Tęsknota za komuną

100
FOTO: KPP

Szczęśliwi ci, którzy nie pamiętają rządów komunistów w Polsce. Był to czas ciągłej opresji i obawy o własny los. Z powodu tejże obawy wielu Polaków musiało uciekać z własnego kraju. Osoby, którym się to udało, trafiły między innymi do USA. Ponad 30 lat po tym, gdy w naszym ojczystym kraju komunizm się skończył, w sercach i umysłach niektórych wciąż żyje. Zarówno w kraju nad Wisłą jak i w kraju znanym z zamiłowania do wolności – USA są tacy, którzy bardzo tęsknią za komuną. Jak to możliwe?

Szczęśliwi ci, którzy nie pamiętają rządów komunistów w Polsce. Był to czas ciągłej opresji i obawy o własny los. Z powodu tejże obawy wielu Polaków musiało uciekać z własnego kraju. Osoby, którym się to udało, trafiły między innymi do USA. Ponad 30 lat po tym, gdy w naszym ojczystym kraju komunizm się skończył, w sercach i umysłach niektórych wciąż żyje. Zarówno w kraju nad Wisłą jak i w kraju znanym z zamiłowania do wolności – USA są tacy, którzy bardzo tęsknią za komuną. Jak to możliwe?

Kaci – Stalin, Gomułka, Gierek, Jaruzelski. Ofiary – ks. Jerzy Popiełuszko, Grzegorz Przemyk, Stanisław Pyjas, górnicy z kopalni „Wujek”. Daty – marzec ’68, grudzień ’70, czerwiec ’76, sierpień ’80. Historia komunizmu w Polsce to czas naznaczony odwiecznym buntem ludzi pragnących wolności i sprawiedliwości. Niezliczone protesty, ofiary i poświęcenie tysięcy osób doprowadziło po wielu latach Polskę do upragnionej wolności i pełnej niepodległości. Tym bardziej trudno uwierzyć, że ustrój komunistyczny, który nas tak boleśnie doświadczył, dziś ma swoich zwolenników, a idee Stalina są wśród nich wciąż żywe. Podobni zwolennicy są także w USA, gdzie mniej lub bardziej widocznie angażują się w różnego rodzaju protesty, próbując ten wolny kraj rozbijać od środka.
Kilka dni temu obchodziliśmy w Polsce kolejną już, 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Ta data dla wielu rodaków jest bolesnym wspomnieniem czasu ograniczeń swobód obywatelskich, brutalności milicji, aresztowań i tajemniczych zaginięć. Ten trudny okres w historii naszego kraju, zapoczątkowany przez Wojciecha Jaruzelskiego w pamiętnym orędziu telewizyjnym, zakończył się po 586 dniach. W tym czasie, według różnych źródeł, straciło życie od kilkudziesięciu do ponad stu osób, w tym 9 górników z kopalni „Wujek”, którzy zginęli podczas pacyfikacji strajku 16 grudnia 1981 roku.
Zgodnie z danymi Instytutu Pamięci Narodowej, internowanych zostało ponad 10 tysięcy opozycjonistów. Tysiące ludzi było represjonowanych i wyrzuconych z pracy za udział w protestach, popieranie „Solidarności” czy przynależność do związku. Większość przywódców, działaczy związkowych i członków opozycji zostało internowanych, a później znalazło się w więzieniach. Wydarzenia te przelały jednak czarę goryczy, a walczący o wolność i niepodległość odnieśli częściowe zwycięstwo w 1989 roku.
Choć przemiany zakończyły ostatecznie żywot komunistycznego systemu w Polsce, to pozostali ci, którzy go tworzyli. Mało tego, były to osoby, które zajmowały w kolejnych latach wysokie stanowiska, jak choćby były prezydent Aleksander Kwaśniewski – b. członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej czy jego towarzysz, który został premierem, Leszek Miller. Poparcie dla powstałego na zgliszczach PZPR-u Sojuszu Lewicy Demokratycznej w kolejnych latach, czy to przy wyborze prezydenta czy Sejmu i Senatu, z perspektywy czasu trudno wytłumaczyć. Jeszcze trudniej wytłumaczyć to, że w jednym z ostatnich badań na ten temat ponad 40 proc ankietowanych okres PRL-u oceniło pozytywnie.

U kogo ta nostalgia?
Kilka lat temu, dokładnie w 25. rocznicę transformacji i częściowo wolnych wyborów, Centrum Badań Opinii Społecznej (CBOS) zbadało doświadczenia i oceny Polaków dotyczące Polskiej Rerzpospolitej Ludowej. Według badań, ludzie są niezmiennie niemal równo podzieleni w opiniach o PRL-u. Ponad dwie piąte ankietowanych (44 proc.) pozytywnie ocenia ten okres w historii naszego kraju, a minimalnie większa grupa (46 proc.) ma do niego stosunek negatywny. Jak przekonują autorzy badania, nie da się ukryć, że wraz z upływem czasu ubywa w Polsce osób, które z racji wieku mogą wspominać PRL – własne życie, działania i doświadczenia w tamtym okresie.
W odpowiedziach na pytanie o stosunek do systemu panującego przed rokiem 1989, obecnie przeważają deklaracje, że respondenci są zbyt młodzi, by móc się wypowiadać w tej kwestii. Spośród ogółu ankietowanych mniej więcej co piąty uważa się za przeciwnika systemu, jaki panował w PRL (21 proc.), a ponad jedna trzecia (36 proc.) twierdzi, że nie sprzeciwiała się ówczesnym realiom. Jeśli ograniczymy próbę do osób urodzonych przed rokiem 1975, które zarazem nie mają poczucia, że są zbyt młode, by móc ocenić swoje ówczesne stanowisko wobec systemu panującego w PRL, okazuje się, że ponad połowa z nich nie uważała się za jego przeciwników (57 proc.). Zgodnie z własnymi deklaracjami, wśród respondentów mających minimum 40 lat, przeciwnikami systemu panującego przed rokiem 1989 stosunkowo najczęściej byli ci, którzy deklarowali prawicowe poglądy polityczne (56 proc), mają wyższe wykształcenie (55 proc.), praktykujące religijnie kilka razy w tygodniu (47 proc.), mieszkający w największych miastach (44 proc.), mający nie więcej niż 44 lata (45 proc) oraz osiągający najwyższe miesięczne dochody per capita (45 proc).
W elektoratach partyjnych za przeciwników systemu panującego w PRL uważała się połowa mających co najmniej 40 lat zwolenników PiS i PO, co piąty potencjalny wyborca SLD oraz co szósty sympatyk PSL. Wśród wyborców PSL, SLD, osób o niesprecyzowanych preferencjach partyjnych oraz nie zamierzających głosować w ewentualnych wyborach parlamentarnych, wyraźnie przeważają ci, którzy twierdzą, że w PRL nie uważali się za przeciwników panującego wówczas systemu. Na podstawie zebranych danych autorzy badania wyciągnęli wnioski, z których wynika, że stosunek Polaków do PRL jest dość krytyczny, choć niejednoznaczny. Mimo przeważającej niechęci do tamtych czasów, nie brakuje głosów, zwłaszcza wśród starszych respondentów, że życie przed rokiem 1989 było łatwiejsze…

Czerwona partia w Polsce i w USA
Choć w kraju nad Wisłą sztandar PZPR-u wyprowadzono, to z tęsknoty za komuną zarówno w Polsce jak i za granicą, w tym między innymi w USA, chcą zbić majątek polityczny inni. Zarówno Komunistyczna Partia Polski jak i Komunistyczna Partia USA mają się świetnie. Wciąż rekrutują nowych „towarzyszy” i zbierają składki na swoje działania. Tą pierwszą w kraju nad Wisłą zajęła się właśnie prokuratura, a minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o jej delegalizację. Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, wniosek został złożony po otrzymaniu zgłoszeń od osób fizycznych. „W pismach kierowanych do prokuratury wskazywały one, że Komunistyczna Partia Polski między innymi odwołuje się w swoim programie i praktykach do totalitarnych metod i działania komunizmu, co jest niezgodne z konstytucją RP” – czytamy. Prokuratura Krajowa pisze ponadto, że analiza działalności ugrupowania wykazała, iż jego członkowie kwestionują demokratyczny porządek Polski, nawołując do przewrotu na wzór rosyjskiej rewolucji październikowej. Według PK, celem partii jest nie tylko przejęcie władzy, lecz także doprowadzenie do przymusowej kolektywizacji i nacjonalizacji. Jak czytamy na stronie internetowej Prokuratury Krajowej, w programie KPP „wyrażony jest zachwyt nad systemem politycznym Związku Radzieckiego”, a jej członkowie przekonują o rzekomej wyższości ustroju panującego w ZSRR w okresie ‚czerwonego terroru’, wielkiego głodu i terroru stalinowskiego nad wolnorynkowym systemem demokratycznym. Wychwalają oni także stopień demokratyzacji życia publicznego w ZSRR, krzewienie kultury przez bolszewików i utrwalanie powszechnego dobrobytu. Wszystko, co sowieckie, jest w działalności programowej KPP gloryfikowane i usprawiedliwiane, w tym również radzieccy dowódcy, którzy wsławili się między innymi zwalczaniem polskiego podziemia niepodległościowego, atakiem ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku czy działaniami Armii Czerwonej w czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku” – wskazuje Prokuratura Krajowa.
Jak dodaje, KPP w swoich publikacjach nie tylko nie potępia zbrodni katyńskiej, lecz także wręcz ją relatywizuje. Gloryfikuje takich zbrodniarzy jak Józef Stalin i Feliks Dzierżyński. W komunikacie czytamy, że w ocenie ministra i prokuratora generalnego, dążenie do wprowadzenia w Polsce ustroju komunistycznego na wzór sowieckiej Rosji jest odwoływaniem się do totalitarnych metod i praktyk komunizmu, co zgodnie z prawem jest zakazane. Prokuratura Krajowa podkreśla, że taki zakaz został wprowadzony nie bez powodu, biorąc pod uwagę fakt, że Polska jako państwo została w przeszłości zrujnowana przez totalitaryzmy nazistowski i komunistyczny. „Z tego względu prokurator generalny uznał, że zarówno cele, jak i działalność Komunistycznej Partii Polski, muszą zostać uznane za niezgodne z konstytucją, a jej funkcjonowanie powinno zostać przerwane” – czytamy.
Z kolei skandalem nazywa samą rejestrację Komunistycznej Partii Polski minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek, który przypomniał, że zgodnie z konstytucją w Polsce nie ma miejsca na jakiekolwiek organizacje odwołujące się do komunizmu i narodowego socjalizmu. Prof. Czarnek podkreślał, że rejestracja Komunistycznej Partii Polski była sprzeczna z prawem. Jak mówił, taka partia nigdy nie powinna była zostać zarejestrowana, a wniosek o to „powinien od początku spotkać się absolutnie z dezaprobatą i odmową”. Minister podkreślił, że na gruncie polskiego prawa konstytucyjnego nie ma możliwości rejestrowania ani partii komunistycznych ani narodowosocjalistycznych i nazistowskich, bo to jest sprzeczne z artykułem 13 konstytucji. „Jeśli ktoś pozwolił na rejestrację [Komunistycznej Partii Polski], to zrobił potężny błąd” – powiedział Przemysław Czarnek. Minister zwrócił też uwagę na różnice w traktowaniu symboli i nawiązań do komunizmu oraz narodowego socjalizmu. Jak mówił, „jesteśmy słusznie bardzo wyczuleni na wszelkie przejawy narodowego socjalizmu – niemieckiego nazizmu. Historia XX wieku i konstytucja absolutnie nakazują nam wyrzucać to z naszego społeczeństwa, z naszego życia społecznego”. W ocenie profesora jesteśmy natomiast mniej wyczuleni na komunizm. „A komunizm tylko tym się różni od narodowego socjalizmu niemieckiego, że wymordował więcej ludzi na świecie” – przypomniał Przemysław Czarnek.

W Ameryce też działają
W Stanach Zjednoczonych tymczasem bez sprzeciwu działa „Communist Party USA”, która tak jak jej polski odpowiednik w swoim logo posługuje się sierpem i młotem. Partia ta działa od 1919 roku i szczyci się marksistowsko-leninowskimi korzeniami. Swoja siedzibę ma na nowojorskim Manhattanie. Nikt jeszcze nie zwrócił uwagi na jej prawne działanie, ale wielu podkreśla, że choć nie jest ono widoczne na pierwszy rzut oka, to jej działacze podjudzają i biorą udział w wielu ulicznych manifestacjach. I to łączy wszystkie komunistyczne partie na świecie. W USA jej członkowie protestowali i protestują przeciwko prezydenturze Donalda Trumpa, przeciwko prywatyzacji, brali czynny udział w obronie zabitych czarnoskórych obywateli. W Polsce maszerują z tymi którzy bronią praw kobiet czy rolników. W ostatnim czasie wsławili się poparciem propozycji zmian nazw ulic i placów noszących obecnie imię Jana Pawła II i przywrócenia dawnych nazw – m.in. 1 Maja. Obserwatorzy działań komunistycznych partii na świecie, działających w krajach demokratycznych, są zgodni co do ich celów – zniszczenia organicznych więzi społecznych i wszelkiego porządku. To punkt charakterystyczny każdej rewolucji, a w szczególności rewolucji komunistycznej.