Zniewolona wolność

0
3

Od kilku dni obserwuję reakcję na policzek wymierzony naszemu krajowi przez naszych zachodnich sąsiadów. Stało się to za sprawą deportowanej 14 sierpnia na Ukrainę prezes Fundacji Otwarty Dialog Ludmiły Kozłowskiej. Prowadzona przez nią fundacja już od dłuższego czasu była pod baczną obserwacją polskich służb specjalnych i jeszcze w okresie rządów Platformy Obywatelskiej urzędnicy ówczesnego MSZ ostrzegali przed jej antypolskimi działaniami. Nie do końca znane są źródła pochodzenia środków finansowych fundacji i pod ogromnym znakiem zapytania stoi ich wydatkowanie zgodnie z porządkiem prawnym państwa polskiego. Niezwykle niebezpieczne dla nas jest propagowanie przez głównych sponsorów idei banderowskiej, nitki prowadzące do handlu bronią, szpiegowskie powiązania i cały szereg dziwnych, obcych interesów i wpływów.

Sama Ludmiła Kozłowska wsławiła się wieloma ostrymi antypolskimi wystąpieniami. Nie brak takich, którzy uważają, że jest agentem Rosji, jednym z tych, którzy mają za zadanie destabilizować sytuację w naszym kraju i doprowadzić do upadku rządu. Na podstawie informacji uzyskanych po kilkuletnim śledztwie przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, potwierdzonych przez służby partnerskie, Ludmiła Kozłowska, obywatelka Ukrainy, została deportowana i wpisana do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) jako osoba niepożądana. Ale dla Niemiec, wszechwładców Unii, nasze, polskie śledztwa, ustalenia i decyzje są niczym! A w sytuacji, gdy gość w naszym kraju pluje nam w twarz, mamy radośnie mówić, że to deszcz…

Pani prezes fundacji od kilku dni przebywa w Berlinie, a w czwartek wystąpiła w Bundestagu, gdzie mówiła o łamaniu praworządności przez polskie i węgierskie władze i straszyła nałożeniem sankcji! Co ciekawe i znamienne, Kozłowska otrzymała specjalną wizę do Niemiec, a podstawą wydania dokumentu, uprawniającego do wjazdu na teren państwa unijnego, mimo zakazu, był „interes narodowy Niemiec”… I tak to obywatelka Ukrainy i Rosji z fundacją finansowaną z niewiadomych źródeł, skarżąca się na Polskę, gra nam na nosie. A my co? A my, cokolwiek zrobimy będziemy oskarżani o prześladowanie, łamanie praw i zamykanie ust opozycji. Po spotkaniu w Bundestagu Kozłowska powiedziała, że „pokazała na własnym przykładzie systemowy sposób ataku władz w Polsce na społeczeństwo obywatelskie, niezależne media i praworządność”. „To bardzo niebezpieczna sytuacja” – oceniła aktywistka. Jej zdaniem władze polskie zorganizowały „nagonkę” na jej fundację. W podobnej sytuacji są, jej zdaniem, także Obywatele RP i KOD…

Nie wiadomo, czy z tego się śmiać, czy płakać, czy w ogóle coś z tym robić. Dziwnych czasów dożyliśmy. Niby jesteśmy wolni, żyjemy w wolnym kraju, ale czy tak jest naprawdę? I gdzie są granice tej wolności? Niebezpieczna jest ta gra, oj niebezpieczna i aż boję się, czym to wszystko się może skończyć…

Autor: Beata Wermińska