Śmierć sen. Kennedy’ego utrudni reformę imigracyjną

3

Śmierć senatora Edwarda Kennedy'ego może utrudnić uchwalenie reformy imigracyjnej. I to z kilku niezależnych od siebie powodów. Senator z Massachusetts szybko nie będzie miał następcy. Zgodnie z prawem tego stanu zmodyfikowanym kilka lat temu, muszą odbyć się wybory uzupełniające i to nie wcześniej niż w styczniu 2010 r.

Foto: PAP/EPA/SHAWN THEW

Drogowskaz na narodowym cmentarzu Arlington prowadzi do miejsca spoczynku Johna i Roberta Kenendych. Ciało sen. Edwarda Kennedy’ego spocznie obok jego braci

Śmierć senatora Edwarda Kennedy’ego może utrudnić uchwalenie reformy imigracyjnej. I to z kilku niezależnych od siebie powodów.

Senator z Massachusetts szybko nie będzie miał następcy. Zgodnie z prawem tego stanu zmodyfikowanym kilka lat temu, muszą odbyć się wybory uzupełniające i to nie wcześniej niż w styczniu 2010 r. Do tego czasu Senat będzie de facto liczył 99 deputowanych. Oznacza to, że popierający reformę imigracyjną demokraci nie będą przez kilka miesięcy dysponowali większością 60 głosów, która uniemożliwia stosowanie blokady proceduralnej (filibuster) przez opozycję. Republikanie będą teraz mogli wydłużać debaty nad niechcianymi ustawami w nieskończoność. Ostatnie zaostrzenie politycznej debaty nie wskazuje na możliwość osiągnięcia dwupartyjnego kompromisu. Pod znakiem zapytania stają więc zarówno reforma służby zdrowia jak i imigracyjna, które poprą głównie demokraci. A nawet kilkutygodniowe opóźnienie w kalendarzu legislacyjnym może sprawić, że Kongres nie będzie w ogóle chciał zająć się imigracją przez przyszłorocznymi wyborami. To tak kontrowersyjny temat, że poparcie reformy może kosztować wielu demokratów utratę fotela senatora lub kongresmana.

Czytaj także:

Zmarł senator Edward Kennedy

Demokraci: jak najszybciej zastąpić Kennedy’ego

Śmierć superwiększości

Wraz z odejściem Eda Kennedy’ego imigranci tracą także gorącego orędownika swoich praw. Zmarły senator miał talent od zjednywania zwolenników dla swoich koncepcji i przekraczania partyjnych podziałów. Uważano go za jednego z budowniczych konsensusu w sprawie przygotowywanej właśnie reformy. Teraz tego głosu w izbie wyższej na Kapitolu zabraknie.

Kennedy wielokrotnie angażował się w reformowanie systemu imigracyjnego, choć często decyzje te mogły budzić kontrowersje. Już w 1965 roku głosował wraz ówczesnymi liderami Partii Demokratycznej za likwidacją kwot imigracyjnych, które preferowały imigrację z Zachodniej Europy. Otworzyło to wrota dla legalnej imigracji z Ameryki Łacińskiej, Afryki  i Azji i zmieniło zasadniczo strukturę demograficzną dzisiejszych Stanów Zjednoczonych.
W 1980 roku Kennedy zmieniał wraz z kolegami z Senatu prawo o przyjmowaniu azylantów, potrajając liczbę ludzi mogących starać się o legalny pobyt w USA z tego tytułu. Skorzystało na tym wielu Polaków z emigracji solidarnościowej.

Demokratyczny senator był aktywny także w 1986 roku przy uchwalaniu amnestii dla 2,7 miliona nielegalnych imigrantów i wprowadzaniu kar dla pracodawców za zatrudnianie ludzi bez papierów. W 1990 roku głosował za ustawą, która nieco szerzej otworzyła furtkę dla profesjonalistów i osób z wysokimi kwalifikacjami oraz wykształceniem.

Najbardziej znana inicjatywa Kennedy’ego w sprawach imigracji zakończyła się jednak niepowodzeniem. W poprzedniej kadencji Kongresu przygotowywany wspólnie z republikańskim senatorem Johnem McCainem (późniejszym kandydatem na prezydenta) projekt reformy, przewidujący między innymi "ścieżkę do obywatelstwa" dla 12 milionów nielegalnych przeszedł co prawda przez Senat, ale utknął na dobre w Izbie Reprezentantów.

Frank Sharry, działacz imigracyjny, który współpracował ze zmarłym senatorem przy tworzeniu zrębów reformy uważa, że ustawa Kennedy’ego-McCaina stworzyła solidne podstawy dla projektu, który będzie miał szanse na przejście przez Kongres. Pod warunkiem, że w decydującym głosowaniu w Senacie nie zabraknie właśnie poparcia ostatniego z dynastii Kennedych.

det (R)

Autor: