Szyny MTA przebiły kierowcę

197

W świecie prawniczym często używane są stare sentencje i zwroty łacińskie. Prawdę mówiąc, nie istnieją realne przesłanki, aby nadal się nimi posługiwać, ale prawnicy i sędziowie często po nie sięgają, najczęściej po to, by wywrzeć wrażenie na słuchaczach.

A jednak czasem zdarza się, że ich zastosowanie jest wyjątkowo uzasadnione. Oto jedna z takich sytuacji, w której użycie sentencji łacińskiej: Fiat justitia ruat caelum (Sprawiedliwości musi stać się zadość, choćby niebiosa miały runąć) tłumaczy rzeczy naprawdę niezwykłe.

Jakie zatem w naszym współczesnym świecie użycie tej łacińskiej sentencji może znaleźć zastosowanie? Aby znaleźć na to odpowiedź, musimy zapytać ofiarę wypadku samochodowego, która niedawno wygrała sprawę w Sądzie Apelacyjnym. Ofiara wypadku (kierowca) przemieszczała się w dzielnicy Queens, kiedy kawałek metalu dosłownie spadł z nieba, przebijając przednią szybę samochodu i powodując u prowadzącego poważne i trwałe obrażenia.

W momencie gdy kawałki metalu spadały z niebios, nadszedł czas na sprawiedliwość.

Pozwanym w tej sprawie został New York City Transit Authority, czyli MTA. Po wstępnym dochodzeniu ustalono, że metalowa część spadła na samochód z podwyższonych torów metra. Urzędnicy MTA nie mieli wielkiej możliwości do obrony i szybko przyznali się do odpowiedzialności za wypadek. Oznaczało to przyznanie się, że wypadek był winą MTA. Nie oznaczało to jednak zgody MTA na odpowiednie zrekompensowanie kosztów odniesionych obrażeń i cierpienia, a więc sprawa została skierowania na wokandę.

Na Queensie sprawy sądowe są podzielone na dwie części. Pierwsza część dotyczy ustalenia odpowiedzialności cywilnej, czyli określenia, kto ponosi winę za wypadek. W tej sprawie było to oczywiste. Druga część dotyczy wysokości odszkodowania za wyrządzone szkody: strona poszkodowana przedstawia ławnikom swoje odniesione obrażenia i na tej podstawie ława przysięgłych decyduje o wysokości ewentualnego odszkodowania.

W tym przypadku ofiara doznała skomplikowanego uszkodzenia prawego przedramienia na tyle głęboko, aby znacznie uszkodzić jego tkankę. Prawe przedramię wymagało przeszczepu skóry, którą pobrano z prawego uda poszkodowanego. Operacja pozostawiła trwałe blizny na prawym przedramieniu i udzie. Do tego dołączył ciągły ból i osłabienie nadgarstka, a także trudności z jego poruszaniem. Co więcej, metalowy obiekt, który spadając uderzył w szybę samochodową, poruszał się z prędkością zbliżoną do rzutu młotem naszej złotej medalistki olimpijskiej Anity Włodarczyk. Nic dziwnego, że kierowca w wielkim bólu spędził w szpitalu ponad dwa tygodnie.

Poszkodowany, zdeterminowany do powrotu do normalnego życia, przeszedł przez fizykoterapię i powrócił do pracy jako mechanik samochodowy w dwa miesiące po wypadku. Mimo to nie był jednak całkowicie wyleczony. W pracy potrzebował pomocy innych przy podnoszeniu przedmiotów, a manipulowanie palcami w małych, ograniczonych ruchach sprawiało mu znaczne trudności. Podczas procesu sądowego poszkodowany przedstawił swoje obrażenia, a także opisał, jakie ma kłopoty z prostymi czynnościami życiowymi, takimi jak gotowanie, sprzątanie i generalnie codzienne funkcjonowanie, które pojawiły się u niego po wypadku.

Po wysłuchaniu zeznań poszkodowanego i zeznań jego lekarzy ława przysięgłych przyznała mu 800 tysięcy dolarów zadośćuczynienia za ból i cierpienie w przeszłości, oraz milion dol. zadośćuczynienia za na ból i cierpienie w przyszłości. Ponadto przyznano ofierze sumę w wysokości 48 607 dol. za wydatki medyczne, co dało łączną sumę odszkodowania 1 884 607 dol.

Można byłoby pomyśleć, że skoro w wyniku zaniedbań MTA ktoś doznał tak poważnych krzywd, to odszkodowanie będzie próbą ich wynagrodzenia, a jednocześnie zapewni ofierze pomoc w kontynuowaniu normalnego życia. Nic bardziej mylnego! MTA wniosło apelację. W swoim odwołaniu prawnicy strony pozwanej przywołali dwa argumenty. Pierwszy podnosił fakt, że ława przysięgłych nie widziała metalowego elementu, który uderzył ofiarę. Drugi stwierdzał, że odszkodowanie było zbyt wysokie i nieadekwatne do poniesionych krzywd.

Argument, że ławnicy nie widzieli dowodu, czyli części metalowej, która uderzyła w szybę i spowodowała obrażenia kierowcy, jest klasyczną taktyką firm ubezpieczeniowych. Często owi oskarżeni przyznają się szybko i ze skruchą do winy, ale robią to licząc na łut szczęścia. Dodajmy, że MTA i jej ubezpieczyciel nie przyznali się do odpowiedzialności za wypadek, ponieważ było to słuszne, ale raczej dlatego, by zmanipulować system prawny poprzez ukrywanie odpowiednich dowodów. Na szczęście w tym przypadku nie mieli oni już takiego szczęścia i taktyka ta się nie powiodła.

Drugi argument MTA był jeszcze bardziej zajadły niż pierwszy. MTA twierdziło, że odszkodowanie było zbyt wygórowane. Prawie dwa miliony dolarów to z pewnością duża suma, ale nie ma wątpliwości, że w tej konkretnej sytuacji, gdy mieliśmy do czynienia z metalowym obiektem spadającym z nieba i powodującym nieodwracalne uszkodzenia ciała, odszkodowanie to było odpowiednie. Sąd Apelacyjny zgodził się więc ponownie z argumentacją poszkodowanego.

Na koniec naszych rozważań warto wspomnieć, że przepisy prawne zachęcają duże podmioty, takie jak MTA, do odwoływania się od wysokości przyznanych przez sąd odszkodowań. Dlaczego? Cóż, jeśli osoby fizyczne lub podmioty, takie jak małe firmy, przegrają odwołanie sądowe, to muszą zapłacić 9 procent odsetek, które zwiększają się co roku. Miejskie podmioty, takie jak MTA, płacą tylko 3 proc. odsetek. Jest to kolejny przykład pokazujący, jak przepisy traktują zwykłych zjadaczy chleba. Morał tej historii? Kiedy trzeba wymierzyć sprawiedliwość, upewnij się, że masz prawnika gotowego w twojej sprawie poruszyć niebiosa.

Jeśli Państwo sami stali się ofiarą wypadku lub znają kogoś, kto potrzebuje pomocy prawnej po wypadku, to zapraszamy do bezpłatnej konsultacji pod numerem telefonu 212-514-5100, e-mailowo pod adresem/[email protected], lub w czasie osobistego spotkania w naszej kancelarii na dolnym Manhattanie. Możecie Państwo również zadać nam pytania bezpośrednio na stronie internetowej (www.plattalaw.com) używając e-maila lub czatu, który jest dostępny dla Państwa 24 godziny na dobę. Zawsze udzielimy Państwu bezpłatnej porady w każdej sprawie, w której będziemy mogli Państwa reprezentować.
SŁAWOMIR W. PLATTA, Esq.
The Platta Law Firm, PLLC