Amber Gold, czyli Madoff dla ubogich

0
7

Wszystko zaczęło się w latach 50. Rodzice Madoffa wymieniali papierki na papierki, czyli działali w sektorze finansowym. Ich firma nazywała się Sylvia R. Madoff Gibraltar Securitie. Jakoś przędli, ale w roku 1964 przyczepił się do nich SEC (agencja nadzorująca sektor finansowy) i musieli zapłacić zaległe podatki oraz zamknąć firmę. Najlepszym do tego komentarzem jest to, co w styczniu 2009 napisała w magazynie „The New Yorker” Lizzie Widdicombe: „Rabin David Gaffney powiedział, że Talmud określa różnicę pomiędzy złodziejem i oszustem”.
W roku 1959 Bernard ożenił się z Ruth Alpern. Rok później skończył studia i założył Bernard L. Madoff Investment Securities LLC. Nomen omen LLC oznacza Limited Liability Company, czyli była to firma o ograniczonej odpowiedzialności.

To co było dalej – opisują liczne książki i artykuły. Miesięcy pracy na pełny etat z nadgodzinami trzeba, aby to wszystko przeczytać. Będę więc selektywny i napiszę tylko o kilku aspektach tej sprawy.

Bernard Madoff odkręcił sumę pomiędzy 50 a 65 miliardów. Częścią tej sumy są pieniądze elektroniczne, czyli bity i bajty, których nikt ugryźć, lub choćby tylko polizać, i tak nie może. Ale część to pieniądze funduszy emerytalnych, czyli oszczędności zwykłych ludzi. Ekonomiści mogliby policzyć dokładnie, komu ile wyparowało, ale szkoda na to czasu. I słusznie. Mniej boli to, czego oczy nie widzą. Najgorzej mają ci, którzy zainwestowali wyciągnięte ze skarpety oszczędności. Dostaną pewnie od syndyka ułamek tego, co włożyli. Jak ktoś ma trochę talentu i hucpy, to może próbować się odegrać pisząc książkę. Na przykład Alexandra Penney opisała w książce „The Bag Lady Papers”, swoje „bezcenne doświadczenia, gdy straci się wszystko”, i dobrze na tym wyszła. To był bestseller. Ciągnąc dalej wątek publikowania książek o Madoffie. Stephanie, czyli wdowa po śp. Marku Madoffie, napisała „The End of Normal”, która też była bestsellerem. Największy orgazm osiągnęła jednak Sheryl Weinstein. Jako główna księgowa w organizacji syjonistycznych filantropek (Hadassah) zainwestowała w firmę Madoffa pieniądze organizacji i własną broszkę. Romans trwał 20 lat. Książka „Madoff’s Other Secret: Love, Money, Bernie and Me” sprzedawała się prawie tak samo dobrze jak film „Debbie Does Dallas”.
Tam, gdzie sumy są duże, pojawiają się trupy. Pierwszą ofiarą Madoffa był francuski arystokrata René-Thierry Magon de la Villehuchet, który naganiał do LLC Francuzów. Samobójstwo popełnił 22 grudnia 2008. Chodziło tylko o niecałe półtora miliarda, ale trudno. Szlachectwo zobowiązuje. Następny był Jeffry M. Picower. Znaleziono go w basenie. Sekcja wykazała atak serca. Po śmierci Picowera wdowa po nim opublikowała oświadczenie. Napisała, że dobrowolnie odda wszystko co ma (śp. Picower zarobił 7,2 miliarda), ale to co posiada jest warte tylko 2,4 miliarda. Trzeci był Mark Madoff. Najstarszy syn Bernarda. Niektórzy ludzie, gdy muszą oddać część majątku, nie wytrzymują stresu i chyba tak w tym przypadku było. Z tą sprawą kojarzone się również inne trupy, ale trudno przesądzić, co naprawdę było powodem odejścia tych ludzi.

Długa jest lista tych, co zyskali. Niektórzy mówią na nią „Swindlers List”. Przypomina to film „Lista Schindlera”, więc w środowiskach zbliżonych do Wall Street eksplodowały wrzaski o antysemityzmie. Tak czy inaczej na czele tej listy był JPMorgan Chase & Co. Syndyk twierdził, że bank ten powinien oddać 19 miliardów. W roku 2014 zawarto porozumienie, w wyniku którego JPMorgan odda 2,6 miliarda. Oh well. W tej sprawie kropką nad „i” jest uporczywie powtarzana plotka, że rodzina Madoffów zmieniła nazwisko na Morgan.

Wielu ludzi myśli, że afera Madoffa to klasyczny przykład kreatywnej księgowości. Tak nie jest. Piramidy finansowe są zawsze proste jak Amber Gold. Od wielu lat Madoff nie handlował już na giełdzie, tylko lokował pieniądze w bankach oraz w swoich domach, jachtach i innych dekoracjach. Gdyby nie rok 2008 i związana z nim histeria (masowe wycofywanie pieniędzy), to Madoff byłby chyba do dziś szanowanym finansistą. On był już na granicy bycia zbyt dużym, aby upaść. Jak do tego punktu doszedł?

LLC pracował cały czas na bardzo starym systemie komputerowym (AS/400), który nie był podłączony do sieci. Wprowadzano tylko do niego ceny akcji i drukowano raporty dla inwestorów. Inwestorzy mogli analizować te raporty na 1000 różnych sposobów i zawsze wychodziło, że LLC zarabiała po kilkanaście procent. Złoty Bernard „kupował” bowiem zawsze akcje, gdy były w dołku, i „sprzedawał”, gdy były na górce.

Bardzo proste jest też wyjaśnienie, dlaczego SEC zignorował raport, który w roku 2005 wysłał do SEC-u analityk Harry Markopolos. Raport ten jest prosty, logiczny i precyzyjny. Można w odpowiednich miejscach wpisać nazwę dowolnego dużego funduszu inwestycyjnego i voila! SEC nie mógł więc zareagować. Mielibyśmy rok 2008 w roku 2005.
Prawdziwa afera Madoffa zaczyna się 11 grudnia 2008, czyli w dniu, w którym Bernard został aresztowany. Prokuratorzy nie odważyli się prowadzić śledztwa na podstawie RICO (Racketeer Influenced and Corrupt Organizations Act), czyli prawa określającego sposób postępowania w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej. Przyjęto założenie, że Madoff sam wszystko robił i sam za wszystko odpowiada. Praktycznie nie doszło więc do procesu – rozumianego jako proces dochodzenia prawdy. Madoff przyznał się do 11 zarzutów. Dostał 150 lat do odsiadki i finita la commedia. Toczyły się oczywiście różne inne, związane z tą aferą, procesy. Prowadzono je tak, jak gdyby nie byli to ludzie, którzy z Madoffem współpracowali, tylko ludzie, którzy go oszukiwali.

Cały ten teatr trafił również pod strzechę teatru „J” w Waszyngtonie. W sztuce „Imagining Madoff” głównym bohaterem jest Salomon Galkin. Postać to fikcyjna, ale laureat Nagrody Nobla Elie Wiesel dopatrzył się w niej zbyt wielu podobieństw do swojej nieskromnej osoby i zagroził, że skieruje sprawę do sądu. Przepychanka trwała do roku 2011 i sztuka została pokazana w wersji dalekiej od oryginału.

Wniosek z tego taki: wyrok w sprawie Amber Gold też może być daleki od „oryginału”.

Autor: Jacek Pilchowski