Bajkowa Barcelona Gaudiego

117
Salamandra uznawaną za symbol parku Güell i miasta. Foto: Julia Dobrowolski

Chociaż Barcelona wielu ludziom kojarzyć się może przede wszystkim z piłkarzem Lionelem Messi, to jej prawdziwym mistrzem-idolem jest Antonio Gaudi (1852-1926). Genialny kataloński architekt, wizjoner, innowator odcisnął niezatarte piętno na pięknym mieście. Zwłaszcza jego niezwykła bazylika Sagrada Familia budzi niezmiennie zachwyt przybyszów z całego świata.

Wśród nagromadzenia różnych narodowości, ras, rozbrzmiewającego kakofonią rozmaitych języków uderza wielka liczba Japończyków. W barwnym tłumie wyróżnić można także grupki naszych rodaków w różnym wieku.

Grażyna przyjechała do Hiszpanii z chłopakiem. Za główny cel obrali w zasadzie możliwość zobaczenia na żywo Messiego w akcji. Podczas przechadzek po mieście ich uwagę natychmiast przykuła jednak rysująca się z daleka niezwykła budowla.

„Nie mogliśmy tego ominąć. Sagrada Familia zatyka po prostu dech w piersiach. Nie możemy wejść do środka, ale kupiliśmy tutaj w kiosku bilety na jutro” – mówiła młoda Polka.

Chociaż architektoniczny pejzaż Barcelony znaczy wiele olśniewających obiektów zaprojektowanych przez wybitnego twórcę, będąca wciąż w budowie świątynia wydaje się dziełem niezrównanym. Przyciąga każdego roku setki tysięcy zwiedzających. Są pośród nich oczywiście osoby wierzące. Wielu innych wabi jednak także konstrukcja owianego sławą monumentalnego dzieła.

Bazylika Sagrada Familia. Foto: Julia Dobrowolski

Sagrada Familia otoczona jest zazwyczaj tłumami. Ażeby uniknąć ryzyka, że mimo wielogodzinnego wyczekiwania w kolejce odejdzie się z kwitkiem, bezpieczniej jest zawczasu wykupić bilet uprawniający do zwiedzania wnętrza. Nawet jednak oglądanie gmachu z otaczających go ulic nie jest czasem straconym.

Przeciwnie, widok poraża imponującym rozmachem, oryginalnością zamysłu, wspaniałymi wieżami (iglicami), łukami, deseniami, ornamentami i organicznymi formami, jak też zdolnością połączenia wysmakowanych detali z wciąż dopracowywaną sylwetą kościoła. Znamienne, że oszałamia nie tylko frontem. Ze wszystkich stron jest jednako fascynująca.

Niektórzy twierdzą, że zniewala bardziej z zewnątrz aniżeli samo wnętrze.
Absolwent Escula Tecina Superior de Arquitectura rozpoczął pracę nad dziełem swojego życia w roku 1883. Kontynuował rozpoczętą o rok wcześniej budowę w stylu neogotyckim opartą na planie krzyża. W ciągu 15 lat, aż do ostatnich dni życia zmieniał jednak pierwotny projekt, który miał być najpierw świątynią biedaków.

Czerpiąc inspirację ze świata przyrody obdarzony wspaniałą wyobraźnią przestrzenną Gaudi nadał obiektowi niepowtarzalny charakter. W jego zamyśle bazylika miała przywodzić na myśl jakby rzeźbiony z różnorakich elementów jeden monumentalny organizm. Obecnie styl budowli łączy cechy późnego hiszpańskiego gotyku, katalońskiego modernizmu i art nouveau.

Zwieńczenie przebiegających zgodnie z założeniami Gaudiego prac nad strukturą ma nastąpić oficjalnie w 2026 roku. Znamiennie, zbiegnie się to z setną rocznicą jego śmierci. Nie będzie to jednak oznaczać ostatecznego zaprzestania robót. Potrwają jeszcze co najmniej kilka lat dłużej i obejmować będą skompletowanie elementów dekoracyjnych.

Na fakt, że budowa trwa od grubo ponad 100 lat, złożyło się wiele przyczyn. Katalońscy architekci pragnęli dochować wierności wielkiemu mistrzowi. Niektóre z jego instrukcji i rysunków zaginęły, inne trzeba było rekonstruować. Podczas hiszpańskiej wojny domowej w roku 1936 zniszczono też część posągów. Odtworzył je Japończyk Etsuro Sotoo.
Ponieważ zmieniła się także technologia, zrodziło to konieczność zastąpienia nowoczesnymi dawnych metod np. obróbki kamienia, instalacji urządzeń itp. Wciąż też gromadzone są fundusze na finalizację projektu. Według hiszpańskich źródeł roczny budżet sięga 25 milionów euro.

Nie brak kontrowersje wokół tuneli szybkiej kolejki biegnącej w pobliżu bazyliki. Koniec końców przeważyła opinia, że nie zagrożą one obiektowi. Przynajmniej dotąd nie zauważono żadnych szkód.
Za życia architekta ukończono tylko jedną z trzech zaprojektowanych przez niego fasad: Bożego Narodzenia. Wspaniale zdobiona składa się z portali uosabiających cnoty teologiczne: Wiarę, Nadzieję i Miłość. Jest tam też Drzewo Życia, kolumny, sceny każące pamiętać o dziejach Chrystusa wzbogacone m.in. symboliką zastygniętego czasu, ale też zmian. Fasadę dopełniają cztery wieże apostołów, świętych Macieja, Barnaby, Judy i Szymona Zeloty.

Fasada Bożego Narodzenia powstała jako pierwsza nie bez powodu. Gaudi wiedząc, że zabraknie mu życia na zrealizowanie swojego działa, pragnął, by uosabiała ona strukturę i wystrój całej budowli. Miała stanowić wzór dla jego następców. Na uwagi, że konstrukcja trwa długo, architekt miał proste wyjaśnienie: „Mój klient się nie spieszy” – powiadał.
Ukończono już prace nad Fasadą Męki Pańskiej. Jej sceny i szczegóły o sztywnej, kanciastej formie, z kontrastami cienia i ostrego światła służą wydobyciu dramatycznego efektu, wywołaniu strachu oraz uzmysłowieniu brutalności, której ofiarą padł Chrystus. Jego śmierć symbolizuje zachodzące słońce.

Fasadę Męki Pańskiej, która ma też obrazować grzechy człowieka, wspiera sześć pochylonych kolumn przypominających pnie Sekwoi. Kulminacją piramidalnego frontonu z osiemnastu kolumn jest krzyż z koroną cierniową. Wieże poświęcone są apostołom, świętemu Jakubowi, Tomaszowi, Filipowi i Bartłomiejowi. Jest tam też m.in. rzeźba przedstawiająca pocałunek Judasza oraz magiczny kwadrat, z wyrytymi liczbami. Suma dowolnych czterech w każdym rzędzie daje „33”. Ilustruje to wiek Chrystusa w chwili jego śmierci.

Wciąż kontynuowana jest budowa największej, zainicjowanej w roku 2002 Fasady Chwały z czterema, jak inne, wieżami. Wiedzie ona do głównej nawy. Z tamtej właśnie strony zaplanowane jest frontalne wejście do Sagrada Familia, a także prowadzące do niej schody.
Poświęcona niebiańskiej chwale Jezusa fasada zaprezentuje drogę do Boga: śmierć, Sąd Ostateczny i chwałę. Piekło czeka tych, którzy odstępują od woli Bożej.

Po ukończeniu Sagrada Familia, która trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO, górować będzie nad otoczeniem środkową wieżą liczącą 170 metrów oraz czteroma na 120 m. Będą symbolizować Jezusa w otoczeniu czterech ewangelistów. Projekt obejmuje także Wieżę Maryi.
„Właśnie iglice nadają, moim zdaniem, tej świątyni nieprawdopodobny charakter. Nawet teraz, kiedy nie widzimy jeszcze końcowego efektu, jest to coś fenomenalnego, absolutnie niepowtarzalnego” – ocenił przyglądający się budowli Francois Boutell.

Wnętrze bazyliki także urzeka rozmachem. Gaudi inspirował się naturą oraz gotyckimi i bizantyńskimi katedrami. W swym projekcie rezygnował chętnie z linii prostych i płaskich płaszczyzn. Wrażenie robią w świątyni przepuszczające światło z kontrolowanym natężeniem witraże, kolumny o różnej objętości wyglądające niczym drzewa. Wykonane są m.in., z porfiru, bazaltu i granitu. Ołtarz mieści się w zdobionej anielskimi głowami, z Chrystusem na niebiańskim tronie, apsydzie. Jest ona usytuowana wewnątrz zbudowanej na samym początku krypty, w której spoczywa w grobowcu architekt.

Budowla wzniesiona na planie łacińskiego krzyża ma pięć naw, kaplice, chór i organy. Jej długość wynosi 90 m. a szerokość 45 m. Sklepienie też sięga 45 m.
Jak tłumaczyła „Nowemu Dziennikowi” architekt Liza Maneli, świątynia Gaudiego nie jest budowlą symetryczną, standardowym przestrzennym obiektem ze stropami o regularnym obciążeniu. Dlatego zastosowana przez niego metoda obliczenie wytrzymałości łuków nośnych była na owe czasy zupełnym ewenementem.

„Aby stworzyć sklepienie z połączeniem ścian i kolumn na różnych wysokościach (jak struktura niebios) genialny Gaudi konstruował specjalne ‘elastyczne’ modele. Nie mógł w tamtych czasach skomplikowanych parametrów wyliczać z pomocą komputera, toteż uciekł się do budowy makiety membrany z obciążonych sznurków. Pozwoliło mu to na opracowanie oryginalnego kształtu i wielkości belek nośnych” – tłumaczyła Maneli.

Zwiedzanie Sagrada Familia ułatwia wypożyczenie dźwiękowych przewodników z słuchawkami. Treść przetłumaczono na różne języki, w tym także polski. Można zauważyć, że personel świątyni chętnie udziela zainteresowanym niezbędnych dodatkowych informacji.
Chociaż bazylika jest dominującym obiektem Gaudiego w Barcelonie pozostawił on po sobie w także inną wspaniałą spuściznę określaną obrazowo pięknem zamkniętym w architekturze. Projektował m.in. budynki dla zamożnych mieszkańców.

La Pedrera. Foto: Julia Dobrowolski

Do jego najbardziej spektakularnych osiągnięć należy unikalna, ostatnia z kamienic, które stworzył „La Pedrera” (Casa Milą) z fasadą imitującą jakby fale. Arcydzieło o organicznych kształtach stanowi ucieleśnienie Natury. Znalazło się także na liście UNESCO.
Gmach wykorzystuje z inwencją walory świetlne. Przykuwa uwagę oryginalnymi wewnętrznymi patiami, świetlikami i schodami. Mieści muzeum poświęcone życiu Gaudiemu. Oferuje też z niezwykłego, rozległego dachu-tarasu wspaniały widok na miasto.
Inny przykład geniuszu wielkiego mistrza stanowi urzekająca barwną elewacją Casa Batlló. Wyraźne odniesienia od natury, kolorystyka i asymetryczność cechują budynek Casa Vicens.

Za jedno z najoryginalniejszych miejsc świata przewodniki turystyczne uznają Park Güell. Budzi zainteresowanie poczynając już od zdobionej bramy i długich schodów, na których znajduje się mozaikowa rzeźba zwana salamandrą uznawaną za symbol publicznego parku i miasta.
Poruszanie po pochyłym terenie obfitym w zieleń i śródziemnomorska roślinność ułatwia siatka ścieżek. Natłok turystów, zwłaszcza Azjatów, w tym fotografujących co się da Japończyków, sprawia, że trudno tam o odpoczynek.

Park Güell. Foto: Julia Dobrowolski

Podziwiać można za to wysmakowane obiekty Gaudiego, jak bajkowe pawilony, w tym Casa del Guarda czy Sala Hipóstila z pokrytymi katalońską ceramiką nietypowymi kolumnami o zmieniającym się przekroju (od koła do wielokątów), a także zdobieniami. Z Plaza de la Naturaleza otwiera się widowiskowa panorama na Barcelonę. Plac okala po części falista 110-metrowa ławka, która zyskała renomę najdłuższej na świecie.

Siedzący na ławce Japończycy pytani, co ich tak gremialnie przyciąga akurat do parku, mówili, że zachęciły ich przewodniki. Studiują je uważnie, zanim wyruszą w europejską podróż. Poza tym, dodają, jest „inaczej, taniej i w dobrym tonie”.

Jeśli komukolwiek z odwiedzających Barcelonę nie dość byłoby olśniewającego „festiwalu gaudiowskiego”, ma do dyspozycji też inne atrakcje, jak muzeum Picassa czy opera, w której latem zbierał laury wybitny polski tenor Piotr Beczała. Urokliwe są uliczki, o szerokości pewnie nie większej nieraz niż dwu, a może trzymetrowej, które sąsiadują z imponującymi, przestrzennymi arteriami. Pełen powabu jest krajobraz i wspaniałe plaże. Amatorów sportu zachwyci niewątpliwie drużyna Messiego, a smakoszów kawiarnie i restauracyjki oferujące pośród innych potraw wyśmienite owoce morza.