Ciekawość pierwszym stopniem do… utraty danych

129
Zrzut Ekranu

Świat ostatnio opanowała moda na pokazywanie zdjęć, które dzięki specjalnej aplikacji prezentują nasz wygląd za kilkadziesiąt lat. Z tej możliwości skorzystało miliony osób, w tym wiele światowych gwiazd. Problem w tym, że zdjęcia stały się własnością firmy, która przygotowała aplikację – a ta swoje korzenie ma w Rosji.

Bezpieczeństwem użytkowania aplikacji zainteresowało się m.in. polskie Ministerstwo Cyfryzacji.

FOTOGRAFICZNE WYZWANIE
Aplikacja o nazwie FaceApp powstała w 2017 roku. Przygotowała ją rosyjska firma Wireless Lab z siedzibą w St. Petersburgu. Twórcą aplikacji jest Jarosław Gonczarow, były pracownik Yandexu, firmy rosyjskiej działającej w branży technologicznej. Według ekspertów, zainteresowanie danymi gromadzonymi przez jego program przejawiają służby Kremla. Jeszcze kilka tygodni temu nikt o aplikacji nie wiedział, a popularność w ostatnich dniach zdobyła dzięki akcji marketingowej, której tematem było postarzenie swojego wyglądu na aktualnym zdjęciu. Wyzwanie podjęły miliony osób, przebijając się w tym, kto będzie wyglądał lepiej za kilkadziesiąt lat. By skorzystać z aplikacji, trzeba ją zainstalować w swoim telefonie i wczytać swoje zdjęcie, które ma być poddane automatycznej obróbce. W tym procesie zarówno oryginalne zdjęcie, jak i to przerobione przechodzi na własność rosyjskiej firmy. Zgadzamy się na to korzystając z aplikacji i akceptując jej regulamin. Według oficjalnych informacji, zdjęcia, które sami wrzuciliśmy, pomagają aplikacji w uczeniu się, by na ich podstawie i za pomocą specjalnych algorytmów kolejne osoby mogły skorzystać z jeszcze doskonalszych przeróbek. W oświadczeniu twórców FaceApp można przeczytać, że dane nie są przekazywane ani innym firmom na terenie Rosji, ani rosyjskiemu rządowi. Zapewniają również, że istnieje możliwość złożenia prośby o usunięcie naszych danych z serwerów FaceApp. Wychodząc jednak poza ten oficjalny przekaz, możemy domyślać się, że bazę setek tysięcy zdjęć i informacji pobranych z naszych “cookies”, czyli pamięci podręcznej, może wykorzystać producent aplikacji. Specjaliści przekonują, że podobne zasady stosują twórcy takich portali, jak Facebook, czy aplikacji Instagram, a różnicą jest tylko pochodzenie twórców, którzy w tym przypadku są Rosjanami, i tylko z tego powodu nie ma co wpadać w panikę. Innego zdania jest jednak polskie Ministerstwo Cyfryzacji.

POLSKIE MINISTERSTWO OSTRZEGA
Maciej Kawecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi w Ministerstwie Cyfryzacji, jako pierwszy polski urzędnik, przestrzegł na Twitterze przed aplikacją. “Czy naprawdę wiedza, jak będziemy wyglądać za 50 lat, jest tak cenna, by sprzedawać za nią zasoby do wszystkich danych w telefonie!? Na to godzimy się ściągając FaceApp, aplikację z Rosji… Zdjęcia, na których sami się postarzamy, są wszędzie. #CambridgeAnalytica nic nas nie nauczyła” – napisał Kawecki.
Według nieoficjalnych informacji sprawą aplikacji zainteresował się też premier Mateusz Morawiecki, który wezwał na dywanik ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego. Potwierdzeniem byłby komunikat ministerstwa, w którym poinformowano o podjętych krokach. Departament Zarządzania Danymi Ministerstwa Cyfryzacji jest w trakcie analizy związanej z nieodpowiednią ochroną prywatności użytkowników. Na podstawie jej wyników zapadnie decyzja o ewentualnych dalszych krokach. Dodatkową kwestię analizuje natomiast CSIRT NASK – zespół monitorujący polską cyberprzestrzeń, reagujący na incydenty. Jego rolą jest sprawdzenie aplikacji pod kątem bezpieczeństwa informacji – m.in. ustalenie, gdzie trafiają dane użytkowników. Jej wyniki powinniśmy poznać niebawem. Eksperci CSIRT NASK będą też na bieżąco i stale analizowali – pod kątem bezpieczeństwa (danych, informacji itp.) – dostępne aplikacje mobilne kierowane do dzieci i młodzieży. “W zależności od wniosków podejmiemy decyzję o ewentualnych dalszych działaniach – mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski i dodaje: – Nie chcemy utrudniać życia użytkownikom. Chcemy ich przede wszystkim edukować i uświadamiać im, że czasem na pozór błaha zabawa może mieć poważne skutki. Dlatego uruchomimy też specjalny punkt konsultacyjny”.
Ministerstwo Cyfryzacji przekazuje kilka rad dla tych, którzy “ochoczo instalują wszystkie mobilne nowinki”. Przede wszystkim eksperci sugerują, by za każdym razem upewniać się, że zainstalowane aplikacje są bezpiecznie skonfigurowane i chronią naszą prywatność. Instalacja i konfiguracja aplikacji mobilnej często wymaga udzielenia jej pewnych uprawnień – ministerstwo sugeruje, by użytkownik zastanowił się dwa razy, zanim nada jej te uprawnienia i by przemyślał, czy naprawdę potrzebuje ich wszystkich. Aplikacje należy pobierać tylko z zaufanych i bezpiecznych źródeł – najlepsze są oficjalne sklepy zarówno dla użytkowników platformy IOS, jak i Android, jednak należy pamiętać, że także i tam może zdarzyć się, że podejrzana aplikacja przejdzie przez gęste sito zabezpieczeń. Dlatego polskie ministerstwo przestrzega, że każda aplikacja może posiadać luki, których efektem jest naruszenie kwestii prywatności. “Instalujcie tylko te aplikacje, których potrzebujecie i z których korzystacie – apelują eksperci z ministerstwa i zachęcają, do usuwania aplikacji, z których użytkownicy nie korzystają. – Pamiętajcie o tym na co dzień. Chrońcie swoją prywatność” – podkreślają przedstawiciele polskiego Ministerstwa Cyfryzacji.