Cyfrowy świat polskiego seniora

7

Najistotniejszym kryterium wykluczenia cyfrowego w Polsce jest wiek. W kraju nad Wisłą tylko jedna na dziesięć osób w wieku 65+ korzysta z internetu. O tym, jakie są tego powody oraz ile pieniędzy traci z tego budżet państwa polskiego, rozmawiamy z Krzysztofem Głombem, prezesem stowarzyszenia Miasta w Internecie.

Jak wygląda obraz polskiego seniora w internecie?

Po pierwsze, zdefiniujmy o jakiej grupie mówimy. Jeżeli mówimy o grupie 50+, to jest to grupa znacznie szersza niż senioralna, zawiera ona w sobie dwie podgrupy. Pierwsza to osoby w wieku od 50 lat do czasu przejścia na emeryturę. To grupa ludzi, którzy jeszcze pracują i często stają przed wyzwaniem opanowywanie zupełnie nowych narzędzi, którymi muszą się posługiwać w pracy. To jest grupa, która dość aktywnie poszukuje jeszcze swoich możliwości aktywności cyfrowej nie tylko z powodów osobistych, ale również z powodów zawodowych. Druga podgrupa to są osoby już na emeryturze, które korzystają z internetu czy też wyrażają ochotę do korzystania z internetu z powodów innych niż zawodowe. Robią to raczej w celu rozrywkowym lub w celu doinformowywania się. Bardzo istotnym elementem zachowań tej grupy jest poszukiwanie wszelkich informacji dotyczących na przykład zdrowia. Dochodzą do tego kwestie hobbystyczne i kwestie komunikowania się z najbliższymi. Obie te podgrupy w tej megagrupie 50+ korzystają w różny sposób z internetu. Musimy pamiętać, że osoby w wieku 65+ korzystają z internetu w nie więcej niż 10 procentach w Polsce. Jest to katastrofalny wynik, bardzo wyraźnie negatywnie wyróżniający nas w Europie. Jesteśmy na tym samym poziomie co kraje takie jak Rumunia czy Bułgaria. Natomiast grupa w wieku 50-65 lat korzysta z internetu mniej więcej w granicach 30 procent. To też jest oczywiście wynik bardzo odbiegający od średniej europejskiej. To skłania mnie do jednego bardzo poważnego stwierdzenia, że skala i intensywność korzystania z narzędzi i zasobów cyfrowych Polaków w wieku 50+ dalece odbiega nie tylko od statystyk, które by nas zadowalały, ale od realnej potrzeby, która stoi przed nami w związku z tym, że świat wokół nas zmienia się w podobny sposób jak w innych krajach zaawansowanych cywilizacyjnie na całym świecie. Natomiast my wyraźnie zaczynamy nie nadążać w tej grupie osób starszych nad wyzwaniami, które ten świat stawia. To powoduje, że grupa, która w innych krajach m.in. w USA, jest bardzo silnym motorem wspierającym rozwój gospodarczy z punktu widzenia konsumpcji; z punktu widzenia zgromadzonego majątku, który procentuje; z punktu widzenia, można powiedzieć czynników kulturowych, które powodują, że ta grupa w dużym stopniu oddziałuje na wygląd krajobrazu kulturowego. W Polsce ten czynnik występuje w bardzo niewielkim stopniu. To się odbija na gospodarce. Z badań zleconych przez nas wynika, że koszt nieobecności tej grupy w internecie to są 24 miliardy złotych rocznie. To pokazuje skalę tego, co można by uzyskać, gdyby działania na rzecz wejścia tej grupy do świata cyfrowego były bardzo porządnie i rozsądnie wykonane.

Jakie są bariery w wejściu do wspomnianego przez pana cyfrowego świata dla tych ludzi?

Pierwszą barierą jest to, że po kilku latach rozsądnych i dobrze rozwijających się działań na rzecz tego, żeby w Polsce zbudować system wsparcia dla tych osób w nabywaniu kompetencji cyfrowych, ten system się zawiesił. Mam wrażenie, że w obecnych źródłach finansowania, które są przewidziane w programach unijnych oraz w aktualnych priorytetach, jeśli chodzi o rozwój cyfrowy, ten temat spadł na daleki koniec. W poprzednich latach udało się nam uzyskać wsparcie rządowe dla rozwijanego przez nas ruchu Polska Cyfrowa Równych Szans, dzięki któremu do dzisiaj do internetu weszło korzystać 280 tysięcy osób w skali kraju. Mówimy tu tylko o jednostkowym przedsięwzięciu. W tej chwili w ogóle takich działań nie ma i nie mamy informacji o tym, czy będą one wznowione, czy może, jak chcą niektórzy, po prostu przeznaczymy tę grupę wiekową na cyfrowe wymarcie, to znaczy poczekamy aż te osoby przestaną przeszkadzać nam, a to młode pokolenie, które urodziło się już za czasów internetu, po prostu dojdzie do wieku emerytalnego.
Wracając do pytania, podstawowym problemem, który mają osoby starsze, nie jest dzisiaj znalezienie miejsca, w którym mogą one skorzystać z internetu. Podstawowym problemem jest ich wola, decyzja i postawa o tym, żeby te zasoby internetu i te narzędzia cyfrowe wykorzystywać na co dzień. Ta postawa, która jest budowana wokół takich barier, jak na przykład brak poczucia korzyści i potrzeby skorzystania z internetu. To jest bardzo silny czynnik. Ludzie po prostu nie wiedzą, że to jest ten sam świat, w którym oni żyją i że jest w nim mnóstwo rzeczy wartościowych, dzięki którym mogą oni żyć szybciej, lepiej i łatwiej. Ich opinia jest budowana na tym, co czytają w tabloidowych mediach, gdzie o internecie mówi się tylko wtedy, gdy ktoś użyje go do wyłudzenia bądź pedofilskich działań wobec dzieci. Mamy tu syndrom obalonego drzewa, to znaczy opisujemy tylko rzeczywistość pojedynczych złych przypadków, natomiast nie mówimy o innych możliwościach, które daje internet.
Kolejny problem to strach przed tym, że coś można zepsuć i się zbłaźnić albo że młodzi ludzie, którzy będą pomagali, nie będą dość cierpliwi do osób starszych, żeby pomóc. Ten problem wynika z kolejnego, czyli braku umiejętności związanych z korzystaniem z technologii.

W ramach Polski Cyfrowej Równych Szans prowadzicie państwo projekt Latarnicy. Czy on rozwiązuje problemy starszych osób w dostępie do internetu?

Uważam, że starsi ludzie powinni mieć możliwość skończenia takich zajęć szkoleniowych, które po prostu odpowiadają na ich potrzeby i realizują ich korzyści. Taką metodę myślenia o potrzebach seniorów stosują Latarnicy, czyli wolontariat edukacyjny, który stworzyliśmy w ostatnich latach (www.latarnicy.pl). W Polsce takich ludzi jest ponad 2600. To jest największy wolontariat edukacyjny w Polsce. Niestety, jest on w tej chwili trochę zawieszony, gdyż nie dysponujemy środkami na to, żeby go pobudzać i go wspomagać. Robimy tyle, na ile możemy sobie pozwolić w ramach środków i własnego wolontariatu stowarzyszenia.

Autor: Przemek Cebula