Czy można dostać odszkodowanie za „czyszczenie”?

108

Czterdziestoczteroletni pracownik uległ wypadkowi podczas wykonywania prac renowacyjnych na terenie budowy. W czasie wypadku nakładał taśmę ochronną na okna budynku mieszkalnego, aby przygotować fasadę budynku do lakierowania elementów z brązu.

Wykonywał swoją pracę z sześciostopowego aluminiowego rusztowania. W czasie, kiedy nakładał taśmę, jedna z płyt stanowiących podstawę platformy, na której stał przesunęła się do tyłu.

W efekcie tego pracownik spadł na ziemię i uderzył plecami i szyją o chodnik. Niestety, nie było żadnych świadków zdarzenia. Poszkodowany nie doznał żadnych złamań, ale czuł silny ból w klatce piersiowej i szyi.

Odczuwał również pewien dyskomfort w kostce. Mimo że pracownik uskarżał się na wszystkie te dolegliwości, kierownik budowy zdecydował się nie wzywać karetki. Bóle się nasilały. Poszkodowany udał się do ortopedy, który zlecił wykonanie badań diagnostycznych. Rezonans magnetyczny wykazał uszkodzenia w kręgosłupie szyjnym i piersiowym. Poszkodowany rozpoczął kilkumiesięczną rehabilitację, która przyniosła tylko krótkotrwałą ulgę. Konieczne było wykonanie operacji kręgosłupa szyjnego oraz artroskopii kostki.

Poszkodowany długo zastanawiał się nad założeniem sprawy wypadkowej. Ostatecznie zdecydował się uruchomić dwie procedury, tj. postępowanie przed Workers’ Compensation oraz sprawę cywilną o odszkodowanie. Podczas gdy z Workers’ Compensation uzyskał częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz wszelkich strat ekonomicznych dochodził w sprawie cywilnej wytoczonej przeciwko wykonawcy oraz właścicielowi budynku.

Przepis prawny kontrolujący tego typu wypadki budowlane stanowi w praktyce najlepszą podstawę do dochodzenia odszkodowania za obrażenia ciała doznane w wypadkach budowlanych, gdyż w głównej mierze chroni poszkodowanych, zakładając absolutną odpowiedzialność generalnego wykonawcy i właściciela budynku za zaistniałe na terenie budowy zdarzenia. W przypadku udowodnienia, że dany stan faktyczny jest chroniony właśnie przez ten przepis, częściowa wina poszkodowanego nie żadnego ma znaczenia. W związku z powyższym zarówno generalny wykonawca, jak i właściciel nieruchomości nie mogą podnosić zarzutu, że poszkodowany częściowo przyczynił się do wypadku.

Przykładowo, nieważne jest nawet, że w momencie wypadku poszkodowany był pod wpływem alkoholu. Należy jednak mieć na uwadze, iż od wspomnianej reguły istnieje ważny wyjątek. Wspomniany przepis nie chroni przypadków, gdy działanie pracownika było wyłączną przyczyną wypadku lub poszkodowany został uznany za tzw. nieposłusznego pracownika, który, przykładowo, wbrew zakazowi kierownika budowy użył wadliwej drabiny, podczas gdy mógł skorzystać z innej, bezpiecznej drabiny, dostępnej na terenie budowy. Co ciekawe, reguła ta znajduje zastosowanie nawet, jeżeli pracownik w 99 procentach przyczynił się do zdarzenia. Przepis chroni przede wszystkim wypadki związane z pracami na wysokości. Przewiduje on jednak pewne ograniczenia co do kategorii wykonywanych prac. Kategorie objęte najszerszą ochroną prawną to między innymi: prace budowlane, rozbiórkowe, naprawcze oraz… czyszczenie.

W tego typu sprawach pozwany nie jest jednak całkowicie pozbawiony obrony. W tym sensie, że może on zostać z niej zwolniony, jeśli udowodni, iż poszkodowany nie wykonywał pracy zgodnie z poleceniami przełożonego lub jego działanie stanowiło wyłączną przyczynę zaistniałego wypadku.
Nie inaczej było w tej sprawie. Prawnicy pozwanych usilnie starali się wykazać, że ich klienci w żadnym stopniu nie przyczynili się do wypadku. Twierdzili, że praca poszkodowanego stanowiła zwykłą „naprawę” (niechronioną przez Prawo Budowlane) oraz że jego praca nie wymagała specjalistycznego wyposażenia, ponieważ nie była związana z budową, renowacją lub projektem naprawy budynku.

Podkreślali, że poszkodowany nie wskazał żadnego środka bezpieczeństwa, który uchroniłby go przed wypadkiem. Ponadto utrzymywali, że poszkodowany nigdy nie skarżył się na zły stan rusztowania.
Poszkodowany złożył wniosek do sędziego o orzeczenie odpowiedzialności pozwanych zaraz po zakończeniu przesłuchań wszystkich stron. Sędzia uznał pozwanych za odpowiedzialnych za wypadek. Pozostało jeszcze ustalenie wysokości odszkodowania. Po pierwszej mediacji ubezpieczalnia zaproponowała kwotę 750 000 dol. Poszkodowany odrzucił ofertę. Sprawa przeciągnęła się o kilka dobrych następnych miesięcy. Dalsze rozmowy negocjacyjne nie przyniosły rezultatów. Obydwie strony rozpoczęły przygotowywania do procesu.

Zaraz po wyborze ławników ubezpieczalnia zaczęła oferować dużo wyższe sumy. Cierpliwość opłaciła się. Sprawa ostatecznie zakończyła się ugodą na kwotę 2 900 000 dol.

Jeżeli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem [email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.
SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100