Technologiczna zależność

7

Rozwój cywilizacji przyniósł ludziom innowacyjne rozwiązania ich codziennych problemów. Życie każdego z nas stało się łatwiejsze a praca, którą wykonujemy, bardziej efektywna. Wszystko to dzięki komputerom, które w połączeniu z przeróżnymi urządzeniami tworzą elektroniczny łańcuch, który niesie nam pomoc. Co jednak, gdy zostanie on przecięty?

Żyjąc obecnym tempem życia nie zastanawiamy się, jakie zagrożenia powiązane są z naszym uzależnieniem od technologii. Korzystamy ze wszystkich dóbr, które rozwiązują nasze problemy i czynią nasze życie bardziej wygodnym. Powoli stajemy się zakładnikami komputerów, bez których nasze życie może po prostu pewnego dnia runąć. Przekonujemy się o tym dopiero wtedy, gdy jeden mały element uszkodzi elektroniczny mózg, a cała lawina zdarzeń, która nastąpi po tym fakcie, przysporzy nam nie lada kłopotów. W takim momencie, nieważne czy jesteśmy przysłowiowym Kowalskim, czy przedsiębiorstwem obracającym milionami dolarów. Elektroniczne problemy nie wybierają i dotykają nawet największych.

Przykładem z ostatnich dni są problemy techniczne, które spowodowały wstrzymanie handlu na nowojorskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Instytucja ta musiała zawiesić handel wszystkimi akcjami. Nie podano dokładnego wyjaśnienia poza ogólną informacją, że wystąpiły problemy techniczne i że giełda pracuje, by je usunąć. Tego samego dnia doszło do dwóch innych awarii. Z powodu awarii sieci komputerowej linie lotnicze United Airlines na dwie godziny uziemiły samoloty na terenie całych Stanów Zjednoczonych. W tym samym czasie problemy techniczne miał także dziennik „Wall Street Journal” – nie działała strona internetowa tej gazety.

Przedstawiciele United Airlines oraz nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych zapewniają, że nie doszło do ataku na ich sieci komputerowe. Amerykański Departament Bezpieczeństwa poinformował, że nic nie wskazuje na działania hackerów, ale zapewnił, że monitoruje sytuację. Jeśli więc nie ataki, to muszą być to po prostu problemy natury technicznej. Komputery, tak jak i ludzie, są zawodne.

Przykłady amerykańskie można również poprzeć tymi z kraju nad Wisłą. W ostatnich dniach supernowoczesny pociąg Pendolino musiał stanąć wraz z pasażerami w polu, gdyż komputer pociągu zasygnalizował, że jest konieczny restart systemu. Zanim usterkę naprawiono, pasażerowie czekali blisko 2,5 godziny. Kolejny przypadek też związany jest z polską koleją i wydarzył się kilka dni temu, gdy silne burze z gradem przetoczyły się przez Polskę, powodując usterki i awarie sterowania urządzeń kolejowych w centrum i na południu kraju. Z powodu burzy spółka PKP Intercity zgubiła nawet… pociąg. Kursujący na trasie Warszawa – Wiedeń – Warszawa „Chopin” zaginął około godziny 3 nad ranem, gdzieś na odcinku między Zebrzydowicami a Katowicami, do których powinien dotrzeć około godziny 5 nad ranem. Stało się to w miejscu, gdzie nie ma zasięgu sieci komórkowej. Kolejny raz zawiodła technologia. Pociągu więc szukali na własnych nogach strażacy.

Połączenie różnego rodzaju urządzeń technologicznym łańcuchem zwiększa ich złożoność i zarazem podatność na usterki, zarówno wywołane błędami ludzkimi, jak awariami samych urządzeń, bądź złośliwymi atakami hakerów. Problemem staje się nadążanie ludzi za wszystkimi technologami, które stworzyli. Jedyna nadzieja znów kryje się w możliwościach komputerów i tym, że kiedyś będą na tyle “mądre”, by zachować działanie, mimo przeróżnych przeciwności. To o tyle ważne, że nowoczesna technologia odpowiada za kontrole mnóstwa systemów o znaczeniu krytycznym, takich jak: trasy lotnicze, sieci energetyczne, broń wojskowa, systemy kolejowe czy światła uliczne.

Komputery przejmują jednak coraz więcej aspektów dotyczących wydawałoby się mało znaczących czynności. Jesteśmy uzależnieni od smartfonów, które budzą nas codziennie rano w tym samym momencie, w którym jedna z aplikacji wysyła informacje do naszego ekspresu do kawy, by zaparzył nam filiżankę stawiającego na nogi napoju. Już teraz możemy także odblokować drzwi naszego domu wciskając przycisk na ekranie naszego zegarka, a w ciągu kilku lat pod wspomniane drzwi może przywieźć nas samochód, który nie będzie miał ani kierowcy ani kierownicy.

Postęp w technologii dokonuje się obecnie w bardzo szybkim tempie. Wielu ekspertów jest zdania, że zamiast próbować doganiać ją i dostosowywać kwestie zabezpieczeń wraz z rozwojem urządzeń, należałoby zająć się nimi od początku. Awarie, które wydarzyły się w ostatnim tygodniu w USA, przyniosły ze sobą drobne niedogodności w porównaniu do tego, co może wydarzyć się, gdy skala awarii będzie większa.

W branży technologicznej dominuje jeden podstawowy problem. Zbyt wiele firm chce zbudować “coś fajnego” i wypuścić produkt na rynek jak najszybciej, zanim ubiegnie ich konkurencja. Kwestie bezpieczeństwa schodzą na drugi plan. Technologiczny szaleńcy chcą podłączać wszystko do internetu, nie zważając na czyhające w nim zagrożenia. Ta postawa rodzi myślenie – podłączmy kuchenny blender do sieci internetowej, nic się przecież nie stanie. Tymczasem hakerzy już zacierają ręce na “uprowadzenie” wspomnianego blendera, włączenie go w środku nocy i doprowadzenie do zwarcia i pożaru domu. Tak z czystej ciekawości i zabawy.

Faktem jest, że dzięki coraz bardziej zaawansowanemu oprogramowaniu, a także wprowadzaniu umiejętności uczenia się do maszyn, komputery stają się coraz bardziej inteligentne. Jednak do prawdziwej sztucznej inteligencji, która mogłaby oprzeć się wszelkim problemom i rozpoznawać zagrożenia, jest jeszcze daleko.

Na ten moment należy przyjąć, że nowoczesne urządzenia są zawodne i mogą trapić je przeróżne awarie, lecz ich twórcy przy budowie powinni to przewidzieć i zaproponować rozwiązania, które maksymalnie w 30 minut przywrócą je do działania. Inaczej nasza cierpliwość i nerwy mogą zostać wystawione na nie lada próbę.

Pomyślcie w tym momencie sami, co stałoby się, gdyby w waszym domu zabrakło choćby prądu? Pewnie zadzwonilibyście do waszego dostawcy zapytać, co się dzieje. Ale skąd wziąć numer telefonu, gdy internet przestał działać, bo routery nie mają zasilania? Książki telefoniczne i zapisywanie numerów odeszło już dawno w zapomnienie. Faktury z danymi kontaktowymi od dawna przychodzą do wielu z nas na adres emailowy. Co więc robić? Może podjechać samochodem i zapytać, co się dzieje? A, nie. Samochód też jest na prąd, nie zdążył się podładować. No to może pójdziecie na piechotę? Chyba jednak nie bardzo, bo wasze okna i drzwi w domu otwiera aplikacja podłączona do internetu. Będziecie więc siedzieć i czekać, aż ktoś rozwiąże waszą i całego świata technologiczną zależność.

Autor: Przemek Cebula