Wyszło na nasze

0
2

W Brukseli europejscy przywódcy przez dziewięć godzin negocjowali zapisy wspólnego stanowiska dotyczącego walki z nielegalną migracją i przygotowania na ewentualne kryzysy w przyszłości, by ostatecznie przyznać rację Polsce. Swoje zadowolenie z tego powodu wyraził premier Mateusz Morawiecki. „To bardzo dobry kompromis. Osiągnęliśmy to, co sobie założyliśmy. Są zapisy dotyczące relokacji uchodźców na zasadzie dobrowolności i reformy prawa azylowego, która ma być akceptowana na zasadzie jednomyślności. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni” – powiedział.
Premier Morawiecki, podsumowując nocne negocjacje na szczycie Unii Europejskiej w Brukseli na temat migracji, nazwał je „gigantycznym sukcesem Polski”. Jak podkreślił, przeważyło stanowisko naszego kraju i pozostałych członków Grupy Wyszehradzkiej o zasadzie dobrowolności przy przyjmowaniu uchodźców. Reforma prawa azylowego ma być akceptowana na zasadzie jednomyślności. A to w praktyce przekreśla zawarte w tej reformie pomysły automatycznego i obowiązkowego przyjmowania uchodźców. „Nasze racje zostały uznane. Nie ma przymusowych relokacji” – podkreślił premier. Dodał, że konieczne było połączenie stanowisk wszystkich krajów. „Staramy się łączyć Europę, a nie ją dzielić. Polska i kraje Grupy Wyszehradzkiej przedstawiły skutecznie swoje argumenty” – stwierdził premier Morawiecki. Zaznaczył też, że do przeszłości odchodzą opłaty za nieprzyjmowanie uchodźców, które – jak powiedział – z założenia były błędne. „Suwerenne państwo musi mieć prawo do podejmowania decyzji, kogo chce przyjmować, a kogo nie” – uznał szef polskiego rządu.

Europejscy przywódcy uzgodnili także utworzenie ośrodków w Afryce Północnej, w których osadzani byliby migranci uratowani na Morzu Śródziemnym, podczas próby przedostania się do Europy. W takich ośrodkach wszyscy mają być identyfikowani i nielegalni migranci zarobkowi będą odsyłani do swoich krajów. Osoby, którym należy się azyl, będą oczekiwały na przyjęcie przez kraje unijne, również na zasadzie dobrowolności.

Miesiące zwlekania Angeli Merkel i Emanuela Macrona i przyznanie racji Polsce ma niestety gorzki smak. Tego samego dnia, gdy europejscy przywódcy w komfortowych warunkach przyjęli nowe postanowienia w sprawie migracji, w pobliżu zachodnich wybrzeży Libii, na wysokości stolicy kraju, Trypolisu, zatonęła łódź przewożąca migrantów. Utonęło stu z nich. Straż przybrzeżna uratowała zaledwie 14 osób. To właśnie z Libii migranci najczęściej próbują przedostać się do Europy drogą morską. W ciągu ostatnich czterech lat środkową częścią Morza Śródziemnego do Włoch wyruszyło ponad 600 tysięcy migrantów, z czego zdecydowana część pochodziła z samej Libii. Tylko w tym roku do Włoch przybyło ponad 11 tysięcy uchodźców. Ilu z nich nie dopłynęło i spoczęło na zawsze w morskich głębinach? Zapewne dziesiątki tysięcy, jednak ani niemiecka przywódczyni, ani francuski prezydent nie zamierzają przepraszać za swoją nieroztropną politykę i, mówiąc kolokwialnie, “głupi” upór. Kolejny raz biurokratyczne przepisy okazały się być silniejsze niż wartość ludzkiego życia, a Unia Europejska pozostała głucha na wołanie o pomoc. Zamknięci w gabinetach politycy wolą myśleć o kolejnych kadencjach, niż o realnym działaniu dla dobra ludzkości. Smutne.

Autor: Przemek Cebula