Obamacare coraz droższe

0
1

Od 1999 r. stawki za ubezpieczenia zdrowotne wzrosły trzykrotnie, zarówno za ubezpieczenia grupowe, jak i indywidualne. Co gorsza, z każdym rokiem po wejściu w życie Obamacare podwyżki są coraz wyższe: w 2015 r. stawki wzrosły o 2 proc., a w 2016 r. o 7,5 proc. te na 2017 r. będą wyższe o średnio ponad 20 procent. Administracja Obamy tłumaczy, że ubezpieczalnie na swoją niekorzyść wyliczyły stawki na 2014 r., stąd te podwyżki, ale obiecuje, że mimo wszystko konsumenci nie odczują tego w swojej kieszeni.

„Naszym zdaniem użytkownicy zdziwią się, jak niewiele płacić będą za ubezpieczenie zdrowotne, bo mimo podwyżki stawek, wyższe subsydia podatkowe pomogą im w pokryciu kosztów” – powiedział Kevin Griffits z Department of Health and Human Services. Takie zapewnienia o przystępności cenowej ubezpieczeń zdrowotnych w ramach Obamacare słyszymy od dawna. Przystępnych stawek jednak wielu z nas jeszcze nie widziało.

Trudno zatem wyobrazić sobie, że przy kolejnych skokach cenowych jednak zapłacimy mniej. Jakie przełożenie praktyczne mają tegoroczne obietnice administracji Obamy – przekonamy się 1 listopada. Wtedy zaczynają się zapisy na polisy zdrowotne na 2017 r., które potrwają do 31 stycznia 2017 r. Jednak aby mieć ubezpieczenie od 1 stycznia, należy je wybrać i opłacić do 15 grudnia.

Ci, którzy wykupią ubezpieczenie przed 15 stycznia, będą je mieli od 1 lutego. Ci, którzy za polisę zapłacą między 15 a 31 stycznia, będą mogli z niej skorzystać po 1 marca. W 39 stanach Amerykanie kupują polisy na federalnej giełdzie ubezpieczeń HealthCare.gov, w pozostałych – na giełdach stanowych. Ci, którzy kwalifikują się do Medicaid, mogą zapisać się przez cały rok.

Mimo że stawki wzrosną na większość polis ubezpieczeniowych, przedstawiciele administracji Baracka Obamy twierdzą, że ponad 70 procent ludzi kupujących polisy na federalnej i stanowych giełdach ubezpieczeń będzie płacić mniej niż 75 dol. miesięcznie. A to dzięki większym subsydiom podatkowym, które przysługiwać będą osobom samotnym zarabiającym nie więcej niż 47 520 dol., rodzinom dwuosobowym o rocznych dochodach nie większych niż 64 080, trzy osobowym – 80 640 dol., czteroosobowym – 97 200 dol., pięcioosobowym – 113 760 dol., sześcioosobowym – 130 320 dol. itd.

Ci, którzy w tym roku wykupili polisy ubezpieczeniowe przez giełdy ubezpieczeń, będą mogli, do 15 grudnia, zmienić je na tańsze lub dogodniejsze. Zdaniem administracji rządowej, 3/4 posiadaczy polis będzie mogło znaleźć tańszą ofertę na przyszły rok, na poziomie bronze czy silver.

Dla przypomnienia, polisy na poziomie bronze to takie, w których miesięczne stawki są najniższe, ale za to koszty opieki zdrowotnej wyższe. Proporcja ta zmienia się na poziomie silver, a potem gold i platinum. W tym ostatnim konsument miesięcznie płaci najwięcej, ale za to potem dostaje mniejsze rachunki od lekarza. Stąd plany bronze są dobre dla osób stosunkowo rzadko korzystających z opieki zdrowotnej, a te na poziomie gold czy platinum dla tych, którzy często odwiedzają lekarzy albo robią badania.

***
Giełdy ubezpieczeń zdrowotnych, które powstały w ramach Affordable Care Act, reformy ubezpieczeń przeprowadzonej przez prezydenta Baracka Obamę, przechodzą teraz trudny moment.

Ubezpieczalnie narzekają, że stawki, które pobierały do tej pory, w wielu przypadkach okazały się zbyt niskie, żeby pokryć ponoszone przez nie koszty. Z powodu nieopłacalności, z rynku w całym kraju wycofali się trzej główni ubezpieczyciele: Aetna, Humana i UnitedHealth.

Firm oferujących polisy przez giełdy ubezpieczeń jest już tak mało, że co piąta osoba w kraju korzystająca z giełd będzie miała do wyboru polisy oferowane tylko przez jednego ubezpieczyciela. To w tych miejscach, gdzie na rynku nie ma konkurencji, konsumenci najbardziej odczują to w kieszeni, bo będą mieli niewielki wybór.

Przykładowo, w New Jersey w 2017 r. mamy do wyboru polisy oferowane tylko przez dwóch ubezpieczycieli: AmeriHealth oraz Horizon Blue Cross and Blue Shield. W rezultacie polis do wyboru będzie o połowę mniej niż na obecny rok, czyli 19. Tutaj, na szczęście, jak i w kilku innych stanach Wschodniego Wybrzeża podwyżki stawek kształtować się będą na poziomie niższym niż średnia – czyli 7 procent, podobnie w Nowym Jorku. Największe zaś podwyżki czekają mieszkańców centralnej i zachodniej części kraju.

***
Jak wynika z danych, z Obamacare, czyli polis indywidualnych wykupywanych na giełdach ubezpieczeń, korzysta mała część amerykańskiej populacji – około 20 z ponad 300 milionów mieszkańców Ameryki. Większość ludzi posiadających ubezpieczenie ma je z innych źródeł.

Do wyboru są: Medicare – dla osób powyżej 65. roku życia oraz niepełnosprawnych, Medicaid dla osób ubogich, oraz ubezpieczenie oferowane przez pracodawcę. Czyli tak naprawdę większość ludzi nie potrzebuje lub nie korzysta z Obamacare. Ten program stworzony jest dla tych, którzy nie mogą uzyskać ubezpieczenia zdrowotnego w żaden inny sposób.

Zdaniem ekspertów konsumenci, którzy korzystają z Obamacare, to grupa, która potrzebuje tego ubezpieczenia bardziej niż ci, którym jest ono podane na tacy. Cierpią na różne schorzenia i dlatego z większym lub mniejszym bólem co miesiąc wyciągają karty kredytowe, by opłacić składkę ubezpieczenia. To wydatek, którego by nie ponosili, gdyby im na to zdrowie pozwalało.

To też jeden z powodów, dla których firmy uciekają z giełd ubezpieczeń, gdzie na ich ofertę czekają klienci generujący koszty, a nie dokładający się do wspólnego worka.

Stworzony przez administrację Baracka Obamy system pracowałby o wiele lepiej, gdyby korzystali z niego ludzie młodzi i zdrowi. Ci jednak nie wykupują indywidualnych ubezpieczeń, chyba że kwalifikują się do dużych subsydiów albo darmowych polis.

Prawda jest taka, że system indywidualnych ubezpieczeń zdrowotnych, jaki dostępny jest obecnie w Ameryce, jest idealny dla osób zamożnych, którzy mogą sobie pozwolić na wykupienie najlepszej polisy, bez oglądania się na koszty, oraz dla najuboższych, którym przysługują największe subsydia albo zupełnie darmowe ubezpieczenie. W najgorszej sytuacji są ci, którzy zarabiają za dużo, aby kwalifikować się do subsydiów, ale za mało, żeby pozwolić sobie na wykupienie ubezpieczenia po pełnej cenie.

***
Ci, którzy zdecydują się nie wykupywać ubezpieczenia zdrowotnego na 2017 r., czekają kary, które zostaną im naliczone w pierwszej połowie 2018 r., gdy będą składać zeznanie podatkowe. Kara wyniesie 2,5 proc. dochodu na rodzinę lub 695 dol. na osobę (347,5 dol. na każde dziecko) – w zależności od tego, która suma jest wyższa. Jeżeli ktoś w ciągu roku straci lub zrezygnuje z ubezpieczenia, to zapłaci proporcjonalną część tej kary.

Z kary zwolnione są jednak osoby, które zarabiają na tyle mało, że nie muszą się rozliczać z podatku albo nie posiadały ubezpieczenia przez mniej niż trzy kolejne miesiące w roku.

Autor: Aleksandra Słabisz