Internetowa tożsamość

95

Procesy komunikacji międzyludzkiej zmieniło powstanie internetu, a wraz z nim założenie stron społecznościowych, jak facebook.com czy twitter.com. Nigdy wcześniej nie było tak łatwo poznać nowych ludzi czy porozmawiać z kimś na drugim końcu świata. Nigdy nie było również tak łatwo skraść komuś tożsamość. Jak więc będzie wyglądać przyszłość komunikacji i co ją zabezpieczy?

Nasz internetowy byt ma swoje zalety. Dzięki internetowi i naszym profilom w przeróżnych serwisach oszczędzamy czas i pieniądze, nie musimy bowiem udawać się w dalekie podróże, by z kimś porozmawiać, czy wysyłać listów i długo czekać na odpowiedź. Wszystko wygląda idealnie, dopóki ktoś nie ukradnie naszej tożsamości bądź w kontaktach z nami poda się za kogoś innego. Internetowa zasłona daje możliwość ukrycia swoich prawdziwych danych i podszycie się pod inną osobę.

W grę mogą wchodzić oszustwa na olbrzymie kwoty, bo czujność ludzi w internecie wciąż jest niska. W ostatnim czasie w USA kobieta przelała swojemu “kochankowi”, którego znała tylko z internetu, sumę 1,4 miliona dolarów. Ślad po mężczyźnie, jak i pieniądzach zaginął. Głośny przypadek kradzieży tożsamości w internecie dotknął 25-letnią Brytyjkę, Ruth Palmer. Kobieta twierdzi, że jej zdjęcia z portali społecznościowych były wykorzystane do stworzenia co najmniej kilku fałszywych kont w serwisach Instagram i Twitter. By wszystko jeszcze bardziej uwiarygodnić, oszust utworzył także konta członków jej rodziny. Brytyjka – widząc swoje zdjęcia na obcych profilach – postanowiła skontaktować się z oszustem za pośrednictwem telefonu, którego numer był podany na jednym z fałszywych kont. Niestety, numer okazał się nieaktywny, dlatego zgłosiła sprawę na policję, co niestety niewiele dało. Brytyjskie policyjne centrum monitorujące nadużycia finansowe i przestępstwa internetowe Action Fraud nie doszukało się wyraźnego złamania prawa w zgłoszonej sprawie. Nie jest to odosobniony przypadek i obrazuje, jak trudno wyznaczyć granice kradzieży tożsamości internetowej.

Kolejna historia, która pokazuje łatwość podszycia się pod kogoś, również wydarzyła się w Wielkiej Brytanii. Oszust, który przebywał w areszcie śledczym jako oskarżony o przestępstwa na łączną kwotę ponad 1,8 mln funtów (ok. 2,7 mln dol.), zdołał uciec z miejsca swojego odosobnienia wysyłając fałszywy nakaz zwolnienia. Na początku tego miesiąca Neil Moore wydostał się w ten sposób z więzienia w Wandsworth, jednego z największych tego rodzaju obiektów w Wielkiej Brytanii. 28-latek posłużył się telefonem komórkowym dla utworzenia strony internetowej, która była podobna do portalu instytucji sądowej. Formalności związanych z rejestracją strony dopełnił przybierając nazwisko oficera śledczego, inspektora Chrisa Soole'a. Potem, podając się za jednego z pracowników sądu, przesłał stosowną korespondencję do władz więzienia, w wyniku której nakazano zwolnić więźnia z dniem 10 marca. Jego ucieczka została odkryta, gdy na spotkanie ze swoim klientem przybyli prawnicy. Wtedy okazało się, że Neil Moore zniknął.

W Polsce oszuści kradną tożsamość ośrodkom wypoczynkowym. Fałszywe pensjonaty można spotkać w ofertach w internecie. Ostatni przypadek dotyczył oferty noclegów w nieistniejącym pensjonacie w Poroninie. Pensjonat miał być położony malowniczo nad rzeką na ulicy Rzecznej. Problem w tym, że takiego budynku ani takiej ulicy w Poroninie nie ma. W ogłoszeniu znajdowały się zdjęcia przypadkowego domu i kolejki gondolowej. Taka kolej nigdzie jednak na Podhalu nie kursuje.

Problemem komunikacji w internecie jest forma potwierdzania swojej tożsamości. Gdy zakładamy konta w różnego rodzaju serwisach, nikt nie prosi nas o pokazanie dowodu tożsamości, tak jak dzieje się to w świecie realnym. Najczęściej proszeni jesteśmy o podanie adresu emailowego. Ten jednak założyć może każdy, również wpisując zmyślone dane. Pojedynczy użytkownik jest w stanie stworzyć setki darmowych kont emailowych w krótkim czasie. Mogą one być wykorzystane do weryfikacji wielu kont w aplikacjach społecznościowych, które mogą dalej posłużyć do przesyłania spamu lub oszustwa.

Największe serwisy internetowe wciąż poszukują metody na uwiarygodnienie swoich użytkowników. Serwis airbnb.com, który umożliwia wakacyjne wynajmowanie mieszkania obcym osobom, nagradza swoich użytkowników za podanie danych, takich jak numer dokumentu tożsamości bądź numer telefonu komórkowego. Choć w pierwszej opcji nie każdy użytkownik może czuć się komfortowo i bezpiecznie podając numer swojego dowodu osobistego bądź paszportu, to w przypadku numeru telefonu komórkowego jest to możliwe do osiągnięcia.

Większość z nas posiada telefon komórkowy, który co jakiś czas zmienia. Nie zmienia się jednak numer naszego telefonu i zachowujemy go zazwyczaj przez długie lata. To czyni go doskonałym narzędziem do uwiarygodnienia naszej osoby. W przeciwieństwie do adresu emailowego posiadanie numeru telefonu komórkowego wymaga przedstawienia naszej tożsamości operatorowi komórkowemu, który potwierdzając ją wydaje nam fizyczną kartę SIM. Choć na rynku dostępne są usługi wirtualnych operatorów i karty przedpłatowe, tzw. prepaid, to istnieją możliwości, by je rozróżnić i nie akceptować do uwiarygodnienia osoby, tym samym blokując możliwość dokonania oszustw.

Niewątpliwą zaletą jest również możliwość bezpośredniego kontaktu z użytkownikami, np. poprzez wysłanie wiadomości SMS. Jest to cenne, gdy w zasięgu naszego telefonu nie ma dostępu do internetu. W przypadku kradzieży telefonu można w dość szybki sposób zablokować jego działanie u operatora, eliminując możliwość dokonania oszustwa w sieci. Istnieje już kilka aplikacji, które wykorzystują numery telefonów jako sposób na uwiarygodnienie użytkowników. Robi to między innymi aplikacja służąca do wymiany wiadomości WhatsApp czy komunikator internetowy Viber.

W internecie możesz być kim chcesz – szczupłą blondynką, przystojnym brunetem czy majętnym staruszkiem. Przyszłość internetowej komunikacji będzie polegała na uwiarygodnieniu użytkowników, aby świat wirtualny odpowiadał temu realnemu.

Autor: Przemek Cebula