Polskie blogi turystyczne o Nowym Jorku, czyli co warto zobaczyć w wielkim mieście

0
9

Jedną z najczęściej odwiedzanych stron o Nowym Jorku, pisaną w języku polskim, jest www.nowyjorker.com. Jej autorzy – małżeństwo Marian i Bożena Chlabiczowie –  mieszkają w metropolii od wielu lat, swoimi doświadczeniami dzielą się właśnie w internecie. “Łączymy pracę z pasją, bo pisaniem zajmujemy się od lat – jesteśmy dziennikarzami. Nasza strona składa się z kilku zakładek m.in. ‘ciekawe miejsca’, ‘sztuka’ i ‘dobre rady’. Jest tam także słowniczek, w którym umieszczamy charakterystyczne dla Nowego Jorku wyrazy i zwroty. Co ciekawe część z nich do miejskiego slangu wprowadzili polscy Żydzi, którzy przypłynęli do Stanów Zjednoczonych na przełomie XIX i XX wieku” – opowiada Marian Chlabicz. Przykładem może być wyraz “klutz”, który można tłumaczyć, jako niezguła, niedorajda, niedołęga czy popularne wyrażenie “futz around” oznaczające robienie coś bez „składu i ładu”, obijanie się, udając, że się coś robi. W słowniku nowojorsko-polskim pojawiło się także określenie jednego z najnowszych produktów metropolii, czyli ‘rogalopączka’ – ang.’cronut’,  który można kupić wyłącznie w Dominique Ansel's Bakery  położonej przy 189 Spring St. na Manhattanie.

“Informacje, które pojawiają się na naszej stronie, gromadzimy między innymi dzięki częstym wędrówkom po Nowym Jorku, przede wszystkim Manhattanie, ale w planach jest także dokładny opis Brooklynu. Każde miejsce, które polecamy czytelnikom, jest najpierw przez nas sprawdzone – można powiedzieć, że testujemy je sami na sobie. Następnie zbieramy dokładne informacje, robimy zdjęcia i umieszczamy na stronie, tłumacząc drogę dojazdu i doradzając, co warto ze sobą zabrać” – mówi Marian Chlabicz. W taki sposób powstał wpis między innymi o “Manhattańskim Rynku, czyli Rockefeller Center”, “DUMBO pod mostem” czy “Co warto zobaczyć w Nowym Jorku tego lata”. 

Strona państwa Chlabiczów jest prowadzona od października 2013 roku. “Została zainspirowana naszymi osobistymi zainteresowaniami, ale także jest odpowiedzią na potrzeby naszych rodaków. Mieszkając tu już jakiś czas, zauważyliśmy, że coraz więcej osób przylatuje z Polski wyłącznie na wakacje – na dwa, trzy tygodnie. W związku z tym coraz większą popularnością cieszą się właśnie strony i blogi turystyczne, gdzie można znaleźć informacje o tym, co warto zobaczyć, a nie gdzie szukać pracy” – dodaje Marian Chlabicz.

Jak wynika z obliczeń agentów nowojorskiego departamentu turystyki, od kilku już lat najwięcej zagranicznych turystów przylatuje do Nowego Jorku z Wielkiej Brytanii (ponad milion osób). Na drugim miejscu jest Kanada, a na kolejnych: Brazylia, Francja i Chiny. Pierwszą dziesiątkę zamyka Japonia z liczbą 337 tysięcy osób. Polacy zajmują dalsze miejsce, ale z roku na rok jest nas coraz więcej, co potwierdzają polscy blogerzy podróżniczy z metropolii.

“Może nie są nas miliony czy setki tysięcy, ale na pewno jest nas o wiele więcej niż jeszcze 5 czy 10 lat temu. Obecnie w Nowym Jorku wypoczywają przede wszystkim młodzi Polacy, pracownicy korporacji lub mający własne firmy i do głowy im nie przychodzi, by zostać tu dłużej niż dwa lub trzy tygodnie i na przykład pracować” – zauważa Marian Chlabicz. “Skąd wiem, że jest nas więcej? Przygotowując materiały na stronę, dużo wędrujemy po Nowym Jorku i coraz częściej spotykamy Polaków. Z rozmów z nimi wynika, że mają dobrą sytuację materialną w Polsce, dobre prace i są tutaj wyłącznie, by pozwiedzać. Zresztą z maili, które dostajemy od naszych czytelników, także wynika, że rodaków bardziej interesują obecnie fajne miejsca do zobaczenia w metropolii niż praca czy wynajęcie mieszkania” – dodaje Marian Chlabicz. Z informacji agentów nowojorskiego departamentu turystyki wynika, że w ub. roku liczba polskich turystów wyniosła co najmniej 68 tysięcy.

Potwierdza to Magda Muszyńska-Chafitz, autorka bloga o życiu w Nowym Jorku: https://littletownshoes.wordpress.com/ Codziennie stronę odwiedzają tysiące osób, przede wszystkim z Polski, szukających informacji o jednym z najpopularniejszych miast świata. Magda przeprowadziła się tutaj siedem lat temu, od trzech pisze internetowy pamiętnik. “Jak powinnam się przedstawić? Hm… zacznę chyba od tematu. To blog o Nowym Jorku, o życiu w Ameryce, o życiu na emigracji. To trochę subiektywny przewodnik po Nowym Jorku, to trochę zbiór notek o codziennym życiu w Nowym Jorku, to trochę „insiderskich” porad od kogoś, kto tu już kilka lat mieszka. Jak większość osób, które są tutaj, jestem zakochana w tym mieście. Czasami trudno uwierzyć dlaczego, bo głośno, bo brudno, bo drogo. Ale Nowy Jork jest niezwykłym miejscem. Energia, koloryt i tempo tego miasta uzależnia” – pisze na swojej stronie Magda.

Z autorką bloga spotkaliśmy się w jednym z najpopularniejszych obecnie miejsc na dolnym Manhattanie czyli w High Line Parku. “Trudno uwierzyć, że jeszcze 20 lat temu nikt w tej okolicy nie chciał mieszkać, a teraz maciupkie mieszkanka – pokój z kuchnią, a raczej wnęką kuchenną – kosztują tutaj ponad milion dolarów – im bliżej parku tym drożej” – opowiada Magda i dodaje: “A ten hotel, który znajduje się prawie nad nami, to podobno ulubione miejsce ekshibicjonistów, to znaczy specjalnie wykupują miejsca w pokojach znajdujących się nad parkiem, by móc paradować sobie nago. Zapewniam, że jak będziemy przez pięć minut spoglądać w okna budynku, to na pewno kogoś takiego zobaczymy”. Między innymi tego typu ciekawostki, które raczej nie pojawią się w komercyjnych przewodnikach, można znaleźć, czytając bloga Magdy. I podobnie jak w przypadku innych autorów tego typu stron, wszystko zaczęło się od zauroczenia metropolią. “A takim przysłowiowym ojcem sukcesu jest mój mąż, bo to on mnie namawiał, żebym zaczęła dzielić się swoim doświadczeniem. Na początku podchodziłam do tego pomysłu sceptycznie, bo jakoś tak myślałam, że może nie wypada opowiadać o sobie, bo co inni powiedzą itp.,  ale po pewnym czasie mieszkania tutaj zauważasz, że nikt sobie nic nie pomyśli, jeśli chcesz to robić, to po prostu się tym zajmij i tyle. Takie typowe, luźne, amerykańskie podejście” – mówi Magda.

W Nowym Jorku nauczyła się też tego, że nie ma do końca znaczenia to, jakie studia skończysz w Polsce, bo tu możesz robić zupełnie coś innego. Sama zmieniała zawód kilka razy – pracowała między innymi w sektorze finansowym, agencji reklamowej, a niedawno zdała egzamin na oficjalnego przewodnika po metropolii. “Każdy, kto oprowadza po Nowym Jorku, musi mieć licencję od Departamentu Spraw Konsumenckich (Departament of Consumer Affair). Jest to wymagane nawet jeżeli przewodnik nie mieszka w Stanach. Brak takiej licencji grozi karą grzywny dla przewodnika i dla biura podroży. A wiadomo – wiąże się też z nieprzyjemnościami dla zwiedzających. Także licencja jest bardzo ważna. Sam egzamin był dość trudny. Były pytania od zabytków, pomników, religii, mniejszości narodowych po gwiazdy pop kultury. Musiałam zapamiętać nie tylko nazwy i adresy instytucji związanych z miastem i jego historią, ale takie rzeczy jak: którym pociągiem dojechać do indiańskich jaskiń w Inwood, bądź gdzie zmarł poeta Dylan Thomas po wypiciu 18 whisky” – relacjonuje Magda, która stała się jednym z zaledwie kilku polskich przewodników po Nowym Jorku.

Trudno jej wybrać miejsce, które poleca najbardziej, bo – jak zaznacza – w metropolii codziennie coś się dzieje. “Ja mam ciągle takie wrażenie – jak jestem w domu – że coś mi właśnie umyka, że coś tam się fajnego odbywa, a ja marnuję czas! A mnie tam nie ma!” – żartuje autorka www.LittleTownShoes.com. Jej strona to nie tylko porady turystyczne, ale także mieszkaniowe czy dotyczące szukania pracy. Na Facebooku polubiło ją ponad 5 tysięcy osób, odwiedziło profil kilkaset tysięcy. “Dla mnie to też sposób zarabiania pieniędzy, ale mam to ogromne szczęście, że połączyłam to co lubię robić najbardziej z pracą. Taka mikstura smakuje chyba najlepiej. Teraz trudno mi uwierzyć, że był taki czas w moim życiu, iż omijałam Nowy Jork wielkim łukiem. Pamiętam jak pierwszy raz wylądowałam na JFK i byłam przekonana ze wszędzie będą plastikowe klauny w czerwono-białe paski zapraszające do McDonalda… Oczywiście nic bardziej mylnego. Przeniosłam się do Nowego Jorku z uwagi na inną osobę, a nie samo miasto i przyznam, że zajęło mi sporo czasu zanim zrozumiałam całą magie Nowego Jorku, która sprawia, że teraz nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieszkać gdzieś indziej… Szkoda, że nie ma więcej takich miejsc” – dodaje Magda.

Autor: Anna Arciszewska