5 milionów za wytrwałość

0
72

W dzisiejszym artykule przedstawię Państwu sprawę 45-letniego pomocnika elektryka, który uległ wypadkowi podczas renowacji magazynu. Pracownik instalował przewody elektryczne na wysokości. W pewnym momencie drabina, na której stał, zachwiała się. Pracownik stracił równowagę i runął 12 stóp w dół, uderzając o betonową posadzkę.

Na miejsce przyjechała karetka, która zabrała pracownika do szpitala. Badania diagnostyczne wykazały zerwane ścięgno Achillesa. Po kilkugodzinnej obserwacji i założeniu gipsu poszkodowany został wypisany do domu. Po zdjęciu gipsu bóle nie ustępowały i poszkodowany musiał poddać się artroskopii kostki. Wraz z upływem czasu, na skutek kulenia, poszkodowany zaczął odczuwać ból w kręgosłupie lędźwiowym. Udał się do specjalisty, który zalecił wykonanie badania MRI i rozpoczęcie fizjoterapii.

Poszkodowany wszczął dwie procedury prawne. Pierwszą z nich było postępowanie przed Workers’ Compensation, drugą natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation poszkodowany uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodził w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko wykonawcy oraz właścicielowi budynku. Wypadek poszkodowanego kwalifikował się pod artykuł 240(1) Prawa Pracy. Jest to najlepsza podstawa do roszczenia odszkodowania za wypadek budowlany, ponieważ najbardziej chroni poszkodowanego. Generalny wykonawca i właściciel budynku ponoszą wówczas absolutną odpowiedzialność za wypadek.

Poszkodowany został doskonale przygotowany na przesłuchanie przed procesem. Spójne zeznania poszkodowanego i bezsprzeczny materiały dowodowy dały solidną podstawę do szybkiego rozstrzygnięcia odpowiedzialności pozwanych. Sąd przychylił się bowiem do argumentacji poszkodowanego, orzekając, że pozwani naruszyli przepisy bezpieczeństwa. Pozostała jeszcze kwestia udowodnienia rozmiaru obrażeń cielesnych i strat ekonomicznych.

Poszkodowany wskazał, że fizykoterapia i zastrzyki nie poprawiły stanu kręgosłupa i poszkodowany musiał także poddać się operacji na dolne plecy. Poszkodowany przyznał, że po operacji czuł się lepiej, ale nie tak jak przed wypadkiem, Twierdził, że ma znacznie ograniczony zakres ruchu i prawie każdego dnia odczuwa ból.

Po wypadku poszkodowany miał problemy z chodzeniem. Musiał poruszać się o lasce, co doprowadziło do neuropatii prawego łokcia i destabilizacji lewego kolana. Poszkodowany musiał poddać się dodatkowym operacjom na te części ciała.

Prawnicy pozwanych twierdzili, że obrażenia pleców nie były związane z tym wypadkiem, argumentując, że poszkodowany skarżył się wcześniej na ból kręgosłupa i przez cztery lata leczył się u kręgarza. Wskazali, że nieustępujący ból kostki był związany z wypadkiem z dzieciństwa, a roszczenie o odszkodowanie za uraz kolana i łokcia były niewiarygodne ze względu na to, że zostały podniesione dopiero trzy lata po wypadku.

Poszkodowany wskazał, że ma trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków domowych i nigdy nie będzie już w pełni samodzielny. Podczas przesłuchania zeznał, że nie jest w stanie nosić cięższych zakupów, wykonać drobnych napraw, czy nawet odkurzyć lub wyrzucić śmieci. Oświadczył, że codziennie musi przyjmować leki przeciwbólowe i pomimo chęci nie jest w stanie powrócić do pracy.

Strony zgodziły się podjąć negocjacje z udziałem mediatora, które po pierwszym spotkaniu zakończyły się fiaskiem. Poszkodowany nie zgodził się na niską ofertę ubezpieczalni.
Sprawa trafiła na wokandę. Pracownik budowlany wiedział, iż ławnicy mogą przyznać mu odszkodowanie niższe, niż to zaoferowane przez pozwanych w ugodzie. Zdecydował się jednak podjąć ryzyko wiedząc, że walczy o godne życie i leczenie swoich obrażeń powypadkowych. Po długim procesie ława przysięgłych wydała wyrok, przyznając poszkodowanemu blisko pięć milionów dolarów odszkodowania.

Jeżeli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem [email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.
SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100