Czy można sądzić za upadek przez otwór w stropie?

81

Sześćdziesięcioletni pracownik uległ wypadkowi podczas przenoszenia drewnianej platformy na poddaszu remontowanej szkoły. Pracownik potknął się o nogę swego pomocnika, po czym z impetem przeleciał przez otwór w stropie.

W wyniku tego wypadku runął 20 stóp w dół, doznając złamania kości piętowych w obu nogach.
Karetka zabrała go do szpitala, gdzie musiał przejść operację naprawy kości i stawów oraz stabilizację przy użyciu metalowych śrub oraz płyt chirurgicznych. Po operacji został skierowany na wielomiesięczną rehabilitację. W wyniku doznanych obrażeń nie mógł już powrócić do pracy.

Praktycznie każdy poszkodowany w wypadku pracownik budowlany ma dostępne dwie procedury prawne dochodzenia swoich roszczeń. Pierwszą z nich jest postępowanie przed Workers’ Compensation Board, drugą natomiast jest sprawa o odszkodowanie w sądzie cywilnym. Podczas gdy z Workers’ Compensation poszkodowany może uzyskać częściowy zwrot utraconych zarobków i niezbędną opiekę medyczną, odszkodowania za ból i cierpienie oraz za wszelkie straty ekonomiczne może dochodzić wyłącznie w sprawie cywilnej, wytoczonej wykonawcy oraz właścicielowi budynku.

Te dwa postępowania rządzą się swoimi odrębnymi prawami. Prawnik, który może poprowadzić w swojej kancelarii obie sprawy, zazwyczaj uzyska najwyższe odszkodowanie na rzecz poszkodowanego.

W tej sprawie pracownik budowlany pozwał generalnego wykonawcę i miasto, jako właściciela szkoły, o odszkodowanie za ból i cierpienie oraz straty ekonomiczne twierdząc, że pozwani naruszyli przepisy Prawa Pracy. Poszkodowany wskazał, że pozwani w żaden sposób nie zabezpieczyli otworu w stropie, który spowodował jego wypadek. Nie zamontowali siatki ochronnej ani nie zakryli otworu deską i nie ustawili znaków ostrzegawczych.

Nie wyposażyli również pracowników w uprząż lub pasy bezpieczeństwa. Prawnicy pozwanych odpierali zarzuty wskazując, że ich klienci nie wiedzieli o rzekomym defekcie ani go nie stworzyli. Sugerowali, że poszkodowany kłamał, przedstawiając nieprawdziwą wersję zdarzenia.
Niedługo po wypadku dokonana została wizja lokalna na terenie budowy. Podczas fazy rozpoznawczej skrupulatnie zgromadzony został materiał dowodowy. Zebrano oświadczenia świadków, a poszkodowany został doskonale przygotowany na przesłuchanie przed procesem.

Fakt, iż pozwani naruszyli przepis 240(1) Prawa Pracy, stanowi najlepszą podstawę do roszczenia odszkodowania za wypadek budowlany, ponieważ w takich przypadkach generalny wykonawca i właściciel budynku ponoszą praktycznie absolutną odpowiedzialność. W przypadku udowodnienia, że poszkodowany pracownik budowlany jest chroniony właśnie przez ten przepis, częściowa wina poszkodowanego nie ma znaczenia.

Należy jednak mieć na uwadze, że przepis nie chroni przypadków, gdy umyślne działanie pracownika było wyłączną przyczyną wypadku lub gdy poszkodowany został uznany za tzw. nieposłusznego pracownika który, przykładowo, wbrew zakazowi kierownika użył wadliwej drabiny, podczas gdy mógł skorzystać z innej, bezpiecznej drabiny dostępnej na terenie budowy.

Poszkodowany pracownik w tym wypadku nie władał językiem angielskim na tyle, by swobodnie zeznawać przed prawnikami drugiej strony. Niezwykle ważne było upewnienie się, że w trakcie zeznań poszkodowany użył odpowiednich dla tego typu spraw słów i terminów. Warto pamiętać, że jeżeli poszkodowany zeznaje w języku polskim, a nie angielskim, absolutnie kluczowe jest, aby w trakcie przesłuchania reprezentował go prawnik biegle mówiący po polsku.

W tego typu sprawach, przesłuchanie trwa osiem godzin, a czasem nawet kilka dni. Nawet najlepsi tłumacze, w wyniku zmęczenia, mogą popełnić błędy, które mogą zaważyć na wyniku całej sprawy. W takich sytuacjach jedynie dwujęzyczny prawnik może w porę zareagować i skorygować tłumacza.

W tej sprawie kluczowe było dokładne wyjaśnienie, w jaki sposób pracownik wpadł do otworu. Kilkaset stron transkryptu zawierającego przetłumaczone odpowiedzi poszkodowanego musiało ściśle odzwierciedlać pierwotne zeznanie.

Poszkodowany utrzymywał, że oprócz pękniętych kości piętowych doznał artretyzmu w obydwu kończynach, uszkodzenia nerwów w szyi i dolnym kręgosłupie oraz wewnętrznych uszkodzeń w prawym ramieniu. Ubezpieczalnia nie chciała jednak zapłacić rozsądnej kwoty odszkodowania. Sprawa trafiła przed ławę przysięgłych na procesie. Po długich obradach ławnicy przyznali poszkodowanemu odszkodowanie w wysokości blisko sześciu milionów dolarów, w tym trzy miliony dolarów za przyszły ból i cierpienie.

***
Jeżeli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto ma problem ze swoim wypadkiem, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji prawnej pod numerem telefonu (212) 514-5100, emailowo pod adresem [email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
Na naszej stronie internetowej mogą Państwo (po lewej jej stronie) sami sprawdzić status swojej sprawy sądowej (prowadzonej nawet przez inną kancelarię), po wpisaniu numeru akt sądowych (index number) swojej sprawy w istniejące tam pole. Ta część strony jest skonfigurowana bezpośrednio z oficjalnym systemem sądowym stanu Nowy Jork, dzięki czemu wiadomości, jakie uzyskają tam Państwo na temat swoich spraw, są oficjalnymi danymi sądowymi. Gdyby z jakiegokolwiek technicznego powodu nie udało się Państwu odnaleźć swojej sprawy w tym systemie, to z przyjemnością pomożemy ją odnaleźć telefonicznie.
SŁAWOMIR PLATTA
tel. (212) 514-5100