Zalatany marszałek

105
Marek Kuchciński 8 sierpnia, na konferencji prasowej PiS, ogłosił swoją rezygnację ze stanowiska marszałka Sejmu FOTO: EPA

Już kiedyś o tym pisałam, ale ostatnie wydarzenia tylko potwierdzają moja opinię – nie mamy króla, nie powinno być królewskich gestów!

Zdarzyło mi się kiedyś być na plaży miejskiej w stolicy pięknego wyspiarskiego kraju. W tym samym czasie była tam urzędująca premier, bez kordonu ochroniarzy (zapewne byli, ale nie stali w czarnych garniturach i słonecznych okularach wokół). Nie zamknięto plaży, nie przeszukiwano piasku i dna oceanu. Cuda takie!

Premier innego kraju na wizytę do króla, by poinformować o formowaniu rządu, pojechał na rowerze. Nie zamykano ruchu, nie jechały limuzyny na sygnale przed nim i za nim, nad głową nie latał helikopter. Cuda takie!

Premier jednego z najbogatszych krajów Europy podróżuje rejsowymi samolotami. Nie ma salonki, VIP-roomu, płaci za bilet i jeszcze się tłumaczy przepraszając, że tak dużo lata i zatruwa środowisko, chociaż samoloty, które wybiera, używają ekologicznego paliwa. Cuda takie, i to podwójne, bo sam król używa tam podczas swoich oficjalnych i prywatnych wizyt zagranicznych głównie samolotów rejsowych, czasem czarterowych, nawet podczas oficjalnych wizyt zagranicznych. Regułą też jest, że podczas lotów samolotami czarterowymi osoby towarzyszące – biznesmeni i dziennikarze – same opłacają swoją podróż. Można?

My nie mamy króla i jego dworu. My nie jesteśmy niewolnikami swego pana czy chłopami pańszczyźnianymi, nie jesteśmy poddanymi, a jednak tak się nas traktuje i pozwalamy, by tak z nami postępowano! Dlaczego? Dlaczego godzimy się na to, by ludzie, którzy dobrowolnie, z własnej woli, chęci i przekonań kandydują na stanowiska SŁUŻEBNE wobec państwa i narodu, potem kazali się traktować jak królowie? Dlaczego choćby burmistrz miasta ma prawo do służbowego samochodu, którym jest wożony do pracy i z pracy? Dlaczego, pytam? Czy każdy mieszkaniec tak ma? Nie stać go na własne auto, bilet na autobus? Hmm, to po co się decydował? Albo dlaczego poseł ma bezpłatne bilety na środki transportu i jeszcze zwrot za paliwo na tak zwanych kilometrówkach? Przecież każdy wie, gdzie mieszka, gdzie ma wyborców i jak daleko ma do Warszawy. Nie stać ich?

„I to dziś w tej izbie musimy jasno powiedzieć – polska polityka musi być inna. Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność, a przede wszystkim słuchanie obywateli – to są zasady, którymi będziemy się kierować” – powiedziała Beata Szydło w listopadzie 2015 w Sejmie. I co z tego zostało? Bezczelne zaprzeczania, kłamstwa, żenujące powoływania się na poprzedników i stosowanie metody, „jak cię złapią z ręką w kieszeni drugiego człowieka, mów, że to nie twoja ręka”. Jak głęboko trzeba upaść, kiedy podstawowe normy etyczne są łamane w tak ewidentny sposób, jak nisko trzeba być, by twierdzić, że nic się nie stało, prawo nie zostało złamane?!

Najlepsze tłumaczenie zaistniałej sytuacji: „Samolot i tak leciał, to dlaczego nie mogła polecieć moja żona i dzieci?”. Hmm, to dlaczego nie wsiadam do pociągu, busa, samolotu bez biletu, przecież i tak jedzie/leci?! Czy to jest to norma nowej kasty, kładącej łapy na wszystkim, co jest do brania? A pan Kuchciński robił tylko to samo, co jego partyjni towarzysze przed nim, wokół niego, i robić będą po nim? Nic lepszego nas nie czeka?