Zatrzymać plagę masowych strzelanin

244
Najwyższy już czas, aby wprowadzić istotne zmiany ustawodawcze, które pozwoliłyby zapobiec wielu tragediom z użyciem broni FOTO: PEXELS

Politycy, prasa i zwykli obywatele chóralnie potępili białego Paytona Gendrona, który w supermarkecie w Buffalo w stanie Nowy Jork zastrzelił 10 czarnoskórych obywateli. Społecznej furii towarzyszy fundamentalne pytanie: jak zabójca mógł kupić karabin, którego użył w tym okrutnym akcie, kilka miesięcy po zaleceniu policji, aby przeprowadzić badanie psychiczne mężczyzny po wcześniejszej jego groźbie urządzenia masakry w szkole?

Pomimo zrozumiałego społecznego oburzenia opisywanego przez ogólnokrajowe środki przekazu, prawie nic się nie mówi, jaką karę winien ponieść zabójca. Dzieje się tak dlatego, że stan Nowy Jork nie posiada w swoim prawodawstwie jedynej kary odpowiedniej do winy mordercy – kary śmierci. Ale prawo federalne ją ma i jeżeli prezydent Joe Biden uzna, że sprawca masakry w Buffalo działał z pobudek nienawiści rasowej, może nakazać prokuratorowi generalnemu, aby sprawę przejęli oskarżyciele federalni i gdy zapadnie wyrok skazujący, można wnioskować o najwyższy wymiar kary.

Zważywszy na fakt, że Gendron ma zaledwie 18 lat, trzymanie go pod kluczem do naturalnej śmierci jest zarówno bezsensowne, jak i niesprawiedliwe. On zasługuje tylko na zastrzyk z trucizną, podany w miarę szybko, gdyż nie ma pewności, czy jakiś dobroduszny gubernator nie obdarzy go ułaskawieniem albo komisja do spraw zwolnień warunkowych puści go wolno. Nie jest to scenariusz tylko hipotetyczny, lecz bardzo prawdopodobny, co widać było za rządów odeszłego w niechwale nowojorskiego gubernatora Andrew Cuomo, który wypuszczał z więzień zabójców policjantów.

Problemu takiego nie będzie w Teksasie, gdzie parę dni po tragedii w Buffalo inny 18-latek z użyciem takiej samej broni – półautomatycznego karabinu AR-15 – w szkole podstawowej w miasteczku Uvalde zastrzelił 19 uczniów i dwie nauczycielki.

Statystyki masowych strzelanin w USA są przerażające. Po każdej z nich rośnie społeczna presja na ustawodawców, aby wprowadzić obostrzenia w zakupie broni, w tym bardziej szczegółowego sprawdzania osobistej kartoteki nabywców, dłuższego okresu oczekiwania od złożenia zamówienia do odbioru pistoletu czy karabinu, zakazu sprzedaży mentalnie niestabilnym czy wręcz psychicznie chorym. Oburzenie trwa, rodziny żegnają bliskich, a ustawodawcy, głównie republikańscy, nic nie robią, siedzą cicho i czekają aż sprawa przejdzie w zapomnienie.

Horror z zabijaniem dzieci w szkołach, pracowników w miejscach pracy, klientów w sklepach przez rozczarowanych swoim życiem osobników powtarza się z częstotliwością, która już dawno osiągnęła stan epidemii. Gdy zaczynałem pisać ten felieton, Ameryka opłakiwała ofiary dwóch masowych strzelanin, gdy go kończę – roni łzy nad trzecią (cztery osoby zabite w szpitalu w Tusie w stanie Oklahoma).

Niezrozumiała jest dla mnie postawa republikańskich senatorów, którzy nie ruszają palcem w bucie, żeby wprowadzić istotne zmiany ustawodawcze, które pozwoliłyby zapobiec wielu tragediom z użyciem broni. Jeżeli coś na ten temat bąkną, to tylko to, że na posiadanie broni zezwala Druga Poprawka do Konstytucji USA i nie można jej odbierać przestrzegającym prawo obywatelom. To prosta wymówka, która niewielu już przekonuje. Nikt bowiem nie chce pozbawić Amerykanów prawa do posiadania broni, ale do czego potrzebne im są karabiny maszynowe i półautomatyczne? Te szybkostrzelne maszynki do zabijania skonstruowano dla armii do walki na froncie i pod żadnym pozorem nie powinny trafiać do rąk zwykłych obywateli. Tłumaczenie, że używane są jako sprzęt sportowy czy myśliwski, nie trzyma się kupy. W rzeczywistości to ulubione narzędzie samych morderców.

Z karabinu RA-15 strzelali Payton Gendron w Buffalo i Salvador Ramos w Uvalde w Teksasie. Ten ostatni swoją śmiercionośną machinę kupił następnego dnia po 18. urodzinach. Sprawcy dwóch poprzednio największych strzelanin w szkole posłużyli się karabinami półautomatycznymi. 20-letni Adam Lanza w 2012 r. w Newtown w stanie Connecticut zamordował 20 uczniów i sześciu dorosłych pracowników placówki. 19-letni Nikolas Cruz w Parkalnd na Florydzie w 2018 r. zastrzelił 17 osób i ranił taką samą liczbę.

W obrazie tym widać bardzo młody wiek sprawców i półautomatyczną broń, której użyli do ataku. Czy to nie wystarczy, aby uzmysłowić ustawodawcom – święcie przekonanym, że żadne ograniczenia niczego nie zmienią – że broń sama nie zabija, zabijają ludzie jej używający? Właśnie ludziom, którzy nie powinni wejść w posiadanie karabinu maszynowego, należy prawnie go zabronić. Jestem przekonany, że takie posunięcie szybko przyniesie rezultaty.

Po masowych strzelaninach w innych krajach zachodnich rządzący wprowadzili bardziej restrykcyjne przepisy dotyczące posiadania broni. Od tego czasu tego rodzaju zdarzenia stały się rzadkością. Spadła też liczba morderstw i samobójstw. W Wielkiej Brytanii po tym, jak w 1987 r. zabójca zastrzelił 16 osób, zabroniono sprzedaży karabinów półautomatycznych, takich, jak użył on do ataku. Uczyniono to samo z większością pistoletów po strzelaninie w szkole w 1996 r. Obecnie Zjednoczone Królestwo ma jeden z najniższych wskaźników zabójstw z użyciem broni w krajach rozwiniętych.

W Australii w wyniku masakry w 1996 r. wprowadzono program odkupu przez państwo broni znajdującej się w posiadaniu obywateli. W rezultacie przetopiono około miliona sztuk broni. Częstotliwość strzelanin bardzo znacząco spadła. Kanada także zaostrzyła prawo do posiadania broni po strzelaninie w 1989 r. Podobnie zrobiły Niemcy w roku 2002, Nowa Zelandia w 2019 i Norwegia w ub. roku.

Czas najwyższy, żeby restrykcje wprowadzić w Stanach Zjednoczonych. Ostatnie masowe strzelaniny winny otworzyć oczy wyborcom, którzy poprzez swoje głosy mogą wybrać ustawodawców, którzy są za tym posunięciem. Najbliższą okazją ku temu będą tzw. śródterminowe wybory w listopadzie, kiedy upływają kadencje jednej trzeciej członków Izby Reprezentantów i Senatu. Jeżeli obywatele wybiorą kandydatów, którzy pragną utrzymać status quo, niech nie mają pretensji, że w masowych strzelaninach giną niewinni ludzie, może nawet ich bliscy.

CYTAT:

Horror z zabijaniem dzieci w szkołach, pracowników w miejscach pracy, klientów w sklepach przez rozczarowanych swoim życiem osobników powtarza się z częstotliwością, która już dawno osiągnęła w USA stan epidemii.