Syndrom SMS-owej szyi

48

Zdobycze cywilizacji niosą za sobą udogodnienia w naszym codziennym życiu, ale przynoszą także choroby, z którymi poprzednie pokolenia nie miały do czynienia. Jedną z nich jest syndrom SMS-owej szyi, będący konsekwencją godzin spędzanych przed ekranami naszych smartfonów.
Na tę chorobę narażony jest każdy z nas, bo kto dziś nie ma smartfona.

NIE GARB SIĘ
Zapewne niejeden z nas w dzieciństwie słyszał od swoich rodziców: “Nie garb się”. Słowa te wciąż mają ten sam cel, czyli zachowanie nienagannej sylwetki i prostych pleców, lecz dziś są one wypowiadane z nieco innych powodów. Kiedyś garbienie miało swoje źródło w przeładowanych tornistrach, a obecnie szkodliwe dla naszych kręgosłupów stały się niewielkie urządzenia elektroniczne – smartfony, laptopy i tablety – które ważą ułamek tego, co tornistry pełne książek. Nie w wadze jednak przyczyna, a w pozycji, w której patrzymy na ekrany naszych urządzeń. Nigdy bowiem nie mamy ich w linii prostej przed oczami, zawsze są one poniżej wysokości naszego wzroku. To właśnie z tego powodu nasze głowy są ciągle pochylone, a sylwetka zgarbiona. Jeśli na co dzień pracujemy przed laptopami, a w czasie pracy i po niej sprawdzamy na bieżąco aktualności w naszych smartfonach, zaś wieczorem czytamy książki na tabletach, to w pozycji, która nadweręża nasz kręgosłup, możemy spędzać nawet kilkanaście godzin dziennie. Stąd właśnie wziął się syndrom SMS-owej szyi, który został zauważony przez naukowców i opisany w literaturze fachowej już kilka lat temu. Dziś to problem społeczny, który dotyczy milionów ludzi na całym świecie.

LICZBY NIE KŁAMIĄ
Nasza głowa przeciętnie waży około 5,5 kg. Gdy stoimy prosto, nie stanowi ona dla układu mięśniowo-szkieletowego zbyt dużego obciążenia. Sytuacja jednak zmienia się diametralnie, gdy choć odrobinę skierujemy ją ku dołowi. Zaledwie lekkie pochylenie, pod kątem 15 stopni, powoduje, że nasz kark obciążany jest wagą już około 12 kg. Jeszcze gorzej jest, gdy głowę pochylimy o 60 stopni – zmienimy tym samym ciężar nacisku na prawie 30 kg. Nie byłoby to nic niepokojącego – ponieważ ciągłe utrzymywanie wyprostowanej pozycji nie jest normalne – gdybyśmy głowy nie schylali aż tak często i na tak długo. Szkielet i układ mięśniowy mają zdolność do wytrzymywania dużych obciążeń, jednak nieustanne utrzymywanie ciała w nienaturalnej pozycji prowadzi do jej utrwalenia, zmian zwyrodnieniowych, a w konsekwencji do problemów neurologicznych. Wszystko zaczyna się od bólów szyi i głowy, a także pleców, w szczególności w odcinku piersiowym i szyjnym. Ignorowane przez nas objawy budują zwyrodnienia, które mogą wymagać w późniejszym czasie długotrwałej rehabilitacji, a nawet operacji. Do tej pory zwyrodnienia były oznaką starości, jednak coraz więcej 30- i 40-latków zmaga się z takimi właśnie problemami. Sprzyja im także siedzący tryb życia, brak ruchu i aktywności fizycznej. Co ciekawe, nie tylko szyja staje się ofiarą naszych smartfonów. Do grona ofiar dołączają także palce – w szczególności kciuki – i nadgarstki. Ten problem zaczął się, gdy na rynek weszły konsole do gier z padami, które sterowane są kciukami. Teraz jednak choroba graczy jest diagnozowana także u tych, którzy po dotykowych ekranach operują najczęściej kciukiem. Nienaturalny nacisk na palce może prowadzić do ich deformacji, odcisków, a nawet ran. Długotrwałe, nienaturalne ułożenie palców gwarantuje problemy ze stawami, a często prowadzi do zespołu de Quervaina (przewlekły stan zapalny pochewki ścięgnistej nadgarstka). Używanie smartfonów gwarantuje też ból nadgarstków. Z kolei osoby pracujące na komputerze z myszką i klawiaturą narażone są na zespół cieśni nadgarstka.

OCZY TAKŻE ZAGROŻONE
Nie tylko słowa “nie garb się” wielu z nas zapamiętało z dzieciństwa, ale także ostrzeżenia, by nie siedzieć zbyt długo przed telewizorem, bo popsuje nam się wzrok. W ostatnich dekadach telewizory oraz komputery przeszły, mówiąc delikatnie, “metamorfozę”. Za zdecydowanym wyszczupleniem sylwetki poszły także rozwiązania technologiczne, które, jak przekonywali nas do tej pory producenci, sprawiały, że ekrany nowych urządzeń miały być bezpieczne dla naszych oczu. Nie do końca jest to prawda. Niemieccy badacze, ale także i zdrowy rozsądek, mówią, aby jak najdłużej nie wyposażać dzieci w telefony komórkowe i podobne urządzenia. Zbyt częste korzystanie ze smartfonów, tabletów i komputerów w wieku dziecięcym prowadzi do krótkowzroczności. W przypadku dzieci poniżej trzeciego roku życia częste wpatrywanie się w ekran komputera prowadzi do powiększania gałki ocznej, a tym samym do wydłużenia oka. Co ważne, kiedy oko już raz urosło, nie skurczy się, wtedy krótkowzroczność pozostaje już na całe życie. Dzieci w wieku 4-6 lat nie powinny spędzać przed komputerem dłużej niż 30 minut dziennie. W wieku szkolnym, do lat 10 – nie dłużej niż godzinę. Należy też zwracać uwagę na odległość między ekranem a narządem wzroku. Im mniejsza, tym większe ryzyko wady wzroku. Do tego dochodzą kłopoty ze snem. Ekrany emitują dużą ilość niebieskiego światła, a ono z kolei hamuje wydzielanie hormonu snu, melatoniny. Dlatego na godzinę lub dwie przed pójściem spać dzieci nie powinny wpatrywać się w ekran komputera. To samo zresztą dotyczy dorosłych.

JAK ŻYĆ?
Po takim nagromadzeniu negatywnych skutków posługiwania się urządzeniami elektronicznymi nasuwa się pytanie: jak zatem żyć? Czy mamy zrezygnować ze wszystkich technologicznych nowinek, które trzymamy w naszych rękach? Jak w wielu przypadkach, także i w tym, rozwiązaniem jest umiar i przypominanie sobie zasad wpajanych nam przez rodziców. Po pierwsze więc, zdając sobie sprawę, jak ważne jest nieobciążanie szyi, musimy zadbać o swoją postawę. To z kolei będzie łatwiejsze, jeśli będziemy regularnie wypoczywać bez elektronicznych zabawek. W czasie pracy warto także wykonać kilka ćwiczeń rozciągających i rozluźniających mięśnie szyi, pleców i karku, a także zrobić sobie przerwę od ekranów dla zdrowia naszych oczu. Jako rodzicie czy też dziadkowie musimy także edukować dzieci i młodzież o tym, czego choćby z takiego tekstu dowiemy się sami. Dbając o prawidłową postawę ciała, regularny odpoczynek i aktywność fizyczną oraz ograniczając czas spędzany przed ekranami, nie będziemy musieli obawiać się smartfonowych syndromów.