Żegnaj, Trójko

242
Marek Niedźwiecki prowadził kultową Listę Przebojów Trójki, na której wychowały się pokolenia i ukształtowały gusty muzyczne milionów Polaków, przez 35 lat FOTO: WIKIPEDIA.ORG

„Ile osób pracuje w Trójce? – Trzy” – taki dowcip krąży po internecie od czasu, gdy z kultowej stacji radiowej zaczęły odchodzić tworzące ją legendy: Marek Niedźwiecki, Hirek Wrona, Piotr Metz, Agnieszka Szydłowska. Również Piotr Kaczkowski żegna się po 56 latach współpracy.

Bojkot Trójki zapowiedziało wielu artystów, m.in.: Tomasz Organek, Dawid Podsiadło, Artur Rojek, Muniek Staszczyk, Grabaż, czyli Krzysztof Grabowski (Pidżama Porno i Strachy na Lachy), czy Daria Zawiałow (to ona oddała pierwsze miejsce nowej piosence Kazika, po trzech tygodniach obecności na szczycie listy z utworem ”Gdybym miała serce”). Od radiowej stacji odwraca się wytwórnia Mystic Production, która w niedzielę poinformowała o zawieszeniu współpracy z rozgłośnią, czego efektem była też prośba o zaprzestanie emisji utworów konkretnych artystów międzynarodowych (Deep Purple, Nick Cave, Skunk Anansie, Marillion), jak i polskich (Organek, Lao Che, Sorry Boys, Artur Andrus, Piotr Bukartyk). Za współpracę podziękowała agencja Live – od dziesięciu lat wyłączny organizator trasy koncertowej Męskie Granie, które było jednym z wydarzeń najbardziej kojarzonych z radiową Trójką, głównie za sprawą prowadzącego koncerty Piotra Stelmacha.

15 maja powróciły wypracowane przez stan wojenny metody kneblowania obywateli metodą na strusia – jak czegoś nie widać, w tym przypadku nie słychać, to tego nie ma. Usunięcie z Listy Przebojów Trójki debiutującego w zestawieniu nowego utworu Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” pokazał, że ten król, ta władza jest naga! Piosenka odnosząca się bezpośrednio do sytuacji z 10 kwietnia, kiedy to w sytuacji zamknięcia kraju, gdy wszyscy Polacy ograniczali swoją aktywność do absolutnego minimum – stosując się do nałożonych przez ministra zdrowia restrykcji epidemiologicznych – prezes Jarosław Kaczyński odwiedził symboliczny grób swojego brata Lecha, jego małżonki Marii oraz grób matki na Powązkach. Żaden inny Polak nie miał w tym czasie prawa odwiedzić cmentarza, ale prezes PiS uznał, że do niego takie prawo się nie odnosi. Mało tego, wjechał pod same płyty nagrobne limuzyną z obstawą. Ten gest oburzył i głęboko zabolał wielu Polaków. A teraz utwór Kazika oburzył decydentów, którzy w „późnych godzinach wieczornych” zaczęli wysyłać wiadomości, by piosenka zniknęła z anteny.
Tomasz Kowalczewski, dyrektor i redaktor naczelny programu, oraz prezes Polskiego Radia Agnieszka Kamińska plączą się wykonując różne magiczne sztuczki, by wybrnąć z sytuacji i uwiarygodnić swoje matactwa. Ale słuchacze wierzą Markowi Niedźwieckiemu, prowadzącemu kultową listę, na której wychowały się pokolenia i ukształtowały gusty muzyczne milionów Polaków, przez 35 lat. Stoją murem za nim i wszystkimi, którzy bronią w tym przypadku prawdy i wolności wypowiedzi artystycznej. W całej tej aferze zastanawia mnie przede wszystkim jeszcze jedna sprawa: czy władza ma nas już zupełnie za bezmózgowców, jeśli uważa, że takie rzeczy ujdą na sucho? Że nikt się nie dowie? Nie zaprotestuje? Jeśli tak, to ja już nie wiem, co jest gorsze: fakt, że cenzura wróciła, czy to, że mają nas, za to co mają…