Elektryk na drabinie

94

W roku 1885 legislatura stanu Nowy Jork uchwaliła artykuł 240 Prawa Pracy, uznając poważne zagrożenie wypadkowe pracowników budowlanych stwarzane na budowach przez siły grawitacji.

Przepis ten stanowi, że właściciele placów budów oraz wykonawcy i ich przedstawiciele są bezpośrednio odpowiedzialni za ochronę pracowników pracujących na wysokości oraz że muszą w tym celu zapewnić im odpowiednie urządzenia i wyposażenie zabezpieczające, nawet jeżeli bezpośrednio nie nadzorują sposobu i metody wykonywanych prac. Prawo takie nie obowiązuje w żadnym innym stanie, co oznacza, że pracownicy budowlani w Nowym Jorku pozostają pod większą ochroną prawną niż inni pracownicy budowlani w Stanach Zjednoczonych.

Upadki z niewłaściwych lub nieodpowiednich urządzeń zabezpieczających są jednymi z najczęstszych i najniebezpieczniejszych rodzajów wypadków budowlanych.

W jednym z niedawnych wypadków kobieta elektryk odniosła obrażenia pracując na 27. piętrze budynku na Tribece na Manhattanie. Budynek był w tym czasie poddawany remontowi. Jego właściciel wynajął generalnego wykonawcę, który z kolei wynajął pracodawcę elektryka w celu wykonania prac elektrycznych i instalacji alarmu przeciwpożarowego w budynku. W dniu wypadku elektryk wykonywała pracę pod sufitem, łącząc tam rozgałęzienia okablowania, co wymagało użycia 6-stopowej, rozstawianej drabiny w kształcie litery A. W miarę postępu pracy elektryk musiała, co jakiś czas, przesuwać drabinę pod różne obszary sufitu.

Kable, przy których pracowała, znajdowały się w puszce przyłączeniowej, umieszczonej powyżej kratownicy podwieszanego sufitu, a jej głowa, gdy wykonywała ona swoją pracę, znajdowała się powyżej tej kratownicy. W trakcie pracy kobieta poczuła w pewnym momencie, że drabina „uciekła” jej spod nóg. Natychmiast chwyciła czarną rurę pod sufitem. Wisząc, jak wydawało się jej “przez wieczność”, wołała o pomoc. W końcu pojawił się współpracownik i pomógł jej zejść na dół.

Współpracownik zeznał, że w czasie wypadku był w tym samym pomieszczeniu co elektryk. Mimo że nie widział wypadku, usłyszał jej krzyk, podbiegł i zobaczył ją wiszącą na rurze. Pomógł jej zejść na dół, ale zauważył, że drabina, której ona używała, nie przewróciła się i pozostała w pozycji stojącej.

W wyniku wypadku pracownica doznała poważnych obrażeń prawego barku, co uniemożliwiło jej dalszą pracę jako związkowego elektryka. Pozwała właściciela i generalnego wykonawcę na podstawie paragrafu 240(1) Prawa Pracy. Po postępowaniu dowodowym zawnioskowała o orzeczenie winy bez rozprawy przeciwko właścicielowi i generalnemu wykonawcy (pozwani) w związku z jej roszczeniem wniesionym na podstawie paragrafu 240(1) Prawa Pracy. Sąd orzekł, że powódka w czasie jej wypadku wykonywała pracę chronioną. Było również bezsprzeczne, że pracowała na wysokości, stojąc ma górze rozstawnej drabiny.

Elektryk twierdziła, że jej upadek z niezabezpieczonej drabiny stanowił niezaprzeczalne naruszenie paragrafu 240(1) Prawa Pracy. Pozwani twierdzili z kolei, że ponieważ drabina nie upadła na posadzkę, nie było jasne, jak doszło do wypadku. Pozwani powołali się na zeznania pracownicy – gdy powiedziała ona, że nie wiedziała, w którą stronę zachwiała się drabina – jako podstawy do odrzucenia jej wniosku.

Sąd nie zgodził się z argumentami pozwanych. Uznał, że kierunek ruchu drabiny był nieistotny. Miało jedynie znaczenie, że drabina się przesunęła, powodując utratę równowagi przez powódkę i konieczność chwycenia się rury w celu zapobiegnięcia upadkowi. Sędzia zatwierdził wniosek kobiety o orzeczenie winy pozwanych bez rozprawy i skierował pozostałą część sprawy do procesu wyłącznie w kwestii ustalenia wysokości odszkodowania.

Mówiąc prosto, drabina nie była właściwym urządzeniem zabezpieczającym w odniesieniu do pracy wykonywanej przez elektryka. Jest bezsprzeczne, że drabina, która się porusza, gdy ktoś na niej pracuje, jest niebezpieczna dla pracownika. Drabina powinna była być przytrzymywana przez innego pracownika, zamocowana lub zabezpieczona w inny sposób uniemożliwiający jej ruch w czasie posługiwania się nią. Jest smutną prawdą, że generalni wykonawcy i firmy budowlane często chcą, aby prace wykonywane były tak szybko jak to tylko możliwe, a bezpieczeństwo pracowników jest sprawą drugorzędną.
SŁAWOMIR W. PLATTA, Esq.
The Platta Law Firm, PLLC