Wirus w świecie technologii

251
epa08290216 A Spirit Airlines terminal employee wipes down check-in touch terminals with disinfectant at Terminal B in Boston's Logan International Airport, in Boston, Massachusetts, USA 12 March 2020. US President Donald J Trump announced during a televised address that travel from certain countries would be restricted for 30 days starting 13 March 2020. EPA-EFE/CJ GUNTHER

Epidemia koronawirusa na świecie jest pierwszą tego typu w czasach rozwoju technologicznego, którego świadkami obecnie jesteśmy. Ciągły strumień informacji, które docierają do nas za pośrednictwem smartfonów, tabletów i smartwatchów, ma swoje plusy, ale i minusy. Urządzenia te są siedliskami bakterii, a wiadomości, które do nas przez nie trafiają, nierzadko są kłamstwami, w które łatwo wierzymy. Podpowiadamy, jak korzystać z urządzeń, by zwiększyć swoje bezpieczeństwa, a nie narażać się na dodatkowe zagrożenie.

W czasach internetu, informacje rozprzestrzeniają się po całym świecie szybciej niż jakikolwiek wirus. Każdy z nas gorączkowo odświeża informacyjne strony internetowe w oczekiwaniu na najnowszy powiadomienie. Chcemy wiedzieć wszystko o wszystkim w jak najkrótszym czasie. Wielu powiadomienia ustawia sobie nawet na inteligentny zegarek, by nie tracić czasu na wyjmowanie z kieszeni telefonów. To nowa rzeczywistość, w której obecnie przeżywamy epidemię koronawirusa. Z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że dzięki natychmiastowej wymianie informacji mogliśmy się lepiej przygotować na przyjście epidemii. Przygotowali się również ci, którzy czyhają na nasze bezgraniczne zaufanie do tego, co czytamy i widzimy w naszych urządzeniach. Nie zapominajmy także o tym, że sprzęt, który przyniósł nam rozwój technologiczny, to olbrzymie siedliska bakterii i dziś musimy dbać o jego czystość bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

FALA FAKENEWSÓW
W dobie mediów społecznościowych czytamy dużo i szybko, często nie zagłębiając się w tekst czy też nie sprawdzając, skąd pochodzi. Gdy wokół nas trwa nerwowa sytuacja, jeszcze łatwiej wprowadzić nas w błędne myślenie, a trudniej z niego wydobyć. W ostatnim czasie internet na całym świecie zalała fala nieprawdziwych informacji. Zmagają się z nią rządy większości krajów. We Francji media społecznościowe obiegła wiadomość, że przed koronawirusem chroni zażywanie kokainy. Jej siła dotarcia była na tyle duża, że odniosło się do niego tamtejsze ministerstwo zdrowia, które zdementowało plotkę, jakoby zażywanie kokainy chroniło przed infekcją COVID-19. “Kokaina jest środkiem uzależniającym, szkodliwym dla zdrowia ludzi” – napisało francuskie ministerstwo na swoim profilu w serwisie Twitter.
Z kolei na Filipinach popularność zdobywa post opublikowany na portalu społecznościowym, z którego możemy dowiedzieć się, że lekarze w Japonii zalecają ludziom picie wody co 15 minut, w celu uniknięcia zakażenia koronawirusem. W oryginale post brzmi następująco: „Powinniśmy upewnić się, że nasze usta i gardło są stale wilgotne. Pij kilka łyków wody co 15 minut. Dlaczego? Nawet jeśli wirus dostanie się do ust, picie wody lub innych płynów zmyje go przez przełyk do żołądka. W żołądku zabiją go kwasy żołądkowe”.
Choć picie wody jest zdrowsze od zażywania kokainy, które oszuści rekomendują we Francji, to obydwa sposoby nie wpływają na walkę z wirusem. Brak skutków dla koronawirusa ma także zażywanie witaminy D, które także promuje jeden ze znalezionych postów w mediach społecznościowych. Możemy w nim przeczytać, że „niewiele osób zdaje sobie sprawę, że witamina D może pomóc w zapobieganiu infekcji wirusowej”. Witamina D jest skuteczna przeciwko chorobom dróg oddechowych, zwłaszcza infekcji płuc. Badania pokazują, że dzieci z niedoborami witaminy D są bardziej narażone na grypę niż normalni ludzie. Zalecane dzienne spożycie wynosi 3000 IU dziennie. Prawdziwi eksperci ds. zdrowia w rozmowie z jednym z portali zdementowali informację, że witamina D może chronić przed infekcjami wirusowymi, w tym przed koronawirusem COVID-19.
Chiny, w których narodził się koronawirus, to miejsce, z którego na cały świat wysyłane są miliony paczek do klientów zarówno indywidualnych, jak i hurtowych. Przez internet przetoczyła się fala informacji o tym, że na paczkach z tego kraju może przedostawać się koronawirus. To jednak kolejny fakenews, a specjaliści wyjaśniają, że droga z Chin jest zbyt długa, by jakikolwiek wirus mógł przetrwać ją na opakowaniu.
Internet obiegło też niedawno zdjęcie rzekomo przedstawiające masowe miejsce pochówku ofiar koronawirusa wywołującego COVID-19. Zdjęcie podpisano: „Jest to miejsce masowego pochówku dla dziesiątek tysięcy ofiar wirusów. Piec kremacyjny, działający 24 godziny na dobę, nie jest w stanie zaspokoić popytu, ze względu na dużą liczbę ciał”. Kłamliwy opis był przypisany do zdjęcia z filmu “Epidemia strachu”, który został wyprodukowany 9 lat temu.
Prócz wielu nieprawdziwych informacji na temat tego, co przeciwdziała koronawirusowi, portale społecznościowe rozgrzewa także wiadomość, że wirus miał zostać wypuszczony celowo z laboratorium Amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom. O koronawirusie mieliby wiedzieć naukowcy już od 2015 roku, a nawet została opracowana na niego szczepionka. To również nieprawdziwa wiadomość. Faktycznie w 2015 r. zarejestrowano patent dotyczący koronawirusa – jednak niezwiązanego z organizmem ludzkim, a zwierzęcym, który powoduje choroby układu oddechowego u ptaków i innych zwierząt.
Fałszywych informacji jest o wiele więcej i rozchodzą się one po całym świecie z siłą silniejszą niż koronawirus. Jak z nimi walczyć? Warto korzystać z oficjalnych, rzetelnych stron, do których nie mamy cienia wątpliwości. Bez względu na to, gdzie mieszkamy – czy w Polsce, czy w USA – przed wirusem można uchronić się w ten sam sposób. Wiele rzetelnych informacji można znaleźć w języku polskim na stronie gov.pl/koronawirus. Specjalną stronę posiada także międzynarodowa agencja prasowa, na której dziennikarze “prostują” kłamliwe informacje. Strona dostępna jest pod adresem factcheck.afp.com i znajdziemy na niej wyjaśnienia w języku angielskim. Do tej pory dziennikarze wykazali 125 kłamstw na temat koronawirusa, a ich liczba każdego dnia rośnie.

W POLSCE STRASZĄ WOJSKIEM NA ULICACH
W Polsce także nie brakuje fake newsów, a sytuację próbują wykorzystać nieuczciwi sprzedawcy oferując magiczne rozwiązania, gwarantujące przeżycie epidemii. Ponadto w mediach społecznościowych od kilkunastu dni krążą informacje o wkroczeniu wojsk na ulice miast, które miałyby zostać zamknięte. O walce z fakenewsami mówił m.in. minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, który zaapelował, by czerpać informacje dotyczące koronawirusa z oficjalnych źródeł. Jak stwierdził, media społecznościowe są obecnie bardzo rozwinięte – to z jednej strony szansa, bo przyspieszają dotarcie informacji, a z drugiej zagrożenie, bo w sieci pojawiają się fake newsy, zamieszczane z niewiedzy i być może także ze złej woli. „Zawsze proszę sprawdzać takie informacje, proszę zasięgnąć informacji w źródłach rządowych, instytucji państwowych, chodzi o polski rząd, chodzi o urząd prezydenta” – powiedział minister Błaszczak. Zwrócił też uwagę na media publiczne, które „niezwykle ważną rolę odgrywają w tych dniach”. Minister zaapelował jednocześnie, by nie ulegać panice i z rezerwą podchodzić do nieprawdziwych informacji. Podkreślał, że wojsko nie jest wyprowadzane na ulice. Nie ma też mowy o zamykaniu miast, na przykład Warszawy.
W podobnym tonie wypowiedział się minister Michał Dworczyk, który także apelował o rozwagę. „Pojawiają się SMS-y z dziwnymi informacjami na temat zamykania poszczególnych miast,- czy też przejmowania środków z kont indywidualnych przez państwo. To oczywiście jest element jakiejś wojny informacyjnej. Stosowne służby zajmują się poszukiwaniem osób, które są za to odpowiedzialne, ale to nie jest łatwe, to są działania prowadzone w sposób profesjonalny” – wyjaśnił minister Dworczyk.

ZAGROŻENIE NA URZĄDZENIACH
Trzeba być świadomym, że urządzenia, za pośrednictwem których otrzymujemy informacje, są siedliskiem bakterii. Musimy pamiętać o regularnym czyszczeniu naszych telefonów, zegarków czy komputerów. Jak pokazało jedno z ostatnich badań firmy produkującej telefony, większość z nas dotyka swoich smartfonów 2617 razy, a niektórzy nawet 5427, w ciągu dnia. Jeśli te informacje połączymy z inną smutną statystyką, iż na telefonie komórkowym jest pięć razy więcej bakterii i zarazków niż na desce klozetowej, to dochodzimy do przerażających wniosków. Badacze udowodnili, że na naszych telefonach przenoszą się świetnie nie tylko wirusy grypy, ale także bakterie E.coli, gronkowce i paciorkowce. Naukowcy potwierdzają, że najlepszym rozwiązaniem jest korzystanie ze ścierek z mikrofibry do czyszczenia szkieł w okularach. Miękkie włókna idealnie usuwają plamy z tłuszczu, na których gromadzi się najwięcej drobnoustrojów.
Przez lata amerykańska firma Apple sugerowała dbać o sprzęt spod znaku nadgryzionego jabłka wykorzystując specjalną ściereczkę nasączoną czystą wodą. Kilka dni temu zaktualizowała swoje wytyczne, a te śmiało można zastosować do wszelkich urządzeń także innych firm. Do wszystkich grup urządzeń Apple opublikowano zbiorowe zalecenia. Specjaliści sugerują, by do czyszczenia używać wyłącznie miękkich, niepylących ściereczek i unikać szorstkich tkanin, ścierek, ręczników papierowych i podobnych materiałów. Unikać należy także nadmiernego wycierania, ponieważ może to spowodować uszkodzenia. Przed rozpoczęciem czyszczenia należy odłączyć wszystkie zewnętrzne źródła zasilania, urządzenia i kable. Płyn należy trzymać z dala od produktu, chyba że podano inaczej dla danego środka. Firma odpowiada także na pytanie, czy możemy używać płynu dezynfekującego. “Chusteczkami nasączonymi 70-procentowym alkoholem izopropylowym lub chusteczkami dezynfekującymi Clorox możesz delikatnie wycierać twarde, nieporowate powierzchnie produktu Apple, takie jak wyświetlacz, klawiatura lub inne powierzchnie zewnętrzne. Nie używaj wybielaczy. Nie pozwól, aby wilgoć dostała się do jakiegokolwiek otworu w obudowie, i nie zanurzaj produktu Apple w żadnych środkach czyszczących. Nie stosuj środków dezynfekujących na powierzchniach tkaninowych lub skórzanych” – piszą specjaliści z firmy Apple.
Podobne zabiegi związane z czystością należy wykonywać na bieżąco także i na naszych tabletach, smartwatchach i komputerach – szczególnie na ekranach dotykowych, klawiaturach i myszkach.


Koronawirus oprócz negatywnych skutków przyniósł także przypomnienie podstawowych zasad związanych z higieną, ale i ograniczonym zaufaniem. Zdaliśmy sobie także sprawę, że wszyscy żyjemy na jednej kuli ziemskiej i nie jesteśmy odgrodzeni żadnymi chroniącymi nas barierami. By to na nowo zrozumieć, musieliśmy poczuć realne zagrożenie dla nas samych. Ta smutna lekcja dla całego świata wciąż trwa. Obyśmy wyciągnęli z niej dobre wnioski na przyszłość, a rozwijająca się technologia była dla nas przyjacielem, a nie wrogiem.