Prosił, by o nim nie zapominano…

155
Zdjęcie z archiwum rodzinnego Janiny i Stefana Czyżewskich. Sierpień 1933 r. Od lewej siedzą: Ewa Czyżewska (prababcia), Jan Czyżewski (pradziadek), za nimi stoi syn – Stefan Czyżewski (dziadek), na krzesełku z przodu siedzi Franciszka Gapys FOTO: NARCYZ WITCZAK-WITACZYŃSKI

6 sierpnia 2020 roku minęła 77. rocznica aresztowania mojego dziadka Antoniego i pradziadka Jana, mieszkańców wsi Kłonna.

Od kilku lat mój brat Marcin pasjonuje się genealogią rodu Czyżewskich, którzy od drugiej połowy XVIII wieku mieszkają we wsi Kłonna (wieś w Polsce położona w województwie mazowieckim, w powiecie przysuskim, w gminie Odrzywół). To dzięki wnikliwości i konsekwencji Marcina oraz zaprzyjaźnionych osób poznajemy coraz więcej szczegółów z ostatnich lat życia naszego dziadka Antoniego, a także coraz więcej faktów dotyczących jego ojca, a naszego pradziadka Jana.

Przodkowie

Jan Czyżewski urodził 27 sierpnia 1884 roku w Kłonnej. Był synem Filipa i Marianny z dom Marczak. W rodzinnej wsi pełnił funkcję sołtysa, był też ławnikiem w Drzewicy i wójtem gminy Klwów. Będąc człowiekiem pobożnym, co niedziela w odświętnym stroju uczestniczył w Mszy Świętej. Lubił śpiewać i znał na pamięć Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Maryi Panny. Zapamiętano go jako człowieka towarzyskiego o wysokiej kulturze osobistej, który lubił jeździć konno. W dniu 11 maja 1910 roku Sakrament Małżeństwa połączył go z Ewą Dąbrowską. Urodzona 18 grudnia 1892 roku Ewa zapisała się w pamięci jako kobieta dobra i troskliwa. Kiedy wybierała się z wizytą do krewnych lub sąsiadów, zakładała korale i bluzkę z haftem. Zawsze wyglądała elegancko. Zachowały się po niej zawinięte w chusteczkę dokumenty, listy i zdjęcia jej bliskich. Są one dla nas cenną pamiątką rodzinną. Po jej śmierci (17 stycznia 1978 roku) jeden z wnuków zamówił Mszę Świętą Gregoriańską, którą odprawiano przez 30 dni w klasztorze kapucynów w Nowym Mieście nad Pilicą. Tym wnukiem był Stefan Czyżewski, mój tata. Sprzedał krowę, by złożyć ofiarę za modlitwę.

Ojcem Stefana był Antoni Czyżewski. Niestety nie było mu dane dożyć do narodzin syna. To, co o nim wiadomo, pochodzi z opowieści usłyszanych od mieszkańców wioski. Antoni również urodził się w Kłonnej. Stało się to 11 maja 1911 roku. Był pierwszym dzieckiem Jana i Ewy. Oprócz niego doczekali się oni jeszcze dwóch córek i syna, którzy zmarli wcześnie na szkarlatynę. Antoniego ochrzczono w kościele parafialnym pod wezwaniem świętej Jadwigi Śląskiej w Odrzywole. Już jako dziecko był podporą dla swoich rodziców, pomagając im w ciężkiej pracy w gospodarstwie. Ta praca wypełniała życie Antoniego. Oprócz niej miał swoje zainteresowania i znajomych. Umiał się cieszyć każdym wschodem słońca i lubił jeździć na rowerze.

W wieku 26 lat ożenił się ze Stanisławą Stępniewską. Ślub odbył się w Odrzywole 31 maja 1937 roku. Urodzona 15 lipca 1918 roku, Stanisława była kobietą skromną, pracowitą i pobożną. Swoje długie włosy czesała w dwa warkocze, które chowała pod chustką. Dobrze gotowała i lubiła to robić. Miała zaledwie 25 lat, gdy owdowiała. Jej mąż, a mój dziadek zginął w obozie zagłady Auschwitz. Stanisława musiała więc sama zająć się wychowaniem pięcioletniej wtedy córeczki Władysławy i spodziewanego syna. Urodził się on 7 stycznia 1944 roku i nadano mu imię Stefan. Wieczorami Stanisława brała w swoje spracowane dłonie różaniec i się modliła, co tłumiło skrywane na dnie serca troski, a także przeżyte upokorzenia i ból. Zmarła 13 grudnia w 1999 roku, przeżywszy 81 lat.

Aresztowanie

Pradziadek został aresztowany w piątek, 6 sierpnia 1943 roku. Ta tragiczna data głęboko zapadła w pamięci starszych i młodszych członków naszej rodziny. Skoro świt do wioski wjechali niemieccy żołnierze. Mieli ze sobą tłumacza mówiącego po polsku i listę osób, które zamierzali aresztować. Kiedy wtargnęli do domu z numerem 48, gdzie mieszkał Jan Czyżewski z rodziną, brutalnie obudzili śpiących jeszcze domowników i kazali wyjść Janowi na podwórze. Przerażona Ewa próbowała wyjaśnić żołnierzom, że to jakaś pomyłka. Doszło do szarpaniny.

Niespodziewanie na podwórku pojawił się Antoni ze swoim kuzynem Józefem Czyżewskim (urodził się on w Kłonnej 11 marca 1921 roku, a zmarł 2 grudnia 1943 roku), synem Jana i Katarzyny. Obaj mężczyźni wyszli z sieczkarni (pomieszczenie, w którym się przygotowuje jedzenie dla zwierząt), gdzie odsypiali nocne stróżowanie. Gdy tylko ujrzeli żołnierzy otaczających pojmanego Jana, bez zastanowienia próbowali go uwolnić. Ich działania były jednak nieskuteczne, na domiar złego również oni zostali aresztowani.

Oprócz Jana, Antoniego i Józefa zatrzymano wtedy jeszcze Edmunda Czyżewskiego. Był on bratankiem Jana. Aresztowano również Adama Dziedzica (urodził się on 15 grudnia 1891 roku, a zmarł 24 kwietnia 1943 roku), Stanisława Dziedzica i Józefa Dziedzica (urodził się on 2 lutego 1918 roku, a zmarł 6 listopada 1943 roku). Żaden z nich już nie wrócił do swojej rodziny. To, co się stało w ten piątkowy poranek, pozostawiło w sercach i umysłach matek i żon aresztowanych osób bolesne blizny na całe życie. Z dnia na dzień życie się zmieniło. Radość znikła. Zastąpiła ją rozpacz towarzysząca usilnym i bezowocnym staraniom o uratowanie życia ukochanych osób. Nigdy nie udało się dokładnie wyjaśnić, co było przyczyną tej tragedii.

Sytuacja, w której znalazły się Ewa i Stanisława, była bardzo trudna. Dzielne kobiety zaczęły samotnie walczyć o przetrwanie swoje i swoich bliskich. Zbierały pieniądze by wykupić mężów z aresztu. Nie wiadomą skąd czerpały na to nadzieję i siły. Franciszka Gapys, sąsiadka, z którą rozmawiałem, wspominała, że tamtego lata pięknie obrodziły wiśnie. Niestety ich owoce nie smakowały już tak jak dawniej.

Obóz i śmierć

Co się działo z Janem i Antonim po aresztowaniu? Możemy się domyślać, jak potoczyły się ich dalsze losy. Na pewno przerażał ich brak wiadomości o żonach i dzieciach. Martwili się o swoją i ich przyszłość. Stanęli przecież w obliczu wielkiej niewiadomej jutra. Odczuwali tęsknotę za domem i chcieli wrócić do swoich rodzin. Każdego dnia desperacko walczyli o przetrwanie, a nocami uciekali w świat marzeń, gdzie obaj byli wolni. Siły czerpali z tego, że są razem – ojciec i syn. Ich nadzieja na to, że odzyskają wolność, pozwalała im znosić niewyobrażalne cierpienia. Mój starszy brat Marcin wyszukał informacje, że wszyscy aresztowani trafili do aresztu w Tomaszowie Mazowieckim, a następnie 23 sierpnia 1943r.  wywieziono ich do Auschwitz.

Jan Czyżewski miał tam numer obozowy 137677. Przebywając w Birkenau zaraził się  tyfusem plamistym, i został przeniesienie do bloku 11 w izbie chorych. Próbka krwi pobrana dla Gruber Widal, 16 grudnia 1943 r., potwierdzający podejrzenie duru plamistego (Laboratory Studies of the SS Hygiene Institute in Auschwitz of Urine, Blood, Stool and Saliva Samples, 1.1.2.1 / 546241, 1.1.2.1 / 546242 ITS Digital Archive, Arolsen Archives) . W dniu 20  września 1944 roku został przetransportowany do obozu zagłady Mauthausen-Gusen w Austrii, jeden z 1300 więźniów, w tym 698 Polaków. Tam otrzymał numer 102662. Pradziadek został zakwalifikowany jako polski więzień polityczny (Arrival Lists of KL Mauthausen, 1.1.26.1 / 1319925, 1.1.26.1 / 1319944 ITS Digital Archive, Arolsen Archives).

Jan pracowal przy produkcji cementu. Nie znamy daty ani okoliczności przewiezienia pradziadka Jana do podobozu o kryptonimie „Solvay” (Ebensee), gdzie zginął 16 marca 1945 roku. Miał wtedy 61 lat (Name crossed out indicating prisoner was deceased] Registry of prisoner numbers 1 – 139157 of the CC Mauthausen, 1.1.26.1 / 1279801 ITS Digital Archive, Arolsen Archives. Reports Detailing Changes Made in KL Mauthausen, 1.1.26.1 / 1286953 ITS Digital Archive, Arolsen Archives. Mauthausen Death Books, 1.1.26.1 / 1290178 ITS Digital Archive, Arolsen Archives). Jego ciało zostało spalone w krematorium. Rodzina dowiedziała się o tym od Jana Szczepańskiego, który wrócił z obozu w Mauthausen do Studziannej. Potwierdził najgorsze przypuszczenia.

Natomiast Antoni był więźniem Auschwitz o numerze obozowym 137676. Zamordowany w Auschwitz przy ulicy barakowej (Kasernenstrasse), 16 grudnia 1943 r. W dokumentach zapisano godzinę zgonu 18:45; przyczyna wymieniona niewydolnośc serca z zapaleniem jelit (Secondary death book of the civil registry office Auschwitz, 1.1.2.1 /573120 ITS Digital Archive, Arolsen Archives).  Zginął znacznie wcześniej niż jego ojciec, 131 dni po aresztowaniu w Kłonnej. Taka data widnieje w akcie jego zgonu o sygnaturze 34586/1943. Zmarł w wieku 32 lat. Pamiątką po Janie i Antonim są coraz bardziej wyblakłe fotografie. Niemal jak relikwię traktujemy dwa listy wysłane przez Jana z obozu do żony Ewy, w których prosił, żeby o nim nie zapominano. Pamiętam w modlitwie, w rozmowach i odwiedzając Auschwitz.Ta historia wraca do mnie często. Wraca też w całej naszej rodzinie przy różnych okazjach. Dalej poszukujemy brakujących w niej elementów i usiłujemy wyjaśnić przyczyny dawnej tragedii. Jestem wdzięczny, że będąc w Buffalo (USA) spotkałem na swojej drodze profesor Eileen Groth Lyon, historyka, pracującego w Stanowym Uniwersytecie Nowego Jorku w mieście Fredonia, która dostarczyła mi nowe dokumenty związane z moim przodkami.