6 milionów po procesie zamiast 100-tysięcznej ugody

0
3

W pierwszej kolejności wstawił sofę i krzesło, ważące łącznie 150 funtów. Podczas wjazdu na górę winda gwałtownie zatrzymała się na wysokości czwartego piętra. Pracownik stracił równowagę i upadł na plecy. W momencie, gdy próbował stanąć na nogi, winda obniżyła się i ponownie raptownie się zatrzymała. Pracownik upadł na ziemię po raz drugi. Winda całkowicie zablokowała się pomiędzy piętrami. Poszkodowany został uwolniony dopiero po trzech godzinach.

Na miejsce przyjechała karetka, która zabrała pracownika do szpitala. Po wykonaniu badań diagnostycznych okazało się, że poszkodowany doznał obrażeń szyi i dolnego kręgosłupa. Po kilkugodzinnej obserwacji poszkodowany został wypisany do domu. Bóle nie ustępowały i poszkodowany musiał udać do chirurga od kręgosłupa, który na początku zalecił konserwatywne leczenie. Poszkodowany rozpoczął fizykoterapie i przyjął serie zastrzyków w kręgosłup.

Poszkodowany nie mógł już wrócić do pracy fizycznej, w związku z czym wszczęte zostały dwie procedury prawne. Pierwszą z nich było postępowanie przed Workers’ Compensation, drugą natomiast sprawa cywilna o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation poszkodowany uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkie straty ekonomiczne dochodził w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko właścicielowi i zarządcy budynku oraz firmie odpowiedzialnej za konserwację windy.

Poszkodowany twierdził, że kabina windy była przechylona do przodu, przez co dotykała rolki prowadzącej. Wskazał, że w łożyskach znajdowały się resztki gruzu, które blokowały swobodny przejazd. Poszkodowany zauważył, że sześć miesięcy przed jego wypadkiem doszło do podobnej awarii, co było dowodem na to, że pozwani wiedzieli o usterce. Ponadto, argumentował, że pozwani nie dokonywali regularnej inspekcji windy. Wskazał również, że zarządca budynku nie nadzorował jego pracy i nie doradził mu, jak powinien był ustawić meble w windzie.

Prawnicy pozwanych odrzucili wszystkie twierdzenia poszkodowanego. Strony zgodziły się podjąć negocjacje z udziałem mediatora, które po pierwszym spotkaniu zakończyły się fiaskiem. Ubezpieczalnia zaoferowała jedynie 100 000 dol. Poszkodowany nie zgodził się przyjąć tak niskiej oferty. Sprawa trafiła na wokandę w sądzie na Bronksie. Należy pamiętać, że ławnicy mogli przyznać odszkodowanie niższe, niż to zaoferowane przez pozwanych. Poszkodowany cierpliwie czekał na wyznaczenie rozprawy przez sąd i zdecydował się podjąć ryzyko.

Poszkodowany zeznał, że w wyniku wypadku doznał obrażeń kręgosłupa szyjnego i lędźwiowego. Wskazał, że fizykoterapia i zastrzyki nie poprawiły stanu kręgosłupa, w związku z czym musiał poddać się operacji na szyję. Poszkodowany przyznał, że po operacji czuł się lepiej, ale nie tak jak przed wypadkiem. Twierdził, że w przyszłości prawdopodobnie będzie musiał poddać się operacji na dolny kręgosłup. Zeznał, że ma znacznie ograniczony zakres ruchu i prawie każdego dnia odczuwa ból. Poszkodowany wskazał, że ma trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków domowych i nigdy nie będzie już w pełni samodzielny. Zeznał, że nie jest w stanie nosić cięższych zakupów, wykonać drobnych napraw, czy nawet odkurzyć lub wyrzucić śmieci. Oświadczył, że codziennie musi przyjmować leki przeciwbólowe i pomimo chęci nie jest w stanie powrócić do pracy. Twierdził, że przez całe życie pracował fizycznie i nic innego nie potrafi.

Po 15-dniowym procesie ława przysięgłych wydała wyrok, przyznając poszkodowanemu ponad sześć milionów dolarów odszkodowania, w tym 110 000 dol. za poniesione koszty medyczne, 300 000 dol. za utracone zarobki do dnia procesu, 1 700 000 dol. za utracone zarobki w przyszłości, 2 300 000 dol. za ból i cierpienie oraz 1 700 000 dol. za przyszłe koszty medyczne.

*
Jeśli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem [email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.
SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100

Autor: Sławomir Platta