Dziś w większości Tristan i Izolda, Dyl Sowizdrzał czy Pickwick nie mówią młodzieży nic – nie zrealizowano stosownych filmów. "Iliada" czy "Księga dżungli" zostały okrutnie okaleczone przez Hollywood.

Tradycyjnie jednak odchodzące pokolenie narzeka na upadek wiedzy, obyczajów, ogłady młodzieży. Tymczasem, mimo tych skarg, ludzkość przetrwała tysiąclecia w całkiem dobrym stanie.

Po drugie, procent czytających w danej populacji zawsze był niewielki. Dziś, w dobie wzmożonego pędu do wiedzy, jest to zjawisko szczególnie zauważalne i chcielibyśmy, aby wraz z rosnącym wykształceniem społeczeństwa rosło czytelnictwo klasyków. Tymczasem zainteresowanie nimi jest tak samo minimalne jak w minionych wiekach. Po prostu rozeszły się drogi (dawniej stanowiące jedność) wykształconych i oczytanych.

Po trzecie wreszcie, co najistotniejsze, mamy rzeczywiście do czynienia z ogromną zmianą kulturową. Wyłania się nowa cywilizacja – obrazkowa, w której głównym środkiem komunikacji jest obraz, a nie słowo drukowane. Co nie znaczy, że będzie ona gorsza od "epoki Gutenberga". Będzie po prostu inna, wymagająca innych umiejętności intelektualnych i odmiennego typu wyobraźni.

CK

Autor: CK