Małżeństwa dla papierów

341

Ludzie zawierają związki małżeńskie z różnych powodów. Jedni z miłości, inni dla pieniędzy, jeszcze inni dla zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa.
Niektórzy imigranci natomiast chcą w ten sposób otrzymać zieloną kartę.
Dla Marzeny małżeństwo było ostatnią deską ratunku. Po 10 latach w USA i jednym nieudanym sponsorowaniu przez firmę, która zbankrutowała, zanim sprawa ruszyła na dobre, nie miała już zbyt wielu nadziei na legalizację statusu.



Foto: Archiwum


Ludzie zawierają związki małżeńskie z różnych powodów. Jedni z miłości, inni dla pieniędzy, jeszcze inni dla zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa.
Niektórzy imigranci natomiast chcą w ten sposób otrzymać zieloną kartę.
Dla Marzeny małżeństwo było ostatnią deską ratunku. Po 10 latach w USA i jednym nieudanym sponsorowaniu przez firmę, która zbankrutowała, zanim sprawa ruszyła na dobre, nie miała już zbyt wielu nadziei na legalizację statusu. Wtedy któregoś wieczoru w barze na Williamsburgu poznała Briana. Kiedy powiedziała mu o swoich problemach, Brian zaoferował pomoc.
"Mogę się z tobą ożenić. Ty potrzebujesz papierów, ja potrzebuję kasy" – powiedział Brian, który przedstawił się jako artysta z Florydy, próbujący się przebić w Nowym Jorku. Wymienili telefony i parę dni później spotkali się na obiadzie. Marzena próbowała się zorientować, czy to poważna oferta, czy facet próbuje ją zwyczajnie wykorzystać. Ale Brian zapewniał, że ma dziewczynę, z którą mieszka, i że to tylko "wymiana". Cena – 10 000 dolarów: 7000 tuż po ślubie, 3000 po otrzymaniu zielonej karty.
Kilka tygodni później stali w kolejce do urzędu stanu cywilnego w ratuszu. Tego samego dnia wieczorem Marzena dała mu pierwszą ratę. "Wtedy już całkowicie mu ufałam. W końcu się ze mną ożenił, więc nie miałam wątpliwości, że wreszcie uda mi się załatwić zieloną kartę".
Małżeństwo z obywatelem amerykańskim jest jednym z najpopularniejszych sposobów zdobywania zielonych kart przez imigrantów. Tylko w latach 1998-2007 tą drogą status rezydenta USA (Lawful Permanent Resident – LPR) otrzymało przeszło 2,3 miliona osób. W 2007 roku 274 358 zielonych kart (ponad 1/4 wszystkich wydanych w tym roku) należała do małżonków obywateli amerykańskich. Od 1985 roku liczba osób, które legalizują w ten sposób swój status, wzrosła dwukrotnie; od 1970 – czterokrotnie.
Popularność legalizacji statusu przez małżeństwo jest nieprzypadkowa. Liczby związków rosną w miarę, jak przepisy imigracyjne stają się coraz surowsze.
"W tej chwili bardzo trudno zalegalizować pobyt, więc ludzie są często zdesperowani i podejmą się wszystkiego – tłumaczy Jerzy Sokół, adwokat zajmujący się sprawami imigracyjnymi. – Trzeba jednak pamiętać, że – po pierwsze – jeśli robi się to tylko z tą intencją, to jest to przestępstwo, a – po drugie – osoby, które się na to decydują, muszą mieć świadomość, że taki związek musi trochę przetrwać".

ŚLUB TO TYLKO POCZĄTEK
Zawarcie związku małżeńskiego to zaledwie pierwszy krok, który – jak przekonała się Marzena – może do niczego nie prowadzić. Brian zniknął kilka tygodni po ślubie, zanim jakiekolwiek formalności zostały załatwione.
Aby nowy małżonek otrzymał zieloną kartę, w urzędzie imigracyjnym trzeba przedstawić dokumenty potwierdzające zawarcie związku, złożyć odpowiednią petycję o zmianę statusu imigracyjnego męża lub żony oraz w jakiś czas później odbyć rozmowę z urzędnikiem imigracyjnym (tzw. interview). Celem rozmowy z małżonkami jest zorientowanie się, czy ich związek zawarty został z "czystych" pobudek.
"Wśród czynników, na które urzędnicy szczególnie zwracają uwagę, są między innymi świadectwa urodzenia dzieci będących owocem tego związku, umowa wynajmu mieszkania potwierdzająca, że małżonkowie mieszkają razem, dokumenty poświadczające, że małżonkowie mają wspólne nieruchomości oraz konta bankowe, świadectwa osób trzecich, które mogą potwierdzić autentyczność tego małżeństwa" – wymienia David Santos, rzecznik USCIS (US Citizenship and Immigration Services), zajmującego się rozpatrywaniem wniosków imigracyjnych.
W wielu sprawach urzędnicy mają wątpliwości. "Z tego, co słyszę, jeśli chodzi o Polaków, najczęściej ma to miejsce w przypadku małżeństwach mieszanych, np. Polki z Afroamerykaninem – mówi Jerzy Sokół. – Może urzędnicy uważają, że w naszej kulturze rzadko dochodzi do takich małżeństw, nie wiem".
Według Davida Santosa w roku fiskalnym 2007 specjalny oddział USCIS zajmujący się oszustwami imigracyjnymi (Fraud Detection and National Security) przeprowadził śledztwo w sprawie 12 149 fałszerstw małżeńskich.
Jednocześnie USCIC sprawdza, czy dana osoba nie miała na swoim koncie żadnych problemów z prawem i czy nie jest na liście terrorystów. Część owych kontroli dokonywana jest przez FBI.
Małżeństwa z obywatelami amerykańskimi jako sposób na legalizację statusu są popularne także z innego powodu. O ile sponsorowanie przez pracodawcę czy rodzinę może zająć od kilku do kilkunastu lat, procedury podjęte po zawarciu małżeństwa zajmują 6 do 8 miesięcy. Nie ma też rocznych limitów jeśli chodzi o liczbę zielonych kart wydanych osobom ubiegającym się o ten dokument w ten sposób (ograniczenia takie istnieją natomiast w przypadku innych kategorii zielonych kart).
Po przejściu procedury otrzymuje się zazwyczaj tymczasową zieloną kartę na dwa lata. Aby otrzymać zieloną kartę na stałe, małżeństwo musi te dwa lata przetrwać.
Zieloną kartę na stałe można otrzymać od razu tylko w przypadku, jeśli małżeństwo trwało już jakiś czas (od zawarcia związku do momentu interview i wydania pozytywnej decyzji muszą upłynąć co najmniej dwa lata).
Warto też pamiętać, że nie we wszystkich przypadkach wyjście za obywatela amerykańskiego rozwiązuje sprawę legalizacji statusu. Są bowiem takie okoliczności, które petentów dyskwalifikują. "Na przykład w przypadkach, kiedy dana osoba przyjechała nielegalnie i nie ma tzw. legal entry. Wyjątek stanowią osoby, które chroni klauzula 245 (i), czyli musiały być sponsorowane przed rokiem 2001. Wniosek mogą też zdyskwalifikować popełnione przez daną osobę przestępstwa karne, szczególnie związane z narkotykami lub podlegające pod kategorię moral turpitude, czyli przestępstw nagannych moralnie" – tłumaczy Jerzy Sokół.

PAPIERY ZA MIESZKANIE
Oczywiście nie wszystkie małżeństwa są "papierowe". Jednak na podstawie rozmów z urzędnikami imigracyjnymi analitycy Center for Immigration Studies szacują, że te naciągane stanowią od 5 do 30 proc. związków zawieranych pomiędzy imigrantami a obywatelami USA. W niektórych przypadkach Amerykanie świadomie uczestniczą w procederze, albo pobierając za to pieniądze (zazwyczaj od 5000 do 15 000 dolarów), jak w przypadku Marzeny i Briana, albo "wyświadczając przysługę" znajomym czy przyjaciołom.
W niektórych przypadkach małżeństwo jest zawierane na zasadzie układu, w którym obie strony mają jakiś interes. 31-letnia Kaśka wyszła za pewnego Teksańczyka, który był znudzony życiem w Beaumont i okazjonalnym dorabianiem w tamtejszych barach, i chciał przyjechać do Nowego Jorku. Koleżanka Kaśki poznała go, kiedy pracowała w Beaumont jako opiekunka do dziecka. Wiedziała, że Jeff chciał wyjechać do Wielkiego Jabłka i znając problemy Kaśki ze statusem, delikatnie zaproponowała "układ". Jeff mógłby za darmo mieszkać u Kaśki w jej studio na Manhattanie. Nie musiałby nawet płacić rachunków. Kaśka pracowała jako barmanka, więc mogłaby mu pomóc w znalezieniu pracy. W zamian – też za darmo – Jeff ożeniłby się z Kaśką i pozostałby w tym związku dopóki nie dostanie zielonej karty na stałe. Obojgu to odpowiadało. Ponieważ zamieszkali razem i mieli z tego obopólne korzyści.
Wkrótce się jednak okazało, że Jeff lubi sobie popić. Na początku wydawał się niegroźny. Ale potem zaczął się do niej przyklejać. Kiedy go odpychała, powtarzał, że przecież jest jego żoną i ma do tego prawo. Zaczął ją nawet szantażować, że jak się z nim nie prześpi, to nie pójdzie na interview w urzędzie imigracyjnym. Wtedy Kaśka wyprowadziła się do koleżanki, przychodząc do swojego mieszkania tylko po pocztę. Dopiero wtedy Jeff się uspokoił.
Adwokat Jerzy Sokół twierdzi, że tego rodzaju przypadki go nie dziwią. "Często słyszę, że osoby, które wchodzą w tego rodzaju układ, są szantażowane. Bo niby obie strony uczestniczą w tej zmowie, ale jedna z nich jest górą i decyduje, czy ta druga otrzyma zieloną kartę, bo wszystko przecież zależy od petycji złożonej w urzędzie imigracyjnym. W wielu przypadkach w grę wchodzą pieniądze, więc na przykład obywatel amerykański żąda po jakimś czasie więcej pieniędzy, grozi, czasami nawet dochodzi do aktów przemocy. Trzeba pamiętać, że w tego rodzaju układy zazwyczaj wchodzą Amerykanie dość niskich lotów, którzy potrzebują pieniędzy. Zdarza się, że są na przykład uzależnieni od narkotyków, itd. To szara strefa, tam rządzą inne prawa. "
Zawarcie związku małżeńskiego dla papierów jest uznawane za przestępstwo (felony). W przypadku przyłapania na oszustwie, konsekwencje mogą ponieść obie strony, ale zazwyczaj najwyższą cenę płaci imigrant. Jeśli bowiem urzędnicy USCIS będą podejrzewać, że coś jest nie tak, mogą przekazać sprawę do swojej siostrzanej agencji zajmującej się egzekwowaniem prawa imigracyjnego – Immigration and Customs Enforcement (ICE). Amerykanom grozi 5 lat więzienia i 250 000 grzywny; imigrantowi – deportacja.

"NA WIELKĄ MIŁOŚĆ"
Zdarza się też, że Amerykanie nie są świadomi procederu, w którym uczestniczą i są wykorzystywani przez imigrantów, którzy – by dostać papiery – udają "wielką miłość". W takiej sytuacji mogą znaleźć się także Polacy z amerykańskimi paszportami. Leszek, który poznał Kamilę na imprezie u znajomych z Brooklynu, był przekonany, że wreszcie znalazł swoją drugą połowę, mimo że był 12 lat starszy od 24-letniej Kamili. "Wydawało mi się, że mimo różnicy wieku, dobrze się dogadujemy. Lubiliśmy te same filmy, wycieczki w góry. Nie miałem żadnych wątpliwości, że uregulowanie jej statusu poprzez małżeństwo, to coś, co pozwoli nam normalnie żyć, podróżować… " – mówi Leszek, który wspierał też finansowo Kamilę, kiedy postanowiła pójść do college’u. Małżeństwo trwało 3 lata. "Nigdy się wcześniej nie kłóciliśmy, więc wydawało mi się, że wszystko się układa. Ale kiedy miała już normalną zieloną kartę i skończone studia, powiedziała, że mamy inne oczekiwania życiowe i czas się rozejść. Dopiero wtedy zrozumiałem, że mnie wykorzystała. Ale wciąż nie mogę zrozumieć, jak można być tak wyrachowanym. "
Leszek jest jednym z setek "nabranych małżonków". Takie przypadki, w których obywatel amerykański nawet nie wie, że jest częścią imigracyjnego oszustwa, są nie do wykrycia przez urząd imigracyjny. Wielu Amerykanów, wściekłych, że zostali wykorzystani, pisze potem listy do USCIS, w których zwracają się o odebranie ich byłym małżonkom zielonych kart. USCIS jednak raczej nie podejmuje się interwencji w takich przypadkach. W końcu Kamila i dziesiątki innych imigrantek mogły się odkochać…
Analitycy Center for Immigration Studies wymieniają "udawaną wielką miłość" jako jeden z najczęściej stosowanych sposobów przez imigrantów, którzy chcą zdobyć zieloną kartę przez małżeństwo. Eksperci są też przekonani, że ich liczba, wraz z innymi odmianami "papierowych małżeństw", będzie ciągle rosła, jeśli nielegalni przebywający na terenie USA nie będą mieli innych sposobów na zalegalizowanie statusu.

Autor: Ewa Kern-Jędrychowska