Deszczowa pogoda dla piechurów

17

Od początku 17. sezonu udało się zorganizować piętnaście wycieczek. Przeważały wśród nich spacery po mieście ze względu na bardzo spóźnioną wiosnę.







Foto: Jola Siwik
Grupa Jerzego Patrosza
 

Od początku 17. sezonu udało się zorganizować piętnaście wycieczek. Przeważały wśród nich spacery po mieście ze względu na bardzo spóźnioną wiosnę.

Fatalne wprost prognozy, które systematycznie zapowiadały weekendowe opady, nie sprzyjały zbyt wielu wypadom za miasto. Wśród nowojorskich przechadzek na szczególną uwagę zasłużyły wodne atrakcje, a więc fontanny i wodospady w sercu Manhattanu. Do najbardziej popularnych wypada jednak zaliczyć od dawna zaplanowany spacer po 42 Ulicy, który z różnych powodów doszedł do skutku dopiero 20 czerwca br.

Nie zważając na powtarzające się deszcze, wybraliśmy się w końcu na górskie trasy. Jola Siwik poprowadziła swoją grupę łatwiejszą drogą (Bypass Trail) na Breakneck Ridge, schodząc w dół bardzo widokowym i mniej znanym szlakiem, co pozwoliło uczestnikom na obejrzenie przesmyku Stony Point, ułatwiając zarazem dojście do Cold Spring. Z kolei Jerzy Patrosz posiada już  na swoim koncie trzy wycieczki, a w tym Blue Mountains w Westchester County i Storm King po drugiej stronie Hudsonu. O dziwo, pogoda dopisała w tych dniach.

Foto: Jola Siwik
Tama Croton

Zgodnie z raz ustaloną tradycją, polecamy Czytelnikom "Nowego Dziennika" pójście w nasze ślady, opisując dwie atrakcyjne  wyprawy.

I WRESZCIE 42 ULICA

Reprezentując wszystkie style architektoniczne, Nowy Jork nie jest wcale bezładną mieszaniną budynków. Na metropolię składają się bowiem poszczególne osiedla, zwane tu sąsiedztwami (nieghborhoods). Klucz do poznawania tego miasta stanowią aleje, choć wiele ulic, a wśród nich 42 Street, zasługuje na przejście od końca do końca.

Wybraliśmy tym razem odcinek biegnący na wschód, spotykając się na Ósmej Alei. Wyruszamy sprzed dworca Port Authority, zaglądając do środka. W pierwszym skrzydle znajduje się kinetyczna struktura, która zastygła przejściowo w bezruchu, wymagając naprawy. Mechaniczne dzieło zostało zatytułowane "42nd Street Ballroom", a skonstruował je George Rhoads. W drugim skrzydle stoi kolejka złożona z trzech zmęczonych osób. Dzieło wykonane przez George’a Segala nazwa się "Commuters" i idealnie charakteryzuje figury wykonane z gipsu. Warto wstąpić do niewielkiego Holy Cross Church, który stoi po drugiej stronie ulicy, gdyż posiada on witraże Louisa Comforta Tiffany’ego.

Podążamy dalej, mijając Madame Tussauds Museum, które stanowi nowojorski oddział londyńskiego gabinetu figur woskowych. Stoi przed nim długa kolejka, bez względu na wygórowane ceny biletów. Zaglądamy na Times Square. Jego nazwa pochodzi od budynku "New York Timesa", który przeniósł się niedawno do przeszklonego gmachu na Eight Avenue pomiędzy 41 i 40 Ulicą. Historyczny plac zmienił całkowicie swój wygląd, uzyskując kilka lat temu modernistyczną ścianę od wschodu. Na szczęście, zachodnia strona nadal obrazuje przeszłość, a do najważniejszych budynków należy tutaj dawna wytwórnia filmowa Paramount, naśladująca schodkową piramidę.

Foto: Zofia Szkodzińska
Wycieczkowicze w ONZ

Wchodzimy do parku Bryanta od Szóstej Alei. Nazwa na cześć Williama Cullena Bryanta, który wystąpił z inicjatywą stworzenia Central Park. Naczelny redaktor "New York Post" zamieścił główny artykuł z tego cyklu na łamach swojej gazety.

Zielona oaza, z wielkim trawnikiem pośrodku, cieszy się dużym powodzeniem wśród turystów. Podziwiając krzewy, kwietne grządki, platany okalające park, jak również pomniki, zwróćmy szczególną uwagę na fontannę Lowella i zabytkową karuzelę. Od zachodu stoi ogromna biblioteka publiczna, zaprojektowana przez Stanforda White’a. Słynne lwy na podejściu zostały wyrzeźbione przez Edwarda C. Pottera.

Począwszy od Piątej Alei, przybywa potężnych gmachów. Nie lekceważmy korporacji Philipa Morrisa (pod nr 120). Wchodzimy do głównego holu i niedużego, acz interesującego oddziału Whitney Museum of American Art.

Od majestatycznego dworca Grand Central dzieli nas tylko kilka kroków. Jest to kolejny gmach White’a w stylu beaux arts, który nawiązywał do neoklasycyzmu. Tego określenia używali wyłącznie amerykańscy architekci, wykształceni w paryskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zwiedzajmy starannie imponujące sale, a przede wszystkim halę główną na parterze. Przypadek sprawił, iż namalowany na suficie nieboskłon został mimo woli odwrócony przez wykonawców. Zadzierając głowę, widzimy gwiezdne konstelacje i znaki zodiaku nie z góry, jak przystało na Ziemian, tylko z dołu, a więc z tronu Pana Boga. Obok stoi Grand Hyatt Hotel, posiadający lobby godne obejrzenia.

Po drugiej stronie ulicy znajduje się Home Saving Bank of America naśladujący romańską bazylikę. Przylega doń Chanin, wykonany w latach trzydziestych przez architekta polskiego pochodzenia. Warto się dokładnie przyjrzeć fasadzie z delikatnymi płaskorzeźbami, nie pomijając parteru. Jest on wykładany marmurem z półwyspu Istria, który ozdabiają wypracowane elementy z brązu. Na rogu Alei Lexingtona wyrósł swego czasu jeden z najpiękniejszych amerykańskich wieżowców, a więc Chrysler Building, pobudowany w stylu art deco – od sztuk dekoracyjnych. Zajął on pierwsze miejsce w wyścigu o tytuł najwyższego drapacza chmur na świecie jako piąty gmach z rzędu. Po kilkunastu miesiącach stracił palmę pierwszeństwa na rzecz Empire State Bldg.

Południową stronę ulicy, pomiędzy Third i Second Avenue, uświetnia modernistyczna siedziba "Daily News", która reprezentuje art noveau i to bodajże w najlepszym wydaniu, jeśli wierzyć urbanistom. W lobby widnieje ogromna kula ziemska.

Przekraczając jezdnię, dochodzimy do przeszklonej Fundacji Forda, usytuowanej w pobliżu Pierwszej Alei. W środku mieści się zielone atrium z wejściem od 43 Ulicy. Podążając dalej, nie sposób pominąć maleńkiej świątyni na rogu. Church of the Covenant (Przymierza) został wzniesiony w 1871 r,. stanowiąc najstarszą budowlę na tej ulicy.

Kończymy zwiedzanie w Tudor City, jednym z najpiękniejszych osiedli na Manhattanie. Wdzięczne kamienice, wzorowane na rezydencjach dynastii Tudorów, powstawały tutaj w latach 20. Powrót autobusem kursującym 42 Ulicą.

Proponuję przedłużenie spaceru, aby dojść do siedziby ONZ. Wchodzimy do środka, podziwiając okresowe wystawy urządzone na parterze. W sobotę mają tu miejsce występy artystyczne. Przy okazji tej wycieczki obejrzeliśmy szkockie tańce z nader skomplikowanymi figurami. Usiłując przeczekać deszcz, co nam się nie udało, skierowaliśmy się do metra przy 59 Ulicy.

Dodajmy, iż zwiedzamy kompleks Narodów Zjednoczonych z przewodnikiem, zaś wycieczki odbywają się jedynie w dni powszednie.

LETNI SPACER PO AKWEDUKCIE

Jedną z najłatwiejszych, a przy tym szczególnie ładnych tras w dolinie Hudsonu mamy dosłownie w zasięgu ręki. Rozciąga się ona obecnie z Bronksu do rezerwuaru Croton. Adwedukt ma 66 stóp szerokości, tworząc podwyższony i zarazem dobrze ubity trakt o długości ponad 32 mil. Nogi same niosą po gładkiej powierzchni i cała droga daje się podzielić na kilkanaście odcinków, które zaliczamy w dowolnej kolejności.

Ów nasyp powstał z wykopanej ziemi i ukrywa pod spodem zabytkowy akwedukt, oparty na rzymskich rozwiązaniach. Na początku XIX wieku woda pitna stanowiła prawdziwy luksus w Nowym Jorku. Powód niedoborów był prosty. Skaliste podłoże utrudniało budowę studni, zaś ludności ciągle przybywało. Ojcowie miasta powierzyli budowę akweduktu wybijającemu się inżynierowi o imieniu John B. Jervis. W skład projektu wchodziła tama, rezerwuar o powierzchni 400 akrów, pociągnięcie akweduktu i dwa zbiorniki retencyjne w samym mieście, w podziale na górny i dolny. Ten pierwszy znajdował się w szczerym polu po zachodniej stronie Manhattanu, na terenie dzisiejszego osiedla Yorkville. Ten drugi rozciągał się pomiędzy Piątą i Szóstą Aleją , mając kształt ściętej piramidy o wysokości kilkudziesięciu stóp. Ściana północna przebiegała wzdłuż 42 Street, podczas gdy południową granicę wyznaczała 40 Ulica.

Uroczyste otwarcie, połączone z paradą i fajerwerkami, miało miejsce wiosną 1842 r. Imponujący rezerwuar przydawał się przez ponad pół wieku, dostarczając codziennie około 100 milionów galonów wody. Funkcjonował on wraz z akweduktem aż do wybudowania nowej zapory, którą podziwiamy u celu wycieczki. Gdy woda popłynęła podziemnym rurociągiem, niepotrzebne zbiorniki uległy rozbiórce. Na miejscu malowniczej piramidy powstała biblioteka publiczna i Bryant Park. Jednocześnie dawny akwedukt przekształcił się w ochronny pas, należący do metropolii. Otoczony zielenią, tchnie on właściwym sobie urokiem i jest użytkowany przez piechurów i biegaczy.

Wyruszamy w drogę z miasteczka Ossining, idąc śladami grupy, którą poprowadził Jerzy Patrosz. Akwedukt przecina tutaj Main Street. Kierujemy się nim na północ, podążając wschodnim wybrzeżem rzeki Croton, aż do tamy, która została oddana do użytku w 1898 r. Największa niegdyś na świecie budowla w tej kategorii jest dziełem Alphonsa Fteleya. Do tej pory poraża ona swoim ogromem. Nic też nie straciła na urodzie, zaś wyważone proporcje nadają jej wrażenie lekkości. Dodatkową ozdobą są tu naturalne kaskady, jak również kamienny most przerzucony nad zaporą, który umożliwia przejście na drugi brzeg. Powrót poboczem drogi 129 i dalej Maples Avenue do stacji kolejowej Croton-on-Harmon. Zaproponowana trasa wynosi około pięciu mil.

Na tym nie koniec wyprawy. W drodze powrotnej odwiedzamy Croton Point Park, który leży na półwyspie, wdzierającym się dość głęboko w Hudson. W panoramie widnieje Tappan Zee Bridge i latarnia rzeczna.

Rzucając okiem na cały akwedukt, warto wyszczególnić niektóre atrakcje. W Glenwood wstępujemy do Hudson River Museum. W Philipse Manor czeka na zwiedzających holenderska farma z kolonialnych czasów. Na wysokości wioski Irvington stoi na trasie przedziwne domostwo, zwane Octagon Tower, posiadające aż osiem boków. Zaprojektował je Orson Fowler, właściciel posiadłości przylegającej do traktu. W Tarrytown zaglądamy do Sunnyside, dawnej willi Washingtona Irvinga, znanego XIX-wiecznego pisarza, który opiewał m.in. dolinę Hudsonu.

Nieopodal znajduje się neogotycki zameczek Lyndhurst. Na pograniczu miasteczka leży kamienny kościółek ufundowany przez Rockefellerów. Żona najstarszego syna Abigail zamieniła go w muzealną świątynię, zamawiając witraże w Chagalla. Wspaniałą rozetę nad ołtarzem wykonał Henry Matisse.

Akwedukt Croton jest popularny o każdej porze roku.

Halina Niedzielska

 

Wskazówki praktyczne

Historycznym traktem opiekuje się organizacja pod nazwą Friends of the Old Croton Aqueduct – z siedzibą w Cold Spring. Posiada ona własną stronę internetową, gdzie można zamówić zestaw map. Dostaniemy go także w East Mountains Store (EMS) na Broadwayu, w pobliżu Houston Street. Mieszkańcy New Jersey zakupią ów komplet w największym sklepie sportowym w tym stanie. Campmor jest usytuowany na szosie 17. Dojazd pociągiem Hudson Line z dworca Grand Central. W weekendy odchodzi on co godzinę. Zmotoryzowani turyści zostawiają samochód na parkingu przy stacji Ossining, wracając do własnego auta koleją z Croton-on-Harmon. Amatorom krótkich i łatwych wycieczek polecam Saw Mill River Parkway, zjazd na route 9 North. Przecinająca ją droga 129 prowadzi do parku Croton Gorge. Idziemy spacerkiem do spektakularnej tamy.

 

 

 

Autor: