7 milionów za wypadek na rusztowaniu

0
2

Poszkodowany został niezwłocznie przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono złamanie szczęki. Mężczyzna stracił również dwa zęby i doznał otwartej rany ust, po której pozostała ośmiocentymetrowa blizna. Po wypisaniu ze szpitala udał się do chirurga dentysty, który musiał usunąć mu kolejne uszkodzone zęby i wstawić implanty.
Poszkodowany nie mógł powrócić do pracy. Podczas gdy z Workers’ Compensation uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkich strat ekonomicznych dochodził w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko generalnemu wykonawcy oraz właścicielowi budynku.

Pamiętajmy, że najbardziej chronione są upadki z wysokości i uderzenia przez obiekt, który spadł z wysokości [regulowane przez artykuł 240(1) Prawa Pracy]. W tego typu przypadkach prawo najbardziej chroni poszkodowanego. Generalny wykonawca i właściciel budynku ponoszą wówczas absolutną odpowiedzialność. Przyczyniła się do tego także i nasza kancelaria, wygrywając sprawę przed Sądem Apelacyjnym dla stanu Nowy Jork i doprowadzając do zmiany prawa na korzystniejsze.

Stało się tak po zaciekłej sądowej batalii prawnej, prowadzonej na rzecz naszego klienta (sprawa Wiliński przeciwko 334 East 92 Housing Development Fund Corp.). W takich przypadkach generalny wykonawca i właściciel budynku ponoszą praktycznie absolutną odpowiedzialność. W przypadku udowodnienia, że dany stan faktyczny jest chroniony właśnie przez ten przepis, częściowa wina poszkodowanego nie ma znaczenia.

Prawnicy pozwanych wskazali, że wspomniany przepis nie miał zastosowania w tej sprawie, ponieważ demontaż nie wymagał użycia żadnych urządzeń bezpieczeństwa. Poszkodowany utrzymywał, że wypadek powstał w wyniku działania siły grawitacji, w związku z czym ten przepis bezpieczeństwa miał zastosowanie, a pozwani ponosili bezwzględną odpowiedzialność za wypadek.

Pół roku po wypadku poszkodowany zaczął odczuwać wzmożony ból szyi i musiał udać się do neurologa na leczenie. Lekarz skierował mężczyznę na MRI, które wykazało niewielką wypukłość w górnym odcinku szyi. Poszkodowany uczęszczał na fizykoterapię, która przynosiła jedynie krótkotrwałą poprawę. Przyjął także serię zastrzyków i miał wykonaną blokadę nerwową. To również nie pomogło, w związku z czym poszkodowany udał się do chirurga, specjalisty od operacji kręgosłupa. Za poradą lekarza poszkodowany wyraził zgodę na wstawienie stymulatora. Pomimo że urządzenie uśmierzyło bóle nerwów, to spowodowało dreszcze w lewej ręce. Poszkodowany zeznał, że po wstawieniu stymulatora nie mógł już wrócić do pracy i należało mu się odszkodowanie za utracone zarobki. Ponadto lekarze poszkodowanego zdiagnozowali u niego zespół stresu pourazowego. Mężczyzna odczuwał zaniepokojenie, depresję oraz miał często koszmary.

Poszkodowany wniósł o wydanie wyroku bezpośredniego. Sędzia go rozpatrzył i orzekł na korzyść poszkodowanego, uznając o odpowiedzialności pozwanych. Ubezpieczalnia zaproponowała ugodę, ale poszkodowany nie zgodził się na zbyt niską ofertę i skierował sprawę do procesu.

Pozwani utrzymywali, że obrażenia szyi poszkodowanego nie mają związku z wypadkiem. Wskazali, że poszkodowany nie skarżył się na ból w górnej części kręgosłupa i rozpoczął leczenie szyi dopiero rok po wypadku. Ponadto przedstawili nagranie z wesela, na którym widać poszkodowanego żywiołowo poruszającego się na parkiecie. Poszkodowany bronił się, że był to wyjątkowy dzień i starał się być w formie, za co zapłacił kilkudniowym bólem. Pozwani uważali, że poszkodowany mógł śmiało wrócić do pracy. Ostatecznie strony doszły do porozumienia i sprawa zakończyła się ugodą w wysokości siedmiu milionów dolarów.
***
Jeżeli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem swp@plattalaw.com, lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.
SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100

Autor: SŁAWOMIR PLATTA