5,5 miliona za pęknięte kości piętowe

1

Sześćdziesięcioletni pracownik uległ wypadkowi podczas przenoszenia drewnianej platformy na poddaszu remontowanej szkoły. Pracownik niefortunnie potknął się o nogę swego pomocnika i spadł przez otwór w stropie 20 stóp w dół, doznając złamania kości piętowych w obydwu nogach.

Karetka zabrała go do szpitala, gdzie musiał przejść operację polegającą na naprawieniu kości i stawów oraz stabilizacji przy użyciu metalowych elementów. Poszkodowany nie mógł już wrócić do pracy fizycznej, w związku z czym wszczęte zostały dwie procedury prawne. Pierwszą z nich było postępowanie przed Workers’ Compensation, drugą natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation poszkodowany uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodził w sprawie cywilnej.

Poszkodowany wskazał, że pozwani w żaden sposób nie zabezpieczyli otworu w stropie. Nie zamontowali siatki ochronnej. Nie wyposażyli też pracowników w uprząż lub pasy bezpieczeństwa. Nie zakryli także otworu deską ani nie ustawili znaków ostrzegawczych.

Prawnicy pozwanych odpierali zarzuty, wskazując, że ich klienci nie wiedzieli o rzekomym defekcie, ani go nie stworzyli. Sugerowali, że poszkodowany kłamał, przedstawiając nieprawdziwą wersję wypadku.

Poszkodowany wniósł o bezpośrednie orzeczenie o odpowiedzialności pozwanych. W odpowiedzi prawnicy pozwanych złożyli wniosek o oddalenie wniosku poszkodowanego. Twierdzili, że istniały istotne sporne okoliczności faktyczne co do tego, jak doszło do wypadku, w związku z czym sprawa powinna zostać rozpatrzona w procesie z udziałem ławników. Pozwani przedstawili opinię eksperta inżyniera, który stwierdził, że wypadek nie mógł się zdarzyć w sposób przedstawiony przez poszkodowanego.

Pozwani twierdzili, że poszkodowany był niewiarygodny. Wskazali, że – poza swym niespójnymi zeznaniami – nie przedstawił żadnego innego dowodu na to, że potknął się o nogę pomocnika, który znajdował się około ośmiu stóp od otworu. Prawnicy pozwanych podważali zeznania poszkodowanego. Największe wątpliwości budziło stwierdzenie, że poszkodowany wyleciał w powietrze bez dotykania ziemi i w niewyjaśniony sposób spadł przez otwór w stropie. Ponadto zwrócono uwagę na rozbieżności pomiędzy twierdzeniami poszkodowanego. Przykładowo, podczas gdy faktyczna wysokość pomiędzy stropem a podłożem wynosiła 14 stóp, poszkodowany zeznał, że runął z ponaddwukrotnie większej wysokości.

Pozwani twierdzili, że poszkodowany nie udowodnił, aby został naruszony jakikolwiek szczegółowy przepis Kodeksu Przemysłowego. Przegrali jednak wniosek o oddalenie pozwu. Sędzia przychylił się do argumentacji poszkodowanego, orzekając, że pozwani ponosili absolutną odpowiedzialność za wypadek.

Poszkodowany utrzymywał, że oprócz pękniętych kości piętowych doznał artretyzmu w obydwu kończynach, uszkodzenia nerwów w szyi i dolnym kręgosłupie oraz wewnętrznych uszkodzeń w prawym ramieniu. Twierdził, że miał znacznie ograniczony zakres ruchu i prawie każdego dnia odczuwał ból. Poszkodowany wskazał, że miał trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków domowych i nigdy nie będzie już w pełni samodzielny. Zeznał, że nie jest w stanie nosić cięższych zakupów, wykonać drobnych napraw, czy nawet odkurzyć lub wyrzucić śmieci. Oświadczył, że każdego dnia musi przyjmować leki przeciwbólowe i pomimo chęci nie był w stanie powrócić do pracy.

Ubezpieczalnia nie chciała jednak wypłacić rozsądnej kwoty. Sprawa trafiła do procesu. Po długich obradach ławnicy przyznali poszkodowanemu odszkodowanie w wysokości ponad 5 00 000, w tym blisko 65 000 za koszty medyczne, 500 000 za doznane ból i cierpienie, prawie 200 000 za utracone zarobki, 1 412 000 za przyszłe wydatki medyczne, 3 000 000 za przyszły ból i cierpienie oraz ponad 415 000 za utracone zarobki w przyszłości.

*
Jeśli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem [email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.

SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100

Autor: Sławomir Platta