Zachód przeciw imigrantom

1

Światowy kryzys gospodarczy nie jest dobry dla imigrantów. Wszystkich, ale szczególnie dotyczy to ludności wędrującej w poszukiwaniu pracy.

Światowy kryzys gospodarczy nie jest dobry dla imigrantów. Wszystkich, ale szczególnie dotyczy to ludności wędrującej w poszukiwaniu pracy.

Nie tylko nie ma dla niej zatrudnienia w bogatszych państwach, ale też z coraz większą energią władze poszczególnych krajów zabierają się do usuwania nielegalnych rezydentów. Narasta wobec nich niechęć społeczna – głównie z powodów ekonomicznych, ale równie ważne stają się powody kulturowe, a także polityczne. W USA imigrantów z Meksyku obarcza się winą za pogorszenie "jakości życia" Amerykanów oraz krytykuje za tworzenie "państwa w państwie", zwłaszcza w południowych stanach należących niegdyś do Meksyku. W Holandii czy Francji ogromną imigrację muzułmańską wini się za erozję swobód demokratycznych, a więc w istocie – zarzuca się jej destrukcję Zachodu. Państwa śródziemnomorskie – Grecja, Włochy i Hiszpania – pod ciężarem nielegalnych imigrantów napływających z Afryki, apelują o pomoc, nie radzą sobie po prostu finansowo.
Na zakończonym właśnie spotkaniu przywódców G8 jeszcze raz potwierdzono wolę walki z nielegalną imigracją, podkreślając, iż jest to w istocie problem światowy. Przywódcy państw Unii Europejskiej zgodzili się już na nowe prawo mające koordynować politykę imigracyjną 27 państw członkowskich. Ocenia się, iż w całej UE jest osiem milionów nielegalnych.
Można powiedzieć, cóż to jest w porównaniu z szacunkową liczbą 11-12 mln nielegalnych w USA? Jednak inne bardziej opiekuńcze systemy europejskie to większe obciążenie dla budżetu.
Także wschodnia granica Unii jest przedmiotem troski. Z byłych państw Związku Sowieckiego, a także z Azji, przenikają ludzie do Europy – albo podług własnych sposobów, albo przemycani przez wyspecjalizowane gangi.
Niezależnie od szczegółowych rozporządzeń istotą prawodawstwa, które wkrótce ma obowiązywać w całej UE, będzie kategoryczna deportacja nielegalnych rezydentów. Europa weźmie się za generalną rozprawę z niekontrolowanym napływem cudzoziemców, tak jak USA robią to już od pewnego czasu.
Niezależnie od praktycznych trudności realizacji takiego prawa (często po prostu nie wiadomo, dokąd cudzoziemca deportować, skoro wielu uciekinierów pochodzi z państw dysfunkcjonalnych), obrazuje ono zmianę nastrojów – z obojętnej czy życzliwej i współczującej wobec przybyszów – w niemal bez wyjątku wrogą.
Jednocześnie wypowiada się walkę tym, którzy osiedlili się w UE-27 legalnie. Najostrzejszy rozmiar przybrała ona we Francji, gdzie forsuje się przymusową asymilację. Inne państwa, jak Holandia, nie pozostają daleko w tyle.
Wygląda na to, że następuje okres swoistej kontrimigracji. Nie będzie on jednak trwał długo, albowiem Zachód bez przybyszów funkcjonować długo nie może, jego własne społeczeństwa potrzebują więcej rąk do pracy, niż same są w stanie wytworzyć.

CK

Autor: